Czym filmować śluby i wesela? cz.2 - KOMPENDIUM WIEDZY

Jakiś czas temu na naszym blogu umieściliśmy dość obszerny wpis, dotyczący aparatów, które wykorzystywane są w branży filmów ślubnych. Artykuł możecie zobaczyć TUTAJ.
Dziś "cała reszta", czyli co oprócz body do filmowania, potrzebne będzie do właściwej realizacji zlecenia.

Na wstępie zaznaczam, że lista sprzętu, którą zaprezentuje, to zawartość MOJEJ WALIZKI, a nie to, co Ty masz w tej walizce koniecznie nosić:) edit: Istotną informacją jest też fakt, że posiadam A7III i ogniskowe o których wspominam, używane są przeze mnie na "pełnej klatce". Ważne też, że we wpisie podaje linki do sklepów internetowych, ale nie jest to "post sponsorowany".

Ponad trzy lata trwały poszukiwania setupu idealnego. Czytałem artykuły, oglądałem tutoriale, testowałem różne warianty. Ogólnie, uczyłem się na błędach a z każdego zlecenia przywoziłem nowe pomysły co i jak zmodyfikować w setupie. Przejdźmy więc do konkretów.

 

1. Obiektywy



Tutaj ile osób, tyle opinii, bo tak jak "jasność obiektywu" pożądana jest przez wszystkich podobna, tak ogniskowe mogą być różne, w zależności od preferencji użytkownika. W nawiasach model, którego konkretnie używamy/używaliśmy, a na końcu każdego opisu ogniskowej, nasze "marzenie" w tym zakresie. Warto też od razu zaznaczyć, że wolimy pracować na tzw. "stałkach", nawet kosztem uniwersalności i "mobilności" obiektywów zmiennoogniskowych.

* 17-28  (Tamron), który zapinamy na body, przy pracy ze stabilizatorem obrazu. Podczas filmowania z gimbala np. zabawy tanecznej, chcemy mieć w miarę "szeroko" na parkiecie, a dodatkowa możliwość płynnej regulacji między 17mm a 28mm, daje nam więcej różnorodności w kadrach. Ogólnie większość ślubnych operatorów używa obiektywów szerokokątnych do filmowania parkietu, a ogniskowe dobierają w zależności od upodobań i zamierzonego efektu. Nasze marzenie: BATIS 18mm

* 35mm (Sony), czyli absolutne "must have" w torbie fotografa, ale również idealnie sprawdza się u nas podczas, np. filmowania przygotowań przed ślubem. Taki ciekawy kompromis, pomiędzy szerokim kątem a "portretówką".  Nasze marzenie: brak

* 55mm (Sony), bardzo uniwersalna ogniskowa, jeżeli chodzi o śluby i wesela. Mądrze wykorzystana, może być świetnym pomostem między szerokim kątem, a "portretówką". W wielu przypadkach, zdarzało się nam, że większość zlecenia leżała w torbie, ponieważ nie było odpowiedniej lokacji pod taką ogniskową (małe pomieszczenia gdzie musiało wjechać coś szerszego, lub 55mm to zbyt mało na typowy portret). Nie mniej jednak, omawiany model obiektywu to naprawdę genialne szkło (ale to taka informacja dla użytkowników pełnej klatki Sony). Nasze marzenie: brak

* 28-75 (Tamron), mówi się, że posiadając obiektywy z ogniskowymi 28-75 i 70-200, a do tego coś "naprawdę szerokiego", można zrobić każde ślubne zlecenie wideo (i foto). I zgadzamy się z tym twierdzeniem. Bardzo popularny zakres ogniskowych, kolejny "wół roboczy" w naszym zestawieniu. Dobry, w zasadzie na każdy moment ślubnego zlecenia wideo. Nasze marzenie: SONY 28-70

* 85mm (Sony), chyba najpopularniejsza ogniskowa, tzw. "portretówka". Idealna do ujęć detali, do sytuacji w których chcesz fajnie "rozmyć tło", używana przez nas np. w kościele, podczas ceremonii zaślubin, do bliskich ujęć twarzy Pary Młodej. Dużo korzystamy też w plenerach wideo, gdzie mogąc oddalić się od Młodych, perfekcyjnie odcina nam tło od głównego obiektu. Nasze marzenie:  BATIS 85mm

* 70-200 (Sony), ogniskowa-wół roboczy, jeżeli filmowanie wesel to Twoja branża. Wszędzie tam, gdzie nie da się podejść zbyt blisko obiektu. W kościele świetna ogniskowa do filmowania Gości w ławkach, Pary Młodej, księdza podczas kazania, do łapania emocji na twarzach, kiedy filmowana osoba nawet nie wie, że jest filmowana (bo jesteś sporo dalej). Raczej nie do filmowania zabawy weselnej (chyba, że do przebitek na mocne detale), ale już do ogrania np. Gości przy stołach - tak! Nasze marzenie: SONY 70-200 f2.8

* Helios 44-2 , czyli obiektyw, który gości w naszej torbie podczas każdego zlecenia. Czemu? Bo używamy go na przebitki do filmu ślubnego / teledysku, w plenerze. Często łączymy jego użycie z pryzmatem, celem stworzenia ciekawego i "innego" ujęcia. Wychodzi coś innego niż natywnymi, "nowoczesnymi" obiektywami. Myślę, że to taki obiektyw z charakterem, którego po prostu trzeba kupić i znaleźć dla niego właściwe zastosowanie jeżeli robicie film ślubny.


 

2. Stabilizacja obrazu (monopody / statywy / głowice)

 

* Monopod (Sirui), nie wiemy czy są osoby zajmujące się filmowaniem wesel i nie korzystają z dobrodziejstw ustrojstwa pt. monopod, ale jeżeli są, radzimy czym prędzej kupić:) Mobilność urządzenia jakim jest monopod właśnie, to jego największa zaleta! My korzystamy z monopoda, który dodatkowo ma nóżki, a one pozwalają wykorzystać ten niepozorny sprzęt, w podobnej roli jak statyw. Wielokrotnie tak filmowaliśmy, ale główne zastosowanie monopoda to oczywiście praca dająca szerokie spektrum dynamiki ujęć (miejsce, wysokość i kąt z którego filmujesz) , z zachowaniem właściwej stabilizacji. Wszystko dzieje się błyskawicznie, zmiana kadru to czysta przyjemność (czego nie oferuje zajmujący dużo miejsca i energii statyw) i cały czas mamy stabilne ujęcie. Technik operowania monopodem jest kilka i proponujemy obejrzeć tutoriale na Youtube, żeby przekonać się jak uniwersalne jest to narzędzie.

* Statyw (Manfrotto), narzędzie niemal niezbędne podczas filmowania uroczystości w kościele. Oczywiście, da się nie dźwigać statywu podczas zlecenia ślubnego i też ogarnąć temat, ale w naszej walizce jest i często jest niezastąpiony. Np. podczas wywiadów z Parą Młodą, które realizujemy i potrzebujemy kilku minut stabilnego ujęcia. Jak na wstępie wspominam, w kościele również może być dobrym kompanem podczas np. kazania czy ujęcia przysięgi, czyli tych momentów które chcesz mieć stabilnie ograne i trwają "kilka minut".

* Gimbal (Crane2), czyli stabilizacja obrazu z wykorzystaniem elektroniki. Oczywiście można używać również "glidecama" i wielu ślubnych operatorów tak organizuje swoje ujęcia, ale u nas standardem jest jednak gimbal elektroniczny. Ceny i możliwości na rynku gimbali są od sasa do lasa. Polecane marki to DJI Ronin, Zhiyun, Moza, FeiYu, tutaj musiałbyś zrobić research i zdecydować które urządzenie jest dla Ciebie. Musi być kompaktowe, z odpowiednim udźwigiem Twojego sprzętu i pancerne. My kilka lat temu postawiliśmy na osławionego Crane2 i do dziś jest nie do zajechania:)

* Głowica wideo (Manfrotto), mając już monopod czy statyw, niezbędna będzie oczywiście głowica, na którą zapniemy nasz sprzęt. My korzystamy z modelu Manfrotto MVH500AH i uważamy, że chyba lepszego stosunku cena/jakość/możliwości nie znajdziecie. Ważne jest, żeby nie kupić omyłkowo głowicy fotograficznej, czy jakiejś tanioszki z aliexpress, która nie dość, że nie będzie działać zbyt płynnie (w końcu ujęcia np. z panoramowaniem muszą być płynne), to też nie wytrzyma nawet jednego sezonu ślubnego.

* Tutaj natomiast pozwolimy sobie dodać, czego nie używamy jako stabilizacja. Są różnego rodzaju chińskie wynalazki jak stabilizatory/rigi po 50-200PLN na allegro - szkoda prądu na to. Wszelkiego rodzaju naramienne uchwyty, podpórki na paskach, itp. itd. Dajcie sobie spokój. W grupach kilka razy widziałem pytanie, co kupić jako "stabilizację" w przypadku, kiedy na/po zleceniu bolą plecy/ręce. Nie jestem fanem odpowiedzi pt. "idź na siłownie, to nie będzie boleć", ale faktycznie, wszelkiego rodzaju wynalazki-udogodnienia z aliexpress imitujące stabilizację obrazu radzę omijać szerokim łukiem.


 

3. Dźwięk (sprzęt i dodatki)

 

* Rejestrator dźwięku (Tascam), absolutnie niezbędna rzecz w Waszej torbie ze sprzętem. No chyba, że produkujecie "nieme filmy", czyli w ścieżce dźwiękowej macie tylko muzykę ściągniętą z neta i autentyczny dźwięk z kościoła czy wesela Was nie interesuje... My jednak nie wyobrażamy sobie nie nagrać tego, co dzieje się w "przestrzeni audio" podczas wesela. Wszelkiego rodzaju przemówienia, podziękowania dla rodziców, toasty, głos prowadzącego wesele. No i oczywiście dźwięk z kościoła, kazanie, przysięga... To wszystko należy zarejestrować dobrze, a żeby to zrobić należy posłużyć się właśnie rejestratorem dźwięku. Na co należy zwrócić uwagę przy zakupie takiego urządzenia? Na pewno ilość i rodzaj wejść, którymi podłączycie się np. z miksera zespołu czy DJ na weselu. Na pewno jakość mikrofonów wbudowanych, które na pewno przydadzą się w kościele (słynne już podstawienie rejestratora pod głośnik). Jeżeli jednak wybierzecie rejestrator, który ma np. tylko jeden rodzaj wejścia (powiedzmy jack), to musicie się zaopatrzyć w odpowiednie kable (o tym poniżej).  Ważny jest też aspekt długości pracy na bateriach/akumulatorach (chociaż można zastosować stałe zasilanie z gniazdka).

* Mikrofon nakamerowy (Rode), czyli coś, co przydaje się w dwóch sytuacjach - na pewno "ambient" podczas przygotowań przed ślubem. Warto mieć nagrane głosy bohaterów filmu i "dźwięki otoczenia", czyli wszystko, co w post produkcji tylko uatrakcyjni Wasz materiał. Podobnie w czasie wesela, przerwy pomiędzy utworami granymi przez zespół, to doskonała okazja na nagranie śmiechu Gości, oklasków, różnych okrzyków, itp. To wartościowy materiał audio, który może przydać się przy montażu. Druga sytuacja to ta, w której mikrofon nakamerowy jest swoistym "backupem" dla rejestratora, czy mikrofonów krawatowych. Bo nigdy nie wiesz, kiedy jedno z urządzeń w "łańcuchu audio" nie przestanie nagrywać, więc nigdy nie wiesz, kiedy taki backup, nagrany prosto w puchę aparatu czy kamery się przyda. Trust me;-)

* Mikrofon krawatowy (Tascam), używamy od zawsze i nie wyobrażamy sobie przestać używać. Może dla tego, że dla nas dźwięk w filmie ma kolosalną wartość, a może dlatego, że często głośnik w kościele, pod który podstawiamy rejestrator dźwięku, ma tak tragiczną jakość, że chcemy aby słowa przysięgi małżeńskiej były nagrane perfekcyjnie. I tutaj mikrofon krawatowy jest niezastąpiony. Sposobów jest kilka - mikrofon typu lavalier wpięty np. w smartphona schowanego w marynarce Pana Młodego. Mikrofony bezprzewodowe, z których sygnał audio od razu zapisywany jest z obrazem w kamerze. Pierwsza opcja o tyle utrudniona, że trzeba mieć "wolny, mały telefon" i upchnąć go w kieszeni ślubnego garnituru. Ale ogólnie "OK". Druga opcja, to problem w przypadku "tanich" systemów bezprzewodowych (zakłócenia, zasięg). Korzystaliśmy kiedyś z Saramonica, nigdy więcej... I jest jeszcze opcja nr.3, z której korzystamy aktualnie. Mały... rejestrator Tascama. Po pierwsze żywotność baterii na kilka godzin ciągłego nagrania. Po drugie malutkie rozmiary. Po trzecie jakość nagrań i np. wbudowany limiter dźwięku. Po czwarte robi backup na drugiej ścieżce, z mniejszą wartością dB. I po piąte, występuje w dwóch wersjach kolorystycznych (czerń dla Pana Młodego i biel dla Panny Młodej). W postprodukcji wystarczy kliknąć opcję synchronizacji audio i ścieżka z tego genialnego rejestratora, jest gotowa do montażu! POLECAMY!

* Okablowanie, w zależności od posiadanego rejestratora dźwięku (i rodzaju wejść), potrzebne mogą być różne kable (nie stosujemy przejściówek, wolimy gotowe rozwiązania). Z jednej strony potrzebujecie oczywiście zakończenie takie, jak w Waszym rejestratorze, z drugiej musicie wpiąć się w mikser kolegów z zespołu/DJ. Proponujemy przygotować się w końcówki: jack stereo (wyjście słuchawkowe w mikserze), 2 x jack (wyjście suma, mix), 2 x cincz (wyjście suma, mix), 2 x XLR (wyjście suma, mix). Cztery kable z takimi końcówkami + po drugiej stronie to, co macie na wejściu w rejestrator i nigdy nie napotkacie na problem z podłączeniem.


 

4. Baterie, ładowarki, pozostałe akcesoria (update po sezonie '20 również te "odzieżowe";-)

 

* Baterie - tylko sprawdzone i wartościowe marki. Tyczy się to zarówno zwykłych baterii tzw. paluszków czy akumulatorów dedykowanych. Jeżeli chodzi o dedykowane akumulatory, to nie używamy zamienników, "bo taniej". Nie, po prostu wiemy, że warto zainwestować i mieć spokój, niż się zastanawiać, czemu coś nie działa albo w połowie sezonu trzeba kupić kolejne, bo przestało działać dziwnie szybko. Którego rozwiązania byś nie wybrał, pamiętaj o jednym - akumulatorków czy baterii zawsze musisz mieć zapas. My przed każdym zleceniem uzupełniamy torbę o komplet niezbędnych "akumulatorów", nawet jeżeli mamy świadomość, że któreś "paluszki" przepracowały tylko godzinę na poprzednim zleceniu. Uwierz mi, ciężko o 23:00 w sobotę znaleźć sklep z bateriami w pobliżu domu weselnego położonego w malowniczym... końcu świata;-)

* Ładowarki - nawet jeżeli masz świadomość, że bateria w Twoim gimbalu trzyma dwa wesela, to zabierz ładowarkę do akumulatorów! Albo skończysz jak ja, kiedy pojechałem pół Polski na zlecenie ślubne z taką właśnie świadomością o żywotności akumulatorków w Crane2, a po pierwszym tańcu nie wyłączyłem gimbala, który przez kolejną godzinę wesoło próbował się stabilizować bez aparatu pod stołem i zjadł całą baterię. A ładowarka została 200km dalej, w domu;-) Niezależnie od wszystkiego, trzymaj w torbie ładowarki do każdego ze swoich sprzętów czy akumulatorów, których używasz.

* Zestaw do czyszczenia obiektywów / matrycy - tak, można obiektyw wytrzeć podkoszulką, ale po co się gimnastykować, jak wystarczy prosty zestaw do czyszczenia w torbie. Podobnie jest z zestawem do czyszczenia matrycy - nigdy nie wiesz, czy inwestycja około stu złotych w taki set, nie zwróci się podczas ślubnego zlecenia, kiedy zmieniając obiektyw jakiś syf się dostanie na matrycę. Zamiast rozłożyć ręce, kulturalnie wyjmiesz szpatułkę z płynem i pozbędziesz się tej kluski z rosołu z matrycy, w sekundę;-) A absolutne minimum to grucha, którą przedmuchasz sprzęt!

* Monitor podglądowy (Atomos) - rzecz bez której da się żyć, ale z nią życie jest lepsze:) I całkiem poważnie, odkąd używam monitora podglądowego, filmowanie ślubów i wesel stało się "prostsze". Mały ekran aparatu nie pozwalał ani łatwo ostrzyć, ani ustawić idealnie ekspozycji, a na dodatek na gimbalu często zasłaniało go ramię stabilizatora. Pomijając samą wygodę pracy, narzędzia takie jak "false color" pozwalają perfekcyjnie ustawić ekspozycję, a informacje z dużego histogramu nie powodują, że musisz wytężać wzrok na mały ekranik kamery, żeby dowiedzieć się, że będzie to dobrze wyglądać po zgraniu na komputer. Tak jak napisałem na wstępie, można monitor odpuścić ze względów np.finansowych, ale gwarantuje, że po jednym zleceniu z monitorem podglądowym, znajdziecie budżet na to narzędzie!

* Filtry ND (Hoya) - niezbędnik filmowca, który chce wykorzystać możliwości swoich obiektywów przy tzw. "pełnej dziurze", filmując np. w pełnym słońcu! Nie wiesz co to filtr ND? Odpal Youtube. Ja używam filtrów Hoya PRO ND i uważam, że stosunek ceny do jakości jest perfekcyjny. Trochę winietują, ale za tą cenę, to chyba jedyny minus. Aha i używam filtrów o "stałych wartościach", mimo że przymierzałem się długo do tych o wartościach regulowanych - finalnie mam więcej filtrów w torbie, ale nie mam problemów znanych z użytkowania tych "uniwersalnych"/regulowanych:)

* Karty SD - czyli nośnik, na którym przywieziecie Wasz materiał z wesela. Nie będę sugerował konkretnych producentów i modeli (przypominając maksymę, że tanio nie będzie dobrze), ale powiem na pewno, że planując zakup, nie inwestujcie w karty o dużych pojemnościach. U mnie max to karty 64GB, ale przewaga jest tych 32GB. Czemu? Bo lepiej płakać nad 32 gigabajtami materiału, które przepadną w wyniku np. zagubienia karty czy jej awarii, niż nad 128GB (czyli może nawet więcej niż połową tego, co nagraliście). Proste?

* Klatka operatorska - "jeszcze nie wiesz, że będzie Ci potrzebna", to cytat z dyskusji na jednej z grup facebookowych. Trafione w punkt. Dwa lata nie używałem i było ok, aż przyszedł czas, żeby spiąć body aparatu z monitorem, mikrofonem nakamerowym, wygodnym uchwytem bocznym, uporządkować mocowania dla kabli, itp. I zamówiłem sprawdzony produkt SmallRig. Jeżeli nie masz i pracuje Ci się dobrze, w porządku. Jeżeli jednak nosisz się z zamiarem rozbudowy swojego setupu na zasadzie "run&gun", będziesz jej potrzebował!

* Ubranie na zmianę - na koniec dość przewrotnie, ale gwarantuje Wam, że może Wam uratować to na ślubnym zleceniu tyłek! Co powiecie na sytuację, w której szukając idealnego ujęcia i uskuteczniając coś na wzór porannej gimnastyki, czujecie lub słyszycie jak... Wasze spodnie drą się w kroku. Ale drą się tak, że cała sala gości weselnych może zobaczyć Wasze bokserki w śmieszne wzorki, które dostaliście od dziewczyny:) Nie, ja tak nie miałem, ale widziałem taką sytuację z gościem weselnym, który biedaczysko całe wesele musiał biegać w krótkich spodenkach, bo nie zabrał na wesele spodni na przebranie. I dotarło do mnie, że przecież to może przydarzyć się również mnie. Od tamtej pory zawsze zabieram drugi komplet ubrań na wesele, a must have to spodnie i koszula! I nie ma żartów, przemyślcie to;-)


 

Jeżeli dotrwaliście do końca, gratuluje i dziękuje, że mogłem podzielić się z Wami pewną wiedzą, którą wiem jak ciężko często zdobyć (nawet przy zasobności dzisiejszego internetu). Części z Was pewnie niczym nie zaskoczyłem, inni będą czerpać garściami z tego wpisu. Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie do mnie, postaram się w miarę wolnego czasu pomóc i doradzić :) Wszystkiego dobrego moje kochane ślubokręty ;-) 

 


Film ślubny Poznań, filmy ślubne Poznań, wideofilmowanie, fotograf na ślub, fotografia ślubna, Poznań fotograf, kamerzysta na wesele, filmowanie wesel

 

 


FAQ, czyli najczęściej zadawane pytania

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej prezentujemy listę najczęściej zadawanych pytań, które trafią do nas przed realizacją reportażu fotograficznego i produkcji filmu ślubnego. Jeżeli nie znajdziesz odpowiedzi na interesujące Cię zagadnienie, napisz do nas.

Tworzymy profesjonalne filmy i fotografie z Waszego ślubu i wesela. W ofercie posiadamy też filmowe podziękowania dla rodziców, sesje narzeczeńskie, sesje plenerowe i filmowanie z drona. Pełna oferta AM MEDIA znajduje się tutaj KLIK.

Tworzymy nowoczesne filmy ślubne. Każdy nasz film zrealizowany jest z najwyższą dbałością o kadry, montaż i dźwięk, co gwarantuje Wam przepiękną pamiątkę ze ślubu. W ofercie mamy trzy długości filmów: 15,30 i 60 minut. Wszystkie tworzone są przez jednego operatora, ale istnieje też możliwość rejestracji obrazu przez dwóch kamerzystów.

Nasz fotograf towarzyszy Wam od przygotowań przed ślubem, aż do oczepin. Otrzymujecie pełen reportaż fotograficzny, z uwzględnieniem najważniejszych momentów dnia. W pakiecie jest również krótka sesja plenerowa w dniu uroczystości, zdjęcia grupowe i wiele innych, pięknych kadrów.  Więcej informacji znajdziecie tutaj KLIK.

Ceny za nasze produkcje ślubne uzależnione są od wybranego pakietu i zakresu naszej pracy. Szczegółowe informacje na temat cen, przesyłamy po szczegółowym zapytaniu, w którym musicie podać nam: datę ślubu, lokalizację uroczystości i wybrany pakiet.
Ceny za filmy ślubne na sezon 2021/2022, zaczynają się od 3000PLN. Ceny fotografa ślubnego zaczynają się od 2500PLN.

Tak, zawsze podpisujemy umowę na produkcję Waszych filmów i fotografii. Umowa zawiera szereg zapisów, które doskonale zabezpieczają obie jej strony. Dzięki niej, nie musicie się martwić o prawidłowy przebieg realizacji ślubnego zlecenia.

Jedyną formą rezerwacji naszej usługi jest podpisanie umowy (możliwe zdalne) i wpłata zadatku, w wysokości 20% wartości wybranej oferty. W związku z dużym zainteresowaniem naszą ofertą, nie prowadzimy tzw. „rezerwacji tymczasowych”.

Rezerwujemy terminy maksymalnie na dwa sezony ślubne do przodu.

Często pary Młode mają życzenie, aby nie pokazywać na zdjęciach czy w filmie, niektórych momentów ślubu i wesela. Zawsze spełniamy takie prośby.

Standardowym terminem dostarczenia materiałów jest 90 dni. Istnieje możliwość przyspieszenia terminu realizacji, jest to jednak kwestią indywidualnych ustaleń.

Gotówka lub przelew na konto. Płatności dokonujecie w dniu przekazania materiałów. Film/zdjęcia zostaną Wam przekazane po zaksięgowaniu płatności.

Istnieje możliwość przekazania materiałów: on-line (w formie linku do dysku internetowego), na pendrive w drewnianym pudełeczku, płyt DVD/Blu-Ray lub w przypadku zdjęć również jako piękna fotoksiążka. Nośniki ustalane są w momencie podpisania umowy lub, dla niezdecydowanych, istnieje możliwość uzgodnienia tej kwestii nawet po weselu.

Tak, istnieje taka możliwość zarówno dla sesji filmowej i fotograficznej. Warto zaznaczyć, że wybierając Film Artystyczny, sesję plenerową w innym dniu niż uroczystości, macie w pakiecie.

Zrealizujemy film/fotografie ślubne tam, gdzie to sobie wymarzycie. Nie ma dla nas ograniczeń. Natomiast siedziba firmy znajduje się w Poznaniu.

Wszystko zależy od wybranego pakietu. Nie jesteśmy jednak nigdy dłużej niż koniec poprawin (nie dłużej niż 1:00). Sesje plenerowe trwają od 2 do 4 godzin, w zależności od scenariusza.

Tak, cały nasz zespół posiada takie pozwolenie.

W tej chwili używamy topowego dla branży ślubnej systemu Sony, zarówno w filmie jak i fotografii. Posiadamy stabilizatory obrazu, drona DJI, rejestrator dźwięku i mikrofony krawatowe Tascam. A do tego 4 walizki innego sprzętu, który jest niezbędny, aby zapewnić profesjonalną obsługę foto-wideo.

W cenie każdego pakietu ślubnego, otrzymujecie od nas godzinną konsultację ślubną, podczas której omawiamy wszystkie ważne aspekty naszej współpracy i odpowiadamy na Wasze pytania.

KONTAKT Z AM MEDIA


Sezon ślubny po restarcie

Po okresie zamrożenia wszelkiego rodzaju imprez i wydarzeń, spowodowanych koronawirusem, wróciliśmy do gry!

Po restarcie sezonu ślubnego, mamy naprawdę urwanie głowy, a kamery i aparaty nie przestają rejestrować Waszych ślubnych historii! Wystarczy, że powiem, że nasz zespół, tegoroczne wakacje może zorganizuje...na jesień (i to późną:). Telefony dzwonią, maile spływają do naszych skrzynek regularnie, my jesteśmy całe lato "w trasie". Wracamy ze zlecenia, podłączamy baterie do ładowania, zgrywamy materiał z kart SD i... pakujemy się na kolejny wyjazd.

Nie ukrywam, że czasem jest ciężko, szczególnie, że ostatnio pogoda próbuje nas wykończyć upałami (rekord na ostatnim ślubie - 34 stopnie w cieniu!). Ale nie poddajemy się i realizujemy kolejne zamówienia na teledyski ślubne, filmy artystyczne i fotograficzne reportaże ślubne. Bardzo szybko po lockdownie, wskoczyliśmy na właściwe obroty i dzisiaj w montażu już 3 filmy i dwa reportaże fotograficzne, poddawane obróbce graficznej.

Ostatnio też testujemy nowe profile obrazu w aparatach, aby dać Wam jeszcze lepszą jakość wideo! Cały czas rozwijamy się, wpadamy na nowe pomysły, po każdym ślubnym zleceniu wracamy z głową pełną nowych pomysłów i wartościową wiedzą. Do tego nie stoimy w miejscu, jeżeli chodzi o rozwój sprzętowy, a to oznacza, że nasi przyszli Klienci mogą liczyć na najlepszy sprzęt w branży ślubnej, którym zrealizujemy ich filmy i fotografie. Dla przykładu, już na horyzoncie jest zakup Sony A7sIII, czyli sprzętu, który rozgrzewa do czerwoności branżę filmów ślubnych, na całym świecie!

Bądźcie z nami w kontakcie i sprawdzajcie naszego Instagrama, bo na każdym zleceniu publikujemy sporo instastories 


Fotograf na wesele, fotografia, zdjęcia ślubne - Poznań, Łódź, Wrocław, Warszawa

Nie wszystko złoto co się świeci, czyli jak nie dać się nabić w butelkę przez ślubnego usługodawcę

Dziś temat, który rozgrzewa do czerwoności, czyli... o pieniądzach, na rynku filmów i fotografii ślubnych. A konkretniej o pieniądzach, które możecie stracić, lub wydać ich więcej niż planowaliście.

Kamerzysta lub fotograf, na ślub i wesele - znaleźć Ich można w wielu miejscach internetu. Oprócz, najbezpieczniejszych poleceń od znajomych, szuka się ich za pomocą Google, ślubnych portali czy Facebooka. I od Facebooka zaczniemy. Powszechną praktyką, stało się szukanie usługodawców w ślubnych grupach. Wystarczy rzucić hasło, termin i... zaraz dostaniemy 200 ofert w komentarzach. Ok, nie ma w tym nic dziwnego, z tym, że... to prawdziwy i niebezpieczny "festiwal licytacji na oferty". Wielokrotnie sprawdziliśmy My i nasi znajomi z branży foto-wideo, jak faktycznie wygląda "rynek Facebook'owych usługodawców ślubnych". A wygląda jak szalona i nieobliczalna walka o zlecenie! Damy Wam przykład.

Ogłosiła się Pani, która poszukiwała kamerzysty ślubnego. Ślub i wesele w okolicach Trójmiasta. Budżet na film: 2000PLN (przyznajemy, że budżet niski, ale Pani zagrała w otwarte karty i chciała na wejściu oszczędzić czasu tym, którzy ceny za usługi mają dużo wyższe - bardzo zdrowe podejście, brawo). Otworzył się "worek z ofertami".
Po 30 minutach, autorka posta miała ponad 150 komentarzy i każdy był gotowy, aby stworzyć dla niej pamiątkę ślubnych uroczystości. Pamiątkę wyjątkową, najlepszą, najpiękniejszą, bajkową i nie z tej ziemi. Zaczęliśmy z ciekawości przeglądać te "oferty" i jaki był nasz szok, że przy znanym budżecie na to zlecenie, z pełną premedytacją ogłaszali się twórcy wideo, z... drugiego końca Polski. Ok, pomyśleliśmy, że może wierzą w tezę, o jakimś "pozycjonowaniu" dzięki oznaczeniu swojego fanpage w komentarzu. Może chcieli pokazać się również innym, potencjalnym Klientom.

Tłumaczyliśmy to na wiele sposobów, do momentu wybrania numeru kontaktowego do usługodawcy spod... Katowic (przypomnę, że to zlecenie było do realizacji w okolicach Trójmiasta, a Pan złożył ofertę). Podając się za potencjalnego Klienta (eh to "badanie rynku i konkurencji" ;-)), wypytaliśmy o cenę usługi. Usłyszeliśmy, że Pan kamerzysta, oferuje film ślubny o długości od jednej, do dwóch godzin (znacie nasze zdanie na temat takich "tasiemców"...?). Do tego dojazd na terenie całego kraju i komplet nośników (jakieś pendrive, płyty DVD, itp...). I to wszystko oferuje za... 2000PLN. Dwukrotnie upewniliśmy się, czy kamerzysta zrozumiał, że chodzi o Szczecin, a On jest spod Katowic... Zrozumiał i podtrzymał swoją ofertę.

Cena nas zaszokowała, ale postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej, na temat tak konkurencyjnej (żeby nie napisać "podejrzanie taniej") oferty. Okazało się bardzo szybko, że Pan wideofilmowanie traktuje jako dorywcze zajęcie, że nie prowadzi działalności gospodarczej i tak naprawdę, nie posiada większego doświadczenia (tu wjechała słynna bajka o "budowaniu portfolio"). Zamurowało nas. W zasadzie rozmawialiśmy z kimś, kto chce nam wcisnąć "produkt", ale sam nie jest przekonany, czy ten produkt potrafi..."wyprodukować". Ale najważniejsze było to, jak wciąż podkreślał, że on za 2000PLN dojedzie w zasadzie w każde miejsce w Polsce, "bo mu się to i tak opłaca". No pewnie opłaca, bo na koniec okazało się, że nie wystawia żadnego rachunku i nie podpisuje żadnej umowy... (i jak by tego nie tłumaczyć, jak mocno nie robić z pana kamerzysty "freelancera", to mieliśmy do czynienia z jawnym kombinatorem i lewizną... #szarastrefa). A to był tylko jeden telefon, do losowo wybranego usługodawcy...

A teraz pytanie do przyszłej Pary Młodej, czy w imię oszczędności (bo z niewiedzy właśnie Was wyprowadzamy), jesteście w stanie powierzyć takiemu "artyście", tak ważną pamiątkę, jak zdjęcia czy film ślubny? Już kiedyś pisaliśmy o różnicach wynikających ze współpracy z profesjonalną firmą, a "sezonowymi usługodawcami"  (poczytać możecie tutaj), więc nie będziemy się powtarzać, ale w sytuacji, w której ktoś pracuje na granicy opłacalności i poza granicą legalności, powinna się przyszłym Parom Młodym zapalić "czerwona lampka"! I to jest pierwszy przykład jak stracić pieniądze. Stracić w sytuacji, kiedy usługodawca ślubny nie pojawi się na uroczystościach, ale również w sytuacji, kiedy taki "przypadkowy artysta", odda Wam zdjęcia/film, po obejrzeniu których będzie po prostu...smutno. I nic z tym nie zrobicie.


Drugim przykładem, jest reklama niezgodna z prawdą, która ma zwabić Klienta.
Na portalu branżowym, z ogłoszeniami foto-wideo, wyświetliła nam się reklama, z której wielki napis krzyczał "REPORTAŻ ŚLUBNY 2500PLN". Zaciekawiło nas zdjęcie użyte w grafice, bo naprawdę jakościowo było bardzo dobre (fajny kadr, ładna postprodukcja). I w dodatku był to kadr spoza granic naszego kraju (domyśliliśmy się, bo w Polsce jedyna palma, stoi na rondzie w Warszawie;-)). Nie pasowało nam, że u kogoś tworzącego content o tak wysokiej jakości, cena jest naprawdę...niska (baner krzyczał wyraźnie - 2500PLN, a jeżeli robiliście rozeznanie po ślubnym rynku fotografii ślubnej, wiecie, że ta kwota to niewiele, biorąc pod uwagę naprawdę dobrych fotografów).

Postanowiliśmy zabawić się w detektywów (znów to badanie konkurencji;-)). Po głębszej "analizie" oferty fotografa (którą dopiero po kilku prośbach mailowych otrzymaliśmy - odczuwając jednocześnie sporą niechęć usługodawcy, do dzielenia się z potencjalnym Klientem, swoją ofertą...dziwne), okazało się, że reklama, sugerująca że piękny reportaż fotograficzny, możecie mieć za 2500PLN, jest...nie do końca zgoda z prawdą.
To znaczy, tak, możecie mieć tego fotografa u siebie na ślubie, w cenie 2500PLN. Ale tylko na uroczystości zaślubin i pod warunkiem, że mieszkacie w tym samym mieście, ślub jest w dzień roboczy, zdjęć będzie maksymalnie 30, a cała usługa zamknie się w 3 godzinach. Tylko dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero po kilku mailach, kiedy wyraźnie prosimy o ofertę na ślub i wesele, powołując się na reklamę ze wspominaną kwotą? Nie wiemy, natomiast wiemy, że nabiliśmy fotografowi licznik wejść i czas spędzony na stronie www (a to dobrze robi w SEO Google), w poszukiwaniu konkretów o ofercie (i finalnie nic nie znaleźliśmy, nie tylko cen, bo ich brak publicznej publikacji rozumiemy, ale również nie uświadczyliśmy zakresu pakietów...). Zdjęcia piękne, kwoty finalnie oszałamiające, sposób przyciągnięcia Klienta mało wysublimowany. Ale wiecie co jest gorsze, niż nabici w butelkę, przez cwaną reklamę?

Ukryte koszta!
Ostatni przykład jak można się "naciąć" na nieuczciwego usługodawcę, to przykład również z życia wzięty, a dokładniej historia pary Gości weselnych, których poznaliśmy na jednym z wesel, które obsługiwaliśmy jako fotograf i operator kamery. Para ta, była rok po ślubie. W pewnym momencie wieczoru, wywiązała się rozmowa o naszych zasadach i cenach, za oferowane usługi. Przedstawiliśmy im szczegóły, a Ci z lekkim niedowierzaniem słuchali naszego podejścia i warunków realizacji materiałów ślubnych. A jak była ich historia?

Po długich poszukiwaniach, wybrali usługodawcę ślubnego. W ferworze walki, bo dogadywali się z fotografem krótko przed ślubem, podpisali umowę. Cena była atrakcyjna, zdjęcia które widzieli ciekawe i co najważniejsze, last minute znaleźli dostępnego, solidnego usługodawcę. Tylko szybko okazało się, że usługodawca jest "solidny" również w... rachunkach. Okazało się, że podczas wesela (uroczystości odbywały się latem, więc ceremonia zaślubin zaczynała się późnym popołudniem), jest niewynikająca z winy Młodych, obsuwa. Około godziny poślizgu w stosunku do planowanego harmonogramu. Kilka minut po północy, fotograf zakomunikował, że skoro jeszcze nie zaczęły się oczepiny, to on nie ma zamiaru zostawać dłużej, bo standardowo przyjęło się, że koniec pracy ekipy foto-wideo jest po oczepinach, a te powinny być o północy. Od razu przedstawił też "propozycję przedłużenia swojej obecności", w postaci kilkuset złotych, za każdą godzinę dłużej, niż przewiduje umowa (a ta, przewidywała zakończenie pracy po oczepinach, bez wskazania godziny...). I ok, rozumiemy w pewnym stopniu taki punkt widzenia fotografa, jednak skoro umowa nie zawiera "ilości godzin pracy usługodawcy", to ten czas jest umowny, a w praktyce zawsze usługodawca idzie na rękę Parze Młodej, a nie odwrotnie - przynajmniej My tak działaliśmy w przeszłości.

Młodzi zapłacili za niemal 2h dłużej obecności fotografa. Ale to nie były jedyne "niespodziewane koszta", bo szybko po weselu okazało się, że fotograf "zapomniał wspomnieć o kosztach nośników". I tutaj się zatrzymamy na moment. Wiadome jest, że takie kwestie jak nośniki pamięci (ich ilość, rodzaj) ustala się w umowie. A co, jeżeli umowa z usługodawcą jest dość... skromna i nie zawiera wielu istotnych zapisów? Winić usługodawcę czy zleceniobiorcę, że nie dopilnował tego? Według nas, winne są obie strony. Usługodawca, bo być może celowo omija istotne zapisy umowy, aby później móc dyktować jej warunki. A nawet jeżeli nie ma tu podstępu, to wychodzi amatorszczyzna, bo to szanująca się "firma" powinna zadbać o Klienta, a nie odwrotnie! I Klienci, którzy nie zadbali o swój interes. Ale dodatkowe koszta się pojawiły, a kontynuując historię, nie był to koniec niespodzianek...

W związku z obsuwą harmonogramu wesela, Para Młoda z fotografem, nie byli w stanie zrealizować krótkiej, plenerowej sesji zdjęciowej, w trakcie wesela, którą mieli w umowie. W trakcie uroczystości ustalili, że zorganizują taką sesję w innym terminie, a jej kosztem, będę tylko koszta logistyki poniesione przez fotografa. W późniejszym kontakcie, okazało się, że za plenerową sesję zdjęciową będą musieli jednak zapłacić pełną cenę i co ciekawe, kwota była jeszcze wyższa, niż pierwotnie przedstawiana w ofercie, przed weselem! Zaczęło być nerwowo. Fotograf stwierdził, że nie z jego winy, nie mógł wykonać sesji w dniu uroczystości (ale w tym dniu zgodził się na jej przesunięcie na inny dzień) i w sumie, to on nie ma czasu na takie "gratisy" (nie ma czasu? przypomnę, że w środku sezonu weselnego, przypadkiem miał wolny termin). Nowożeńcy zgodzili się finalnie na sesję plenerową, za opłatą, której nie było w planowanym budżecie (nie zazdroszczę atmosfery na tym planie zdjęciowym...).

Jaki morał płynie z tych wszystkich "strasznych historii", o których piszemy?:) Nie wszystko złoto, co się świeci - nie zawsze na pozór wspaniała oferta, na film czy fotografię, finalnie będzie tak samo atrakcyjna finansowo jak krzyczą ogłoszenia. Nie zawsze dopilnuje się wszystkiego przed ślubem i weselem (kto organizował, wie, że projekt pt.wesele, to prawdziwy "dom wariatów" i łatwo coś pominąć w papierologii). I nie zawsze, niestety, trafi się na uczciwego usługodawcę... Nasz wpis nie ma na celu straszyć Was i mówić, że branża ślubna foto-wideo, to siedlisko zła! Oczywiście jak wszędzie, trafiają się czarne owce, ale takie wpisy jak ten, publikujemy głównie po to, aby uchronić Was przed niemiłymi niespodziankami. Z naszym doświadczeniem na rynku ślubnym, na pewno możemy podpowiedzieć dużo i z chęcią to robimy:)

A jako podsumowanie, trzy złote zasady, aby uniknąć nieporozumień:

1. Spisać dobrą umowę (a dobra umowa to taka, która chroni obie strony, zarówno usługodawcę i zleceniodawcę!).
2. Nie kierować się impulsem (o! promocja! bierzemy dwa!)
3. Porozmawiać i ustalić wszystko z usługodawcą (nasz rekord w konsultacjach przed uroczystościami, które oferujemy Klientom, to niemal trzy godziny rozmowy z jedną Parą Młodą!:))

Koniecznie sprawdźcie pozostałe części naszego bloga, w których przybliżamy Wam świat filmów i fotografii ślubnej. I wszystkiego dobrego! 

 


fotograf ślubny, fotografia ślubna, fotograf na wesele, ślub, fotograf Poznań

Ile kosztuje dobra, ślubna usługa foto i wideo?

Ile powinien kosztować dobry film ślubny? Ile trzeba zapłacić za dobrego fotografa na swoje wesele? Dziś, postaramy się nieco rozjaśnić te kwestie Parom Młodym, szukającym usługodawcy, na swój ślub i wesele.

Jakiś czas temu, opublikowaliśmy artykuł pt. "Wybór firmy przez Pary Młode" , w którym, jak się okazało, pomogliśmy kilku parom wybrać właściwego kamerzystę i fotografa na wesele. Wspominaliśmy tam również pobieżnie o kosztach i różnicach pomiędzy cenami, za wydawałoby się podobną usługę. Dziś chciałem Wam przedstawić ten temat nieco głębiej, ponieważ kwestia cen na rynku ślubnym to naprawdę temat rzeka... Ale przejdźmy do konkretów.

Panuje powszechna opinia, że jak coś jest drogie, to musi być dobre. Sami w linkowanym powyżej artykule, proponujemy zacząć poszukiwania od tych "z górnej półki cenowej" i ewentualnie schodzić w dół, szukając właściwego twórcy foto-wideo. W dużej mierze jest to prawda, aczkolwiek na wysokość ceny, wpływa wiele czynników, które nie gwarantują dobrego materiału finalnego. Zacznijmy od tego, że ceny diametralnie różnią się, w zależności od regionu Polski, a nawet pomiędzy sąsiadującymi miastami. Bo inna cena będzie w Warszawie, a inna w oddalonym o 50 kilometrów Mińsku Mazowieckim. Wiadomo - bogaty region czy duże miasto, będzie wymagało większego budżetu na tę samą usługę, która w małej miejscowości, 500 kilometrów dalej, jest realizowana na podobnym poziomie artystycznym, ale 30% taniej... Popularną praktyką jest szukanie kamerzysty ślubnego czy fotografa ślubnego, spoza regionu, w którym mieszkają Pary Młode, bo często cena ekipy foto-wideo z sąsiedniego województwa, jest na tyle atrakcyjna cenowo (ze względu właśnie na region kraju), że nawet po doliczeniu kosztów logistyki (dojazdy, noclegi), wychodzi taniej, niż w przypadku lokalnego usługodawcy. My również jeździmy po Polsce i odwiedzamy takie miasta jak Warszawa, Wrocław, Łódź, Szczecin - a przecież stacjonujemy w Poznaniu!

Poza ceną uzależnioną od regionu kraju, na finalną kwotę za usługi, składa się również taki element, jak doświadczenie fotografa / kamerzysty. Wiadomo, że firma, która buduje portfolio i gromadzi materiał, aby za rok/dwa wejść mocno na rynek filmów i fotografii ślubnej, zaproponuje Wam niższą stawkę, niż zespół, który na rynku jest od kilku lat i na koncie ma kilkadziesiąt ślubów i wesel. Z jednej strony, zatrudnianie debiutantów to okazja na zaoszczędzenie części budżetu, z drugiej ryzyko, że debiutant nie podoła i finalnie otrzymamy materiał, z którego nie będziemy zadowoleni. Oczywiście są młodzi, zdolni, którzy wchodzą na rynek i robią naprawdę fajne produkcje, ale naprawdę, szukając spośród tych "budujących portfolio", należy trzy razy się zastanowić kogo wybrać i czy zależy nam tylko  na oszczędności, czy na pięknym filmie ślubnym i zdjęciach, zrealizowanym przez doświadczony team. My poszliśmy trochę inną drogą, budując portfolio kilka lat temu - realizowaliśmy filmy i fotografie dla zaprzyjaźnionych par, w mocno promocyjnych cenach. Nie ogłaszaliśmy się w portalach ślubnych i nie udawaliśmy znawców tematu, po prostu trafiali do nas Ci, którzy widzieli nasze inne (nie ślubne) produkcje i ufali, że z takim warsztatem spoza rynku ślubnego, podołamy. I podołaliśmy, budując przy okazji ciekawe portfolio.

Sprzęt na którym pracuje fotograf ślubny czy kamerzysta na wesele, również jest jednym z elementów końcowej ceny. Wiadomo, że ktoś z aparatem kupionym na allegro, za kilkaset złotych i jednym obiektywem, zaoferuje Wam niższą cenę, niż osoba, która w walizce ma naprawdę imponujący setup sprzętowy: dwa body, kilka obiektywów, lampy błyskowe, wyzwalacze, statywy, stabilizatory obrazu, itp. itd. Oczywiście to nie "sprzęt robi zdjęcia i kręci film", ale sprzęt wpływa mocno na efekt finalny i z tym argumentem nie ma dyskusji. My spotkaliśmy się już z sytuacją, gdzie zatrudnieni jako ekipa wideo, na przygotowaniach przed ślubem poznawaliśmy "fotografa", który dysponował tylko lustrzanką za 500PLN, jednym ciemnym obiektywem i jedną lampą błyskową założoną na body, którą błyskał chaotycznie po pomieszczeniu. I to były sytuacje, w których była kumulacja, bo ani doświadczenie, ani sprzęt nie przyjechały na zlecenie... Podsumowując, sprawne oko i doświadczenie jest ważne, ale nikt nie przekona nas, że dobry film, na miarę 2020 roku, można nakręcić "kamerą na kasety mini DV".

Cena usługi, a "legalność" prowadzonego biznesu. O tym szerzej pisaliśmy właśnie tutaj , o tym również pisze wielu innych fotografów ślubnych, czy kamerzystów weselnych. Rynek ślubny foto-wideo, dzieli się bowiem na tych, którzy mają działalność gospodarczą, płacą podatki i ZUS, opłacają księgowość, płacą abonament za oprogramowanie do edycji fotografii i filmu, a także na tych, którzy...tego nie robią, pracując na pirackich wersjach oprogramowania do edycji, nie odprowadzając składek ZUS i podatków, a w razie "problemów" rozpływają się w powietrzu. Właśnie o tym piszemy w linkowanym przed chwilą blogu (koniecznie przeczytajcie!). Są jeszcze freelancerzy, czyli "wolni strzelcy", którzy pracując gdzieś na etacie, dorabiają na umowy zlecenie, tworząc właśnie content foto-wideo.
I oczywiście, drabinka cenowa będzie wyglądała następująco: najwyższą cenę będzie miała legalnie działająca firma, ale za to dostaniecie profesjonalną obsługę, rachunek, umowę ze sprawdzonym usługodawcą, która uchroni Was przed ewentualnymi problemami w przypadku niewykonania usługi, itd.
Następnie, na środkowej półce cenowej będzie freelancer (zakładając, że również wykonuje swój fach zgodnie z prawem, a nie działając totalnie w tzw. "szarej strefie"). Taka osoba zaproponuje niższą kwotę, bo nie płaci ZUS i nie musi mieć księgowej, bo jego etat w innej firmie załatwia te kwestie za niego. Minusem jest to, że freelancerów szuka się w grupach na Facebooku, czy portalach typu useme i często ciężko dowiedzieć się czegoś więcej na temat takiego człowieka, któremu nie zawsze zależy, aby mieć bogate portfolio i przedstawić publicznie swoje zasady działania.
No i na koniec najtaniej, co oczywiste, będzie u kogoś z "szarej strefy", czyli osoby, która nie posiada działalności, nie wystawia rachunków ani umowy, po prostu działa "na dziko". Największy plus? Cena. Największe niebezpieczeństwo? Niewykonanie usługi w ogóle, albo w razie problemów z odbiorem/poziomem artystycznym dzieła, brak możliwości dochodzenia przez Parę Młodą swoich praw. Bo temat nielegalny. Jeżeli więc macie trochę oleju w głowie, nie róbcie tego i nie wiążcie się przy tak ważnych uroczystościach z kimś, kto działa w ten sposób. Nawet, jeżeli cena skutecznie kusi...

No dobra, a ile ten film i fotograf ślubny powinien kosztować?
My swój cennik usług szlifowaliśmy ponad dwa lata - wiadomo, że wiele zależy od sytuacji w gospodarce, kursu walut, cen noclegów, paliwa, sprzętu, itp.  Ale ogólnie możemy przyjąć, że dobrze zrobiony przez jednego operatora z naszego regionu, film ślubny, trwający do 30 minut, powinien zamknąć się w kwocie 3000-5000PLN. W tej kwocie oczekiwalibyśmy materiału rejestrowanego w jakości 4K, dobrego dźwięku z wykorzystaniem m.in. mikrofonów krawatowych i dobrej postprodukcji, m.in. z kolor korekcją i color gradingiem. Bliżej 5000PLN mile widziane też ujęcia z drona, a może nawet plener ślubny w innym dniu. Uważamy, że to uczciwa kwota, chociaż wiadomo, że są też drożsi.
Filmy trwające około godziny, nagrywane przez dwóch kamerzystów, to kwoty o około 1000-2000PLN wyższe, bo dochodzi oczywiście dodatkowa osoba na planie i więcej montażu.
Fotograf ślubny, według nas, to widełki cenowe 2500-5000PLN, i tu również cena zależy od czynników, które opisaliśmy w artykule. Zależnie od tego, ile finalnie zdjęć po obróbce graficznej fotograf dostarcza, od czasu jego pracy na ślubie i weselu, od doświadczenia, itp. Często pracuje też na planie dwóch fotografów, więc naturalnie cena wzrośnie w zależności od świadczonej usługi. ps. Znamy fotografa, który za ślub i wesele podaje kwotę około 9000PLN, ale szczerze mówiąc, to "trochę dużo" ...dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że zdjęcia Para Młoda widzi dopiero po około 7-9 miesiącach od ślubu...

Podsumowując ten wpis, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogę Wam w kwestii nie tylko właściwego wyboru usługodawcy, ale również wstrzelenia się we właściwe widełki cenowe za usługi fotografa i kamerzysty na ślub i wesele. W razie pytań, zapraszam do kontaktu ze mną, chętnie odpowiem na pytania.

 

 

 


Czym filmować śluby i wesela? cz.1 - aparat

Dziś powracamy do naszego małego kącika "know how" i dzielimy się z Wami wiedzą, na temat sprzętu do filmowania. Od razu zaznaczamy, że nie jesteśmy w żaden sposób związani, ani sponsorowani z producentami sprzętu audio-wideo, a nasze wnioski przedstawione w tym wpisie, to wyłącznie nasza opinia, na podstawie ponad dwóch lat prężnej działalności na rynku wideo.

Wielu młodych filmowców, przeczesuje grupy dyskusyjne, fora i ogląda dziesiątki tutoriali na Youtube, w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań, w kwestii doboru sprzętu, dzięki któremu mogliby rozwijać swoje umiejętności i szlifować warsztat filmowy. Żyjemy w czasach, gdzie najpopularniejszym wyborem do filmowania jest...aparat. Lustrzanka lub bezlusterkowiec. Powodów takiego wyboru jest wiele, ale przede wszystkim, aparaty wybierane są ze względu na małe gabaryty, a co za tym idzie mobilność. Atutem aparatów jest też "filmowy look", którego ciężko szukać w kamerach, np. handycam (tak popularnych w latach '90, a wciąż używanych na rynku ślubnym). Trzecią przewagą aparatów nad kamerami, jest ich cena. Oczywiście, jeżeli mówimy o profesjonalnych kamerach.

My od ponad dwóch lat, przy produkcji filmów ślubnych, pracujemy używając aparatów. W międzyczasie, do produkcji filmów dla biznesu, używamy oczywiście kamer, takich jak Sony FS7, BMPCC 6K czy Ursa Mini. Ale na śluby i wesela jeżdżą z nami właśnie aparaty, z funkcją filmowania. Co gościło w naszej walizce? Były to już Canon 5D mk4, Sony a6300, Sony A7sII, a dzisiaj nieodłącznym partnerem naszych planów z Parami Młodymi, jest Sony a7III. Spokojnie, nie skierujemy całego artykułu w kierunku tylko tej marki, ponieważ mieliśmy też w rękach sprzęt kilku innych producentów i postaramy się z Wami podzielić istotnymi różnicami.

Trochę suchych faktów i porównania poszczególnych modeli, na których pracowaliśmy.

Sony a7III - niesamowicie długa praca na baterii, co przydaje się na weselu, kiedy nie trzeba wachlować bateriami pomiędzy wyjściem z kościoła, a pierwszym tańcem. Perfekcyjny system auto focus, który nawet w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych, nie ma problemu z prawidłową pracą! Duży wybór profili kolorów, od ultra popularnego Cine4, przez wciąż niedoceniane HLG, po S-Log, który teoretycznie, nie przyda się na weselu (ale idealnie sprawuje się do wszystkich innych planów zdjęciowych, gdzie mamy większa kontrolę nad światłem). No i coś ekstra - użytkowe ISO, a7III to prawdziwy "noktowizor", więc żaden słabo oświetlony parkiet, czy scena z zimnymi ogniami nocą mu nie straszne! Minusem jak dla nas, jest system stabilizacji matrycy - w tym zakresie np. GH5 bije Sony na głowę, więc miłośnicy filmowania z ręki powinni przemyśleć zakup tej puchy (oczywiście nie wyklucza to ujęć bez dodatkowej stabilizacji, ale mogło być lepiej...). I największy minus - brak 50/60fps w rozdzielczości 4K. Ubolewamy mocno. Cena nowej puchy od Sony, to nieco ponad 7000PLN, co za jej możliwości, które powinni również docenić fotografowie (tak, to świetny sprzęt do zdjęć!), i "pełną klatkę", nie jest wygórowaną ceną.

Sony a6300 - model z matrycją APS-C, który na dzień dzisiejszy jest już niemal niedostępny w sprzedaży. Pojawia się na rynku wtórnym, za około 2000PLN, co uważamy jest bardzo uczciwą ceną za ten aparat. Dlaczego? Przeczytajcie, na początek jednak minusy. Krótka praca na baterii i lubi się grzać przy graniu longiem. Zapas baterii na weselu + ładowarka sieciowa obowiązkowe! Natomiast dobry system auto focus, spory wybór profilu kolorów (nie ma niestety HLG) i świetny (i naprawdę niedoceniony) obrazek w 4K, powinny zatrzeć złe wrażenie, po kwestiach z zasilaniem. Pracowaliśmy na tym body niemal rok czasu i potrafiliśmy je "rozłożyć na czynniki pierwsze" obudzeni w środku nocy. Nigdy nas nie zawiódł, wspominamy go z uśmiechem na twarzy i polecamy wszystkim na początek przygody z filmowaniem. Oczywiście są już na rynku jego "następcy", ale nie pracowaliśmy, więc nie wypowiadamy się.

Canon 5D mk4 - lustrzanka, która w kwestii wideo robi kawał dobrej roboty! W porównaniu z bezlusterkowcem a7III oczywiście kawał kloca (duża i ciężka), ale ma jedną rzecz, która zmiata Sony z planszy - kolory! Krąży powszechna opinia, że Canon ma najładniejsze, na rynku aparatów kolory...i my się pod tą opinią podpisujemy. Mocno goni w tym temacie Panasonic, ale z takim "stażem", 5D mk4 wciąż jest niedoścignionym wzorem. Przeczołgaliśmy nasze 5D w naprawdę ciężkich warunkach, bo poza weselami, kręciliśmy nim też rajdy samochodowe, czy ekstremalne biegi typu Runmageddon, a więc "plany podwyższonego ryzyka". I nigdy nas nie zawiódł. Co prawda nie znajdziemy tu, tak jak w Sony, 10 profili kolorów, ale na co to komu, skoro nawet bez wgranego płaskiego profilu Cine-D, ten model robi naprawdę kawał dobrej roboty na tym polu. Trzeba też wspomnieć o ostrym jak brzytwa obrazku przy rozdzielczości 4K, jednak bez zewnętrznego dysku na materiał, zabawa ta nie ma sensu (rozmiary plików Canona w 4K są absurdalne). Jeżeli paracie się też fotografią, będziecie zachwyceni tym modelem, tyko trzeba wyciągnąć z portfela ponad 9000PLN, a to mało nie jest. Dlaczego więc "wyszliśmy" z Canona? Głównie ze względu na gabaryty puszki i ujednolicenie sprzętu, na którym pracowali nasi dwaj operatorzy.

Panasonic GH5 - może nie jest mistrzem długo pracującej baterii, ale ma coś, czego niestety nie znajdziemy w Sony - system stabilizacji matrycy, który pozwala na realizację naprawdę wielu, ciekawych kadrów "z ręki". Chwalony na różnych grupach właśnie za tą funkcjonalność, zdobył serca filmowców nagrywających bez, lub z minimalnym użyciem, dodatkowej stabilizacji. Sprawdziliśmy, jest moc! I tak, jak stabilizacja to bardzo mocna strona GH5, tak jest coś, co skutecznie nas zniechęciło do pracy na tym body, podczas wesel - bardzo niskie, użytkowe ISO. Według nas, albo trzeba lubić szum na obrazie, albo nosić dodatkowe oświetlenie sali, bo kiedy trafiacie z tym body na średnio oświetlony parkiet, pojawia się olbrzymi problem z szumami właśnie (ISO nie wyrabia mówiąc wprost). Nie będziemy doktoryzować się i pokazywać Wam testów (których pełno na YT), ale zaufajcie nam - do wesel, które czasem trafiają się na ciemnych salach, odradzamy ten zakup. Są tacy co filmują i sobie chwalą, my jednak w tej kwestii zdecydowanie stawiamy na a7III. System auto focus również mocno kuleje, a większość filmowców posiadających to body, ostrzy z ręki - jeżeli więc AF wam zbędny i przełkniecie niskie użytkowe ISO, brać! Z plusów, na pewno przystępna cena używanej sztuki.

Panasonic GH5s - cena nowego aparatu bardzo porównywalna z a7III, więc co odróżnia te aparaty? GH5s wykastrowany został (niestety) z systemu stabilizacji młodszego brata, który tak nas urzekł. Za to poprawiono największą bolączkę poprzednika, czyli użytkowe ISO. Nie jest to jeszcze "noktowizor" jak a7III, ale jest zaskakująco poprawnie! Pytanie jednak, czy sprzęt bez dobrej stabilizacji, dla kogoś, kto planuje czasem zaczaić się z aparatem w rękach na ciekawy kadr, jest dobrym rozwiązaniem? No i system AF, który nadal pozostawia wiele do życzenia... Co więc przemawia najbardziej za tym modelem? Według nas "jakość obrazka". Wspominaliśmy, że zaraz po Canonie, w całym zestawieniu najlepsze "kolory" ma właśnie Panasonic! Pytanie - czy brak stabilizacji i średni AF, sprawi, że GH5s jest dobrym wyborem na śluby i wesela? To zależy od Waszego stylu filmowania, my się nie przekonaliśmy (a prób zakupu było już wiele...).

Na koniec, mały "eksperyment". A mianowicie BMPCC 4K/6K, czyli kamera, a więc nie powinna pojawić się w naszym zestawieniu. A jednak się pojawia. Dlaczego? Spotkaliśmy się z tym, że na rynku filmów ślubnych, różni ludzie, mają różne "pomysły" na sprzęt, którym będą filmować (byli też tacy, którzy testowo zabierali REDa na wesele - łatwo znaleźć na YT, oczywiście w USA). Jak według nas sprawdziłby się sprzęt od Blackmagic? Jeżeli jechalibyśmy z wizją zrobienia 5-7 minutowej produkcji, nastawionej wyłącznie na walory artystyczne, poszatkowanej ujęciami z pleneru w innym dniu - BMPCC 4K/6K byłoby w naszej walizce jako główny sprzęt do filmowania. Jak dobrze jednak wiemy, rynek filmów ślubnych jest bardzo zróżnicowany i tak "wyszukany sprzęt" nie sprawdzi się na dłuższą metę do filmowania ślubów i wesel (chyba że, tak jak wspomnieliśmy, jesteście ambitnymi artystami, którzy nie będą robić reportaży ślubnych, a tylko krótkie formy wideo). Co dyskwalifikuje ten model z pozycji "must have" na wesela? Brak stabilizacji, niskie użytkowe ISO, AF nie istnieje, a zestaw "run and gun" to set jak na plan filmowy (kamera, follow focus, rig, zasilanie dodatkowe, dysk, może monitor). Wyobrażacie sobie na weselu biegać tak zazbrojeni i jeszcze co jakiś czas przepinać ten set z riga na np. gimbala? Sprzęt idealny w "kontrolowane warunki" (w tym te oświetleniowe). Dlaczego więc o nim wspominamy? Bo jak się takie warunki kontrolowane trafią, to miażdży konkurencję obrazkiem (oczywiście z odpowiednim obiektywem).

Podsumowanie. Kupcie a7III i zapomnijcie o innych aparatach. Nie napiszemy tak, ale jesteśmy bliscy do zakwalifikowania się do grupy fanboyów Sony, ze względu na wszystkie profity płynące z posiadania tego sprzętu. Do wszystkich wymienionych wyżej aparatów, bez problemu znajdziecie odpowiednią "szklarnię", ceny szkieł nawet pod pełną klatkę są w tej chwili bardzo przyzwoite. Więc ten argument, który do niedawna przemawiał na niekorzyść FF od Sony, upadł. My wymieniliśmy Wam to, na co zwróciliśmy uwagę przy pracy na poszczególnych modelach. Wy, musicie wyciągnąć wnioski, czego Wam potrzeba do filmowania ślubów i wesel i jakie to będą produkcje. W skrócie można powiedzieć tak: Weź GH5 jak chcesz dobrą stabilizację, weź GH5s jak chcesz dobry obrazek, weź a7III jak chcesz super AF i baterię, weź a6300 jak dopiero zaczynasz i szukasz solidnej podstawy, weź Canona jak chcesz...dźwigać i mieć piękne kolory w filmie! Do tego wszystkiego, na rynku jest jeszcze Fuji X-T3, w którym mega spodobał nam się obrazek, ale nie pracowaliśmy na nim (więc nie będziemy wróżyć z fusów) i pojawiło się sporo nowych modeli aparatów - wciąż mało popularnych wśród twórców ślubnych wideo, ze względu na cenę czy małe know how.

Jeżeli komuś pomożemy w wyborze sprzętu, cieszymy się. Jeżeli ktoś się nie zgadza z naszą opinią, przyjmiemy kontrargumenty z zaciekawieniem. A jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się, co powinno znaleźć się w torbie twórcy filmów ślubnych (oprócz aparatu), zapraszamy na naszego bloga już w przyszłym tygodniu, kiedy opublikujemy listę rzeczy "must have" w Waszej walizce, podczas wesela.

 

 


kamerzysta ślubny, film ślubny, am media, Poznań, Wrocław, Łódź, wideofilmowanie, fotografia ślubna, fotograf ślubny

Film ślubny - hit czy kit?

Czy myśląc kamerzysta ślubny, widzisz przed oczami "Pana Staszka z kamerą VHS na ramieniu, na której zamontowano wielki halogen, zaglądającego obiektywem, do talerza Gości na weselu"?

 

Wyobraź sobie, że taki stereotyp wciąż funkcjonuje w głowach ludzi i nawet w 2020 roku, wiele osób uważa, że jego film ślubny, powinien trwać minimum 3 godziny i dokumentować każdy zjedzony posiłek i każde potknięcie na parkiecie. To scheda po latach '90 i początku lat '00, kiedy to na rynku pojawiło się sporo osób, które inwestując w kamerę, stawały się z automatu "kamerzystą ślubnym". Tworzyły one długie, filmowe "tasiemce", bo film, który oglądały później Pary Młode, to był cały materiał, który Pan Kamerzysta zarejestrował. Nie było komputerów, programów do edycji, możliwości postprodukcji, więc tak długie wideo, trafiały na pięknej kasecie VHS do Klientów. Kilka lat później, kiedy pojawiły się pierwsze komputery i programy "do montażu", zaczęto dodawać przaśne intro i przejścia scen ;-) Utarło się więc z biegiem lat, że tak to ma wyglądać...

Ale czy na pewno?
Nadal spotykamy się z osobami (i żeby było śmieszniej, z młodymi ludźmi), które nie wyobrażają sobie filmu ślubnego, który trwać będzie 30 minut czy nawet godzinę! No bo przecież w takim czasie nic się nie pokaże! Często taka wizja ślubnego wideo, wykreowana jest przez rodziców, starsze rodzeństwo, rodzinę - osoby, które pamiętają właśnie czasy, kiedy produkowało się takie długaśne filmy. A umówmy się, wiele osób, które szuka wykonawcy ich filmu ślubnego, nie jest zorientowana na rynku wideo, nie śledzi trendów, aktualnych kierunków w postprodukcji, itp. I to nie jest żadna ujma na honorze! My, dla przykładu, nie śledzimy aktualnych trendów na stokach narciarskich i dla nas, outfit narciarza...to outfit narciarza, bez zagłębiania się w szczegóły i aktualne trendy kombinezonów, kasków, nart :)

Dziś kamerzysta ślubny, to zgoła odmienny typ filmowca,
od tego, co dobrze pamięta starsze pokolenie. Dziś ekipę wideo zazwyczaj tworzy dwóch, a nawet trzech operatorów. Często, tak jak w naszym przypadku, są to ludzie związani nie tylko z branżą ślubną, ale ogólnie ze sceną produkcji wideo. To doskonały przykład, że sztuka tworzenia filmów ślubnych, może iść w parze z produkcją np. teledysków muzycznych czy reklam dla firm. Dziś, każdy zorientowany na rynku wideo, wie, że hasło "kamerzysta ślubny" nie jest już synonimem obciachu i powodem do uśmiechu politowania! Dzisiaj twórcy ślubnych wideo, oczywiście z pewnymi wyjątkami, to bardzo uzdolnione i pełne pomysłów osoby, które nie traktują tej profesji tylko i wyłącznie jako zarobek. To może wydawać się dziwne, bo przecież krąży powszechna opinia, że w tej branży zarabia się "ciężarówki kasy" (swoją drogą, wciąż czekamy... na taką naszą pierwszą ciężarówkę;-), ale faktem jest, że rynek się zmienił, wraz z oczekiwaniami Klientów i dziś, żeby być dobrym twórcą ślubnych wideo historii, nie wystarczy chęć łatwego zysku i podrzędna kamera na ramieniu. O nie!

W dzisiejszych czasach, pożądany jest ktoś, z wyczuciem smaku i gustem filmowym. W erze Netflixa, nikt nie chce oglądać złej jakości filmów, zrobionych byle jak. Oczywiście, nie przyniesiemy kamery typu RED czy ARRI ALEXA na Wasze uroczystości (chociaż w sumie...;-), ale dążymy do perfekcji, jeżeli chodzi o poziom realizacji, naprawdę porządnym i topowym sprzętem, z którego korzystają najlepsi w branży ślubnej!

Ale jak się w tym wszystkim odnaleźć, jak wybrać właściwą wersję filmu?
Wszystkie Pary Młode, które do nas trafiają, mogą liczyć na wartościowe konsultacje ślubne w zakresie wyboru wersji Ich filmu ślubnego. Jesteśmy zobligowani, aby wytłumaczyć Wam różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami filmu (film artystyczny, reportaż ślubny, itp.) powiedzieć czemu nie warto pchać się w kilkugodzinną epopeje wideo z Waszych uroczystości ślubnych. Zdajemy sobie sprawę, że profesja operatora i montażysty, to prawdopodobnie nie Wasza bajka, więc nie wymagamy, abyście byli na bieżąco z rynkiem produkcji wideo. To nasza branża i to my mamy się na tym znać, a Wy macie dostać najwyższej jakości film ślubny, bez zagłębiania się w szczegóły jego powstawania i dlaczego tak, a nie inaczej :)

Jeżeli jesteście tradycjonalistami, możecie liczyć na produkcję przez nas, naprawdę klasycznego reportażu ślubnego - z jedną subtelną różnicą od wspominanych na początku artykułu, tasiemców weselnych - zrobimy to z pomysłem, nowocześnie i opakujemy w naprawdę najnowsze trendy postprodukcji i montażu. Jeżeli będziecie nalegać na film dłuższy, zapraszamy na spotkanie i postaramy się wytłumaczyć Wam... jak nie uśpić widzów Waszego filmu ślubnego :)) Jeżeli natomiast, jesteście przebojowi i zaufacie w nasz profesjonalizm, możemy poszaleć z produkcją filmu artystycznego! O różnicach pomiędzy tymi produkcjami, piszemy w tym wpisie

foto w artykule: White Wolf Studio

 

 


Daniel Lismore, Stary Browar, sztuka, art, galeria sztuki, Poznań, fotografia, fotograf

Technicznie: Sony FE 35 mm F1.8 w naszych rękach!

Dzisiejsza część bloga poświęcona jest w całości obiektywowi Sony FE 35mm f1/8. Obiektyw dedykowany pod pełną klatkę Sony, to stosunkowo nowa konstrukcja, która premierę miała latem 2019 roku. Wciąż na grupach fotografów pojawiają się tematy, w których użytkownicy systemu Sony szukają "idealnej trzydziestki piątki". W wielu przypadkach, rekomendację zyskuje recenzowany dziś przez nas obiektyw, chociaż alternatyw jest kilka. Dlatego postanowiliśmy dodać do wszystkich tych opinii swoje "trzy grosze".

Znacie nas i wiecie, że nie jesteśmy zwolennikami papierowych specyfikacji i zagmatwanych testów optycznych. Dla nas najważniejsze jest to, aby sprzęt na którym pracujemy sprawdzał się w akcji i to, co widzimy finalnie na obrazku. Przy okazji, użytkowników Sony zapraszamy sprawdzić naszą recenzję Tamron f/2.8 17-28mm  , bo to również często poruszany na forach temat, jeżeli chodzi o szkła szerokokątne do Sony.

 

Dlaczego w ogóle zdecydowałem się na ten obiektyw? Najważniejsza rzecz - to natywne szkło do Sony, więc na wstępie komfort pracy poprzez zapewnienie 100% funkcjonalności i kompatybilności z body Sony. Kolejna sprawa to cena. Mimo, że nie wybieram sprzętu kierując się tylko ceną, to tutaj, po przestudiowaniu kilku wartościowych testów, dostępnych w internecie, wybór stosunek ceny do jakości był oczywisty i padł właśnie na "nowe szkło" od Sony. W tej chwili ten obiektyw można kupić już za około 2500PLN.

 

Kolejna sprawa, waga i wymiary szkła. Jestem zwolennikiem teorii, że przechodzi się na bezlusterkowca po to, aby m.in. zminimalizować wagę i wymiary zestawu używanego w pracy. Bardzo podobny argument był przy wyborze wspominanego, szerokokątnego obiektywu od Tamrona. Sony 35mm f/1.8 to szkło bardzo lekkie i o niewielkich gabarytach, co razem z A7III tworzy bardzo kompaktowy i ciekawy zestaw.

W grupach sporo jest informacji, że Samyang 35mm f/1.4 ma ciekawszy, bardziej plastyczny obrazek i ciekawszy bokeh niż Sony. Zgadzam się z tym. Tak jak zgadzam się również z głosami, że obiektyw Samyanga potrafi zawiesić cały aparat, co w fotografii reportażowej, gdzie dzieje się czasem dużo i szybko, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Oczywiście znajdą się również tacy, którzy nigdy problemów z Samyangiem nie mieli, ale to nadal ryzyko, że "wadliwa sztuka" trafi w nasze ręce (nawet po wszystkich aktualizacjach body i szkła zdarzają się cyrki).

Wspomniałem o bokeh, spójrzcie na kilka  zdjęć wykonane omawianym obiektywem i sami oceńcie, czy takie "rozmycie tła" Wam odpowiada.

Daniel Lismore, Stary Browar, sztuka, art, galeria sztuki, Poznań, fotografia, fotograf

Daniel Lismore, Stary Browar, sztuka, art, galeria sztuki, Poznań, fotografia, fotografDaniel Lismore, Stary Browar, sztuka, art, galeria sztuki, Poznań, fotografia, fotograf

Uważam, że szkło bardzo płynnie rozmywa tło, nie ma w tej kwestii może zbyt wielkiego "artyzmu", ale wszystko zależy od stylu, który fotograf prezentuje. My nie nastawiamy się na efekciarstwo i nie jesteśmy w grupie fotografów, którzy robią zdjęcia tylko "bo bokeh", więc w zupełności ten obiektyw spełnia nasze oczekiwania. Jeżeli szukacie jednak czegoś bardziej finezyjnego w kwestii "rozmycia tła", nie kupujcie Sony.

 

Szybkość AF - w reportażu, a takich zdjęć wykonujemy najwięcej, zakup Sony 35mm f/1.8 będzie idealnym wyborem. Jest to natywne szkło, więc bez żadnych adapterów często komplikujących życie, jego kultura pracy jest na naprawdę wysokim poziomie. Wykonałem do dziś, tym szkłem, około 1000 zdjęć. Nie zauważyłem żadnych problemów z pracą AF, w każdym z trybów dostępnych w A7III. Auto focus jest szybki i cichy, nie pompuje, nie wariuje, nie gubi się. To na pewno duża zaleta dla osób, które potrzebują czegoś "run&gun" i korzystają z automatycznego ustawiania ostrości. Czytając dużo komentarzy w grupach, również nie spotkałem się z tym, aby ktoś "narzekał" na ten element. A jak AF w wideo? Nakręciłem cały wyjazd na Rajd Monte Carlo, używając głównie tego szkła i mogę powiedzieć jedno - jest rewelacja! Ostrzy szybko i dokładnie, a obrazek jest naprawdę świetny! Proponuje zobaczyć, jak w ciężkich warunkach oświetleniowych poradził sobie omawiany dziś obiektyw. Całość grana z użyciem AF (większość ujęć, na potrzeby testu) w 4K, 25fps i S-Log2. Postprodukcja w Premiere Pro. W materiale są również nieliczne ujęcia z Sony 85mm f/1.8, ale łatwo powinniście odróżnić szerokie plany, od tych z 85mm :)  FILM DOSTĘPNY TUTAJ

Podsumowując szkło po 8 dniach ciągłej eksploatacji w trybie wideo, mogę dać Wam gwarancję, że będziecie zadowoleni w 100% z tego, co prezentuje FE 35mm f/1.8.

Konkurencja w ogniskowej 35mm - na rynku jest kilka propozycji, jeżeli chodzi o 35mm do Sony. Jest Sigma A 35mm f/1.4 DG HSM, która ma rewelacyjny obrazek, ale nadal ma problemy z AF w trybie wideo (więc jeżeli również filmujecie, nie bierzcie jej pod uwagę, bo w porównaniu z Sony, naprawdę jest zauważalna różnica). Jej cena to około 3500PLN. Kolejnym obiektywem ze stajni Sigma jest wersja A 35mm f/1.2 DG DN, która kosztuje sporo, bo w okolicach 6500PLN. Niestety nie pracowałem na tym szkle, więc niewiele powiem, ale pytanie - czy 0.2 jaśniejsza przesłona warta jest niemal dwukrotności ceny Sigmy 1.4 ? W wielu testach na Youtube, recenzenci twierdzą, że nie koniecznie... Warto dodać, że obie Sigmy to "wielkie kloce" w porównaniu z Sony. I dotyczy to zarówno wymiarów i wagi. Co kto lubi, dla nas trochę za "ciężki temat":)

Trzecia konkurencja w segmencie 35mm, to wspominany w artykule Samyang 35mm f/1.4. Ciut jaśniejszy, ciekawszy bokeh, lepsza plastyka obrazka i... problemy ze współpracą z body Sony. Cena porównywalna z naszym głównym bohaterem.

Są również alternatywy od Sony. Tutaj mamy pewność, że natywne szkła bardzo dobrze poradzą sobie we współpracy z naszym body, jest jednak kilka "ale". Na rynku, w cenie około 6000PLN, jest dostępny Distagon T* FE 35mm f/1.4 ZA. Świetnie wykonane szkło z mega fajnym obrazkiem, które swoją premierę miało już 5 lat temu. Szkło, które jednak posiada ujawnione w testach wady, takie jak np. dużą aberracje chromatyczną i sporą winietę. Według mnie, szkło w tej cenie, nie powinno posiadać takich "nieprawidłowości".  Druga opcja, to również pięcioletni już dziś Zeiss Sonnar T* FE 35mm f/2,8 ZA, który jest niemal połowę tańszy od Distagona i kupić go dziś można w okolicach 3200PLN. Wymiary i waga imponują, bo to taki 100% naleśnik, a po założeniu na body wygląda dość... niewinnie. Osobiście testowałem ten obiektyw i porównywałem z moim 35mm f1.8.  Sonnar mnie nie przekonał, głównie ze względu na przesłonę ciemniejszą o 1 podziałkę i "dziwną pracę AF". Uważam, że nowa trzydziestka piątka jest w tej materii o niebo skuteczniejsza. Może ktoś ma inne odczucia, a może u mnie po prostu zadecydowała nowsza konstrukcja i niższa cena wersji f/1.8.

Sumując porównanie z konkurencją, gdybym tylko robił zdjęcia, prawdopodobnie wybrałbym Sigma A 35mm f/1.4 DG HSM (ze względu na świetny obrazek) nawet z tymi sporymi gabarytami. Jako, że część mojej pracy to również wideo, wybór padł na 35mm f1.8

Po zakupie obiektywu udało się nam dość szybko "przestrzelić go" w bojowych warunkach.  Na pierwszy ogień, od razu po wyjściu z salonu Sony, przeszliśmy się po ulicy Półwiejskiej w Poznaniu i Starym Browarze. Uwielbiamy tzw. street art, więc plan zdjęciowy był po ręką :) Poniżej kilka zdjęć prezentujących obrazek z Sony 35mm f/1.8. Finalny look powstał w programie Capture One dedykowanym dla aparatów Sony. Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogę w ewentualnym wyborze szkła o ogniskowej 35mm - oczywiście tą ogniskową znajdziecie też w kilku znanych i lubianych obiektywach zmiennoogniskowych, ale nie mam w tym temacie dużego doświadczenia, ponieważ upodobałem sobie głównie "stałki". Zapraszam do obejrzenia kadrów wykonanych A7III i Sony FE 35mm f/1.8

 

 

Kolejnym tematem zdjęć, była ciekawa wystawa Daniela Lismore, w Galerii Sztuki na Dziedzińcu Starego Browaru. Całą galerię możecie zobaczyć TUTAJ. 
No i podczas wspominanego wyjazdu na Rajd Monte Carlo, nie tylko filmowałem ale również zrobiłem testowo kilka zdjęć, których głównymi bohaterami są francuskie Alpy. Poniżej kilka przykładowych kadrów. Całość do obejrzenia w galerii TUTAJ 

Landscapes, Alps, Alpy, fotografia, fotograf, góry, jezioro, mountains, lake, France, FrancjaLandscapes, Alps, Alpy, fotografia, fotograf, góry, jezioro, mountains, lake, France, FrancjaLandscapes, Alps, Alpy, fotografia, fotograf, góry, jezioro, mountains, lake, France, FrancjaLandscapes, Alps, Alpy, fotografia, fotograf, góry, jezioro, mountains, lake, France, FrancjaLandscapes, Alps, Alpy, fotografia, fotograf, góry, jezioro, mountains, lake, France, Francja


kamerzysta, film ślubny, kamerzysta na wesele, fotograf, fotograf ślubny Poznań, kamerzysta Poznań

Jak robimy filmy ślubne? cz.5 - zabawa weselna

Dziś w naszym przewodniku po świecie produkcji naszych filmów ślubnych, przybliżymy Wam etap nagrywania zabawy weselnej i oczepin. Będzie dość technicznie, więc część wpisu w dużej mierze skierowana do kolegów po fachu i tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki z kamerą w biznesie ślubnym.
Jeżeli coś przegapiliście z poprzednich przewodników, a chcecie w chronologicznej kolejności poznać etap produkcji naszych filmów ślubnych, zapraszam tutaj: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ. CZWARTA CZĘŚĆ

Jak już wiecie, większość zleceń realizujemy we dwóch operatorów kamery. Takie rozwiązanie daje więcej okazji na ciekawe kadry i bardziej filmowy montaż, bo mamy dwie perspektywy tej samej sceny. Przy takim workflow filmujemy wesele na dwóch ogniskowych – „szeroko” i „wąsko”, czyli jeden operator porusza się po parkiecie np. ze stabilizatorem obrazu i zapiętym obiektywem szerokokątnym (np. Tamron 17-28mm f/2.8), a drugi, w ujęciach z ręki lub monopoda, używa obiektywu „portretowego” (np. Sony 85mm f/1.8). Pierwsza ogniskowa pozwala uzyskać szeroką perspektywę na parkiet, w kadrze jest dużo tańczących gości weselnych, dużo się dzieje. Zazwyczaj jest to ujęcie dynamiczne, ponieważ stabilizator obrazu pozwala na błyskawiczne przemieszczanie się operatora po parkiecie, wśród roztańczonego tłumu, zachowując płynność nagrania. To częsta praktyka wśród firm robiących filmy ślubne. Idealnym uzupełnieniem tych kadrów, są ujęcia ze wspomnianego obiektywu „portretowego” (w zależności od wizji i pomysłu na scenę – albo filmujemy „z ręki”, albo chcąc użyć bardziej statycznych ujęć, podpieramy się monopodem). Bliskie kadry (które nazywamy „ciasnymi”) idealnie sprawdzają się na przebitki głównego źródła obrazu, pokazują dużo detali – dłonie, nogi, rozwiane sukienki, uśmiechy i emocje na twarzach tancerzy. Często miksujemy te dwa źródła obrazu, tworząc filmowy look całej sceny.

W tym momencie warto zauważyć, że nie korzystamy na parkiecie weselnym z dodatkowych źródeł światła (takich jak lampy na kamerze, czy światło na statywach). Taka żarówa na kamerze to scheda po czasach, kiedy królowały kamery na kasety VHS. I ok, tak jak przy reportażach telewizyjnych, kręconych czasem w ciężkich warunkach oświetleniowych, takie rozwiązanie nadal ma się dobrze, tak w naszych filmach ślubnych, nie  wyobrażamy sobie świecenia po oczach bawiącym się ludziom światłem nakamerowym – to powoduje u nich dyskomfort i po prostu… źle wygląda w filmie. Są na rynku kamerzyści, którzy „świecą po oczach”, ale dla nas, w czasach dostępności bardzo „jasnych obiektywów” i wysokiego, użytkowego ISO w aparatach, taka praktyka to… obciach. Nasi koledzy po fachu zza Oceanu, często stosują natomiast dodatkowe światło na statywach, rozmieszczone na sali weselnej. Mimo jasnych obiektywów, itp. doświetlają parkiet czy stoliki, przy których wygłaszane są różne toasty i przemówienia. Jest to ciekawe rozwiązanie szczególnie na słabo oświetlonych salach i ma olbrzymią przewagę nad światłem nakamerowym – nie oślepia i nie peszy Gości. My również swego czasu, po wizycie na jednej sali weselnej, która była oświetlona jak piwnica, rozważaliśmy zakup dodatkowego źródła światła i wrzucenie tego na statywy. Ostatecznie nasze „noktowizory” w postaci Sony A7III (posiadające absurdalnie wysokie użytkowe ISO) wygrały i stwierdził, że póki co, taki manewr nie jest niezbędny.

Teraz, wiecie już jakich obiektywów i w jakim systemie używamy na parkiecie. Czas na rozplanowanie nagrywania. Są ekipy wideo, które wesele i zabawę na parkiecie nagrywają bardzo „wybiórczo” – mają konkretny plan na ujęcia i znając program wesela (poszczególne punkty i ich godziny) nagrywają tylko tyle, ile jest im niezbędne do montażu. Minimalizują surowy materiał, który i tak nie wykorzystają w postprodukcji. Inne ekipy kręcą non stop, przez wiele godzin wesela i zabawy, nie wyłączają kamer i przywożą ze zlecenia kilkaset gigabajtów materiału. Wychodzą z założenia, że nigdy nie wiadomo, co i kiedy ciekawego się wydarzy, np. na parkiecie dojdzie do jakichś niesamowitych figur tanecznych, albo Para Młoda podczas tańca tak się zapatrzy sobie w oczy, że zapomną o całym Świecie – a to warto pokazać w filmie.  A jak my pracujemy? Z upływem czasu i zdobywaniu doświadczenia, możemy śmiało stwierdzić, że miksujemy te dwa style pracy i wypracowaliśmy swój „scenariusz” podczas zabawy weselnej. Na pewno filmujemy wszystkie pozycje programu „must have” + przez całe wesele urządzamy sobie „wycieczki z kamerą” po sali, w poszukiwaniu ciekawych ujęć. Filmujemy też dużo bloków tanecznych na dwie kamery, a czasem wlatuje na parkiet tylko sprzęt na gimbalu. Kręcimy dużo, ale faktem jest, że z biegiem czasu zminimalizowaliśmy ilość rejestrowanego materiału może nie do minimum, ale do takiej średnioformatowej formy. Po trzech sezonach weselnych doskonale wiemy, ile potrzebujemy tzw. „surówki”, aby złożyć z tego ciekawy materiał.  Jeżeli natomiast jesteś operatorem, który dopiero zaczyna, dobra rada – kręć dużo, baterii i kart pamięci pewnie masz sporo (a jak nie masz to dokup), a lepiej nie ryzykować, że w montażu zabraknie materiału – przynajmniej na starcie Twojej kariery. Tego planu zdjęciowego nie powtórzysz 😉

Po kilku godzinach dobrej zabawy na parkiecie przychodzi czas na oczepiny. W Polsce wciąż ultra popularna forma zabawy dla Gości i Pary Młodej. W zależności od regionu kraju i tradycji, oczepiny przybierają różne formy.  My realizowaliśmy różne materiały, na różnych weselach i w różnych częściach Polski, ale w większości słynne oczepiny odbywają się w dość klasycznej formie. Oczywiście to od Młodych i zespołu/wodzireja/DJa zależy jak to finalnie będzie wyglądać. Są takie zabawy, które trwają 10 minut i jest to tradycyjny rzut muchą i welonem, są takie, które trwają ponad godzinę a zabawom nie ma końca. Jak to nagrywamy? Jeżeli kręcimy film artystyczny z naszej oferty zabawy oczepinowe są pojedynczymi, ciekawymi kadrami, sprytnie wkomponowanymi w całą historię i nie ma potrzeby rejestracji całych zabaw. Jeżeli tworzymy „reportaż ślubny”, tej części wesela jest w filmie nieco więcej – bo takie życzenie zazwyczaj ma Para Młoda. A że zabawy są różne, od tych błyskawicznych, po naprawdę długie wersje konkursów, musimy tak wyważyć ilość finalnie zmontowanego materiału, aby nie znudzić widza, który film ślubny obejrzy.  Temat oczepin w filmie ślubnym powoli przechodzi jednak metamorfozę i wraz z trendami na artystyczne filmy, które płyną zza wielkiej wody, również polskie Pary Młode zauważają, że esencją ich filmu nie jest godzina ujęć z oczepin (jak to było modne 20 lat temu).

Dlaczego kończymy nagrywać po oczepinach? Tak się przyjęło i nie zdarzyła się nam jeszcze prośba Pary Młodej o filmowanie po tej części wesela. Wszyscy mają bowiem świadomość, że po północy zaczyna się ta mniej oficjalna część imprezy – fotograf ślubny i kamerzysta kończą pracę, można się bawić i nie przejmować okiem obiektywu 😉 To bardzo dobre podejście, w końcu to film ślubny a nie film z dyskoteki – wszystko co najważniejsze już z nami, teraz czas na nieskrępowaną zabawę:) Co ciekawe, na zachodzie praca fotografa ślubnego czy operatora kamery kończy się dużo wcześniej niż północ i oczepiny. Fakt, że tam wesele wygląda zupełnie inaczej niż nasze rodzime, od lat organizowane według jednego, utartego szablonu. Ale oglądając produkcję Weeding Film School czy WhoisMatt Johnson  zauważa się, że główną osią filmu ślubnego są wydarzenia od przygotowań, do pierwszych toastów wznoszonych po początkowych blokach tanecznych. W zachodnich produkcjach od oczepin i długiej zabawy na parkiecie, w filmie ważniejszy jest plener ślubny, innego dnia niż uroczystości – pokazanie Pary Młodej bez stresu w tym wyjątkowym dla nich dniu, Ich bliskości i zakochane spojrzenia, w ciekawie wyreżyserowanym plenerze.  My również namawiamy do korzystania z tej pozycji naszej oferty  bo wprowadza to do filmu zupełnie nowe spojrzenie na Parę Młodą, dodaje mnóstwo kreatywności i pomysłów na piękne sceny, które urozmaicą potężnie film i teledysk ślubny. A pomysłów na ślubne plenery mamy wiele!

To już koniec naszego poradnika „Jak robimy filmy ślubne”, ale nie koniec naszych wpisów na blogu dotyczących naszej pracy. Obserwujcie bloga, bo regularnie zamieszczamy na nim ciekawostki związane z AM MEDIA WIDEO. W tym sezonie ślubnym odwiedzimy między innymi Poznań, Łódź, Wrocław i Warszawę, a do tego cała lista mniejszych miast, do których nas zaprosiliście.

 

Część 1 Jak wybrać kamerzystę na wesele?
Część 2 Przygotowania przed ślubem
Część 3 Ceremonia zaślubin
Część 4 Pierwszy taniec
Część 5 Zabawa weselna


fotograf ślubny, fotografia ślubna, fotograf na wesele, ślub, fotograf Poznań

Jak robimy filmy ślubne? cz.4 - pierwszy taniec

Przeszliśmy już krok po kroku, od momentu wyboru ślubnego zleceniobiorcy do ceremonii zaślubin. Jeżeli przegapiliście poprzednie wpisy bloga: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ.
Dziś czas na kierunek sala weselna i plan zdjęciowy części taneczno-zabawowej. Czyli działo się będzie naprawdę mnóstwo!

Po zakończeniu naszej pracy podczas ceremonii zaślubin, zazwyczaj mamy bardzo mało czasu na dojechanie do sali weselnej. Dla nas buforem czasowym jest tylko moment, kiedy część życzeń składana jest przez Gości pod kościołem, a i to nie zawsze, bo często nasz zleceniodawca chce, aby również tę część uwiecznić w materiale. Ale załóżmy, że wszystkie życzenia odbywają się na sali weselnej. Wsiadamy więc w samochód i jedziemy, zgodnie z przepisami, dostojnie, z tylną kanapą po sufit załadowaną „uzbrojonym sprzętem”, którego zazwyczaj nie ma czasu w tym momencie dnia, pakować do walizek.

Chyba najbardziej podbramkową sytuację mieliśmy w okolicach Poznania, kiedy to jechaliśmy z kościoła na salę według nawigacji google maps. Mieliśmy prawię godzinę zapasu a do przejechania około 40 kilometrów, a więc sporo i w pełni musieliśmy polegać na mapach w telefonie. Okazało się, że Para Młoda zna kilka skrótów, których nie zna Google 😛 i kiedy my wjeżdżaliśmy na teren domu weselnego, okazało się, że drugą bramą wjechała właśnie kawalkada aut Gości z Parą Młodą na czele! Szkoda, że nikt nie nagrał naszego „desantu z kamerami”, bo od momentu wyłączenia zapłonu w naszym aucie, do pełnej gotowości do nagrywania, przy wejściu na salę, minęło może z 30 sekund 😀 Tak, to było hardcorowe!

W większości przypadków, jeżeli dom weselny jest daleko od nas, robimy research za pomocą google. Przeglądamy filmy i zdjęcia. Zazwyczaj dobrze wiemy, w jakim miejscu będziemy kręcić. Dlatego od wejścia jesteśmy dobrze rozeznani i z wiedzą chociażby na temat ilości i źródeł światła – co w przypadku realizacji wideo ma kolosalne znaczenie. Tak, jak w przypadku fotografii nie musimy aż tak się przejmować, bo zawsze używamy światła lamp błyskowych (w tym światła kontrowego rozmieszczonego na statywach w rogach sali), tak w przypadku wideo, gdzie nie używamy zewnętrznych źródeł światła, jesteśmy uzależnieni od tego, co zastaniemy na miejscu (sala, zespół). Oczywiście to nie problem, bo przy bardzo „jasnych obiektywach”, które posiadamy i używając naszej magicznej tabliczki zwanej „color checker”, kontrolujemy balans bieli i trzymamy się właściwych kolorów już na etapie rejestracji.

Po serii życzeń od Gości weselnych i posiłku, przychodzi czas na pierwszy taniec. Moment, którego tak wiele Par Młodych się obawia. Jedni ćwiczą pod okiem instruktora tygodniami, inni idą na spontan i „co ma być to będzie” – jedno jest pewne, w obu przypadkach jest dużo emocji:) My mamy prosty system rejestracji tego momentu – jedna kamera „z ręki” bądź na monopodzie, który jest bardzo mobilny i mamy bliskie kadry. Druga kamera, klasycznie zapięta na stabilizator obrazu (używamy Ronin M lub Crane 2) i są to ujęcia dynamiczne. W postprodukcji kleimy w całość te dwa bardzo różne źródła obrazu i wychodzi naprawdę ciekawy, filmowy look. Często przy pierwszym tańcu pojawia się np. ciężki dym, który dodaje „bajkowości” i sprytnie maskuje niedoskonałości tanecznego kroku 😉

Kolejny etap, to przyłączenie się wszystkich Gości weselnych do zabawy. Wtedy na parkiecie robi się naprawdę tłoczno, ponieważ to w większości przypadków jedyny moment wesela, w którym na parkiecie są wszyscy – nawet Ci, którzy pozostałą część wesela będą skutecznie unikać potupania nóżką przy dźwiękach zespołu czy DJ’a:) Obowiązkowo nagrywamy na dwie kamery ten moment, bo tak jak wspomnieliśmy, później niektórych osób na parkiecie się już nie zobaczy 😉

Wracając jeszcze do sali i pierwszego tańca. Nie zawsze kręcimy w dużym domu weselnym, a parkiet nie zawsze ma powierzchnie boiska piłkarskiego. Co za tym idzie, w małych salach często pojawia się problem na linii fotograf-ekipa wideo, ponieważ każdy chce mieć jak najlepsze kadry pierwszego tańca, a jest nas, obsługi medialnej tego wydarzenia, zawsze kilka osób. Jak rozwiązujemy takie tematy? Na długo przed startem części tanecznej, zawsze konsultujemy się z ekipą foto, przedstawiamy nasz plan na nagranie, nasz tor po którym się przemieszczamy z kamerą na stabilizatorze. Przewaga fotografa jest taka, że jemu „wystarczy” ułamek sekundy na zrobienie zdjęcia mając „czyste pole do zdjęcia”, my z kamerami musimy zadbać o ciągłość ujęcia. Musimy pracować tak, aby sobie nawzajem nie przeszkadzać i nie zdarzyło nam się jeszcze, aby z tego powodu z kimś się „pokłócić”. Mamy szczęście, że trafialiśmy zawsze na fachowców i ta kooperacja wychodziła wzorowo…albo przynajmniej bardzo poprawnie 😉
Popularnym rozwiązaniem jest jednak zatrudnianie fotografa i operatora kamery z jednej firmy, dlatego posiadamy taki pakiet w ofercie. Dlaczego? Ponieważ nasza ekipa foto-wideo jest bardzo zgrana i „zamkniętymi oczami” wiemy, kto w którym momencie gdzie się znajduje i jakie ujęcia robi! Polecamy takie rozwiązanie nie tylko ze względu na „załatwienie formalności” i podpisanie umowy za jednym zamachem, ale właśnie przez wzgląd na profesjonalną współpracę między przedstawicielami obu profesji.

Mamy nadzieję, że udało nam się rozjaśnić Wam nieco nasz system i styl pracy. Dla nas to wszystko jest naprawdę potężnym wyzwaniem, ale szczerze mówiąc, nie lubimy jak nasza praca nie stawia przed nami takich wyzwań. Do usłyszenia już niebawem, kiedy opiszemy Wam etap, kiedy na parkiecie robi się naprawdę gorąco!

Arkadiusz Małecki

 

Część 1 Jak wybrać kamerzystę na wesele?
Część 2 Przygotowania przed ślubem
Część 3 Ceremonia zaślubin
Część 4 Pierwszy taniec
Część 5 Zabawa weselna