Czy zrobię film ślubny trwający 2 lub 3 godziny?

Często dostaje takie pytania w mailach i wiadomościach na Facebook. I zawsze odpisuje to samo – przykro mi, ale nie tworzę tak długich filmów ślubnych. Dlaczego?

Rynek ślubny foto-wideo, zmienił się w ostatnich latach diametralnie. Pojawiły się nowe trendy w postprodukcji materiałów, w montażu wideo, w kwestii opowiadania ślubnych historii. To, co jeszcze 10-15 lat temu było normą, czyli trwający kilka godzin film ze ślubu i wesela, pokazujący każde potknięcie na parkiecie, czy każde danie serwowane przez dom weselny, dziś odchodzi do lamusa. Czy to dobrze? Nie wiem, ale dzięki zmianie w podejściu Par Młodych, do ich materiałów wideo z tego wyjątkowego dnia, zdecydowałem się wejść w tą branżę. Bo mogę tu realizować „coś swojego”.

Unowocześnienie się rynku i zmiana oczekiwań Par Młodych podyktowana zmieniającym się światem, światem w którym na ekranie telewizora czy telefonu ma się dziać szybko, dynamicznie i wciągać w historię widza, to dla twórcy wideo takiego jak ja, „woda na młyn”. W żaden sposób nie neguje zasadności produkcji kilkugodzinnych filmów ślubnych. Każdy lubi co innego. Ale moja oferta ślubna, jest jednak skierowana do osób, które zauważają różnicę, że serial Netflixa czy HBO to inna bajka, niż podrzędny serial-tasiemiec w polskiej telewizji. W kwestii realizacji, kolorów, montażu, dźwięku i całego podejścia towarzyszącemu procesowi produkcji.

Czasem próbuje tłumaczyć znajomym, którzy kompletnie nie siedzą w temacie ślubnych filmów, że dzisiaj produkować takie rzeczy, to żaden wstyd i przestaje to już być obiektem podśmiechujek 😉 Dzisiaj ta branża potrafi stworzyć naprawdę zaskakująco dobre obrazki. Ze scenariuszem, z przemyślanym montażem, bez żenady i przaśnych animowanych wstawek z gołąbkami w intro :)) „To już nie te czasy”.

Dlaczego jednak nie tworzę klasycznie, znanych i „lubianych” (a raczej „z przyzwyczajenia”) kilkugodzinnych filmów ślubnych? Bo tego nie czuje. Nie czuje kilkuminutowych ujęć „granych longiem”. Nie chce zaglądać kamerą ludziom do talerzy. Nie mam pomysłu na przedstawienie w atrakcyjny sposób 1/3 całego wesela… I tak, widziałem długie filmy ślubne, które nagrane były w dobrej jakości i „technicznie poprawnie”, ale nie wyobrażam sobie przykuć widza na trzy godziny do ekranu, kiedy wiem, że w połowie filmu będzie już „myślami gdzieś indziej”. Ok, jeżeli mamy wesele na 150 czy więcej osób, to jeszcze tej „surówki” nagra się dużo i jest z czego montować, ale co z weselami na np. 50 osób? Materiał, który rejestrujemy, w pewnym momencie zacznie nam się zapętlać, a to oznacza, że zaczniemy powtarzać kadry w filmie. Albo szukać „na siłę” ujęć. I tak przez dwie (lub więcej) godziny…

I teraz zdradzę Wam sekret, czym taki dwu czy trzygodzinny film się zapełnia. Wspominanymi tańcami. Zobaczcie przykład – jeżeli ja, tworząc maksymalnie 60 minutową produkcję, jestem w stanie pokazać wszystkie najważniejsze momenty ślubu i wesela, czyli: przygotowania, zaślubiny, część mszy, pierwszy taniec, tańce i zabawę gości, oczepiny i jeszcze wrzucić w film ujęcia plenerowe, to co więcej można dodać do takiego filmu 120-180 minut? Nic. Po prostu trzeba, to samo co ja nagrałem, pokazać minimum dwukrotnie dłużej. I tutaj traci się dynamikę, i zaczyna się usypiać widza. Krąży w branży ślubnej takie powiedzenie, że przy takim tasiemcu wideo, podczas seansu zdąży się zjeść obiad, deser i wypić trzy kawy… po godzinie już tylko zerkając na ekran, bo film staje się tłem… I tak robić nie chcę. Ja chce moje Pary Młode utrzymać z wlepionym wzrokiem w ekran, od początku do końca filmu.

Oczywiście dochodzi jeszcze jedna kwestia, że wiele przyszłych Par Młodych, kieruje się opinią np. rodziców, a rodzice mogą chcieć film długi i żeby „każdy Gość przedstawił się z imienia i nazwiska”. Szanuje to, ale tak jak napisałem, takie Pary Młode muszę wiedzieć czego chcą i dla kogo ten film w zasadzie powstanie. Oczywiście znam rodziców moich Panien Młodych i Panów Młodych, którzy moje 30 minutowe produkcje oglądali z zapartym tchem, tu nie ma reguły, ale w każdym przypadku Młodzi świadomie wybierali takie „krótkie produkcje” (krótkie w porównaniu z omawianymi 2-3 godzinnymi wideo). Mamy więc również kwestię świadomego odbiorcy takich „nowoczesnych filmów ślubnych”. A ja stawiam, że za około 5 lat, mało która para będzie w ogóle rozważała wybór długiego i nudnego filmu ze swojego ślubu i wesela. Świat się zmienia bardzo szybko.

Sumując, jeżeli bardzo chcecie mieć film dłuuugi, to nie do mnie. Próbowałem kiedyś, wyszło nieźle, ale zdecydowałem się pójść w inną stronę. Jeżeli jednak chcecie świetny, dynamiczny i „zrobiony z jajem” film, do którego będziecie wracali z przyjemnością i chwalili się wszystkim znajomym i rodzinie – zapraszam do działu „filmy ślubne”, gdzie przedstawiam Wam dostępne opcje, które mogę stworzyć dla Was 🙂