Czym filmować śluby i wesela? cz.1 – aparat

Dziś powracamy do naszego małego kącika „know how” i dzielimy się z Wami wiedzą, na temat sprzętu do filmowania. Od razu zaznaczamy, że nie jesteśmy w żaden sposób związani, ani sponsorowani z producentami sprzętu audio-wideo, a nasze wnioski przedstawione w tym wpisie, to wyłącznie nasza opinia, na podstawie ponad dwóch lat prężnej działalności na rynku wideo.

Wielu młodych filmowców, przeczesuje grupy dyskusyjne, fora i ogląda dziesiątki tutoriali na Youtube, w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań, w kwestii doboru sprzętu, dzięki któremu mogliby rozwijać swoje umiejętności i szlifować warsztat filmowy. Żyjemy w czasach, gdzie najpopularniejszym wyborem do filmowania jest…aparat. Lustrzanka lub bezlusterkowiec. Powodów takiego wyboru jest wiele, ale przede wszystkim, aparaty wybierane są ze względu na małe gabaryty, a co za tym idzie mobilność. Atutem aparatów jest też „filmowy look”, którego ciężko szukać w kamerach, np. handycam (tak popularnych w latach ’90, a wciąż używanych na rynku ślubnym). Trzecią przewagą aparatów nad kamerami, jest ich cena. Oczywiście, jeżeli mówimy o profesjonalnych kamerach.

My od ponad dwóch lat, przy produkcji filmów ślubnych, pracujemy używając aparatów. W międzyczasie, do produkcji filmów dla biznesu, używamy oczywiście kamer, takich jak Sony FS7, BMPCC 6K czy Ursa Mini. Ale na śluby i wesela jeżdżą z nami właśnie aparaty, z funkcją filmowania. Co gościło w naszej walizce? Były to już Canon 5D mk4, Sony a6300, Sony A7sII, a dzisiaj nieodłącznym partnerem naszych planów z Parami Młodymi, jest Sony a7III. Spokojnie, nie skierujemy całego artykułu w kierunku tylko tej marki, ponieważ mieliśmy też w rękach sprzęt kilku innych producentów i postaramy się z Wami podzielić istotnymi różnicami.

Trochę suchych faktów i porównania poszczególnych modeli, na których pracowaliśmy.

Sony a7III – niesamowicie długa praca na baterii, co przydaje się na weselu, kiedy nie trzeba wachlować bateriami pomiędzy wyjściem z kościoła, a pierwszym tańcem. Perfekcyjny system auto focus, który nawet w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych, nie ma problemu z prawidłową pracą! Duży wybór profili kolorów, od ultra popularnego Cine4, przez wciąż niedoceniane HLG, po S-Log, który teoretycznie, nie przyda się na weselu (ale idealnie sprawuje się do wszystkich innych planów zdjęciowych, gdzie mamy większa kontrolę nad światłem). No i coś ekstra – użytkowe ISO, a7III to prawdziwy „noktowizor”, więc żaden słabo oświetlony parkiet, czy scena z zimnymi ogniami nocą mu nie straszne! Minusem jak dla nas, jest system stabilizacji matrycy – w tym zakresie np. GH5 bije Sony na głowę, więc miłośnicy filmowania z ręki powinni przemyśleć zakup tej puchy (oczywiście nie wyklucza to ujęć bez dodatkowej stabilizacji, ale mogło być lepiej…). I największy minus – brak 50/60fps w rozdzielczości 4K. Ubolewamy mocno. Cena nowej puchy od Sony, to nieco ponad 7000PLN, co za jej możliwości, które powinni również docenić fotografowie (tak, to świetny sprzęt do zdjęć!), i „pełną klatkę”, nie jest wygórowaną ceną.

Sony a6300 – model z matrycją APS-C, który na dzień dzisiejszy jest już niemal niedostępny w sprzedaży. Pojawia się na rynku wtórnym, za około 2000PLN, co uważamy jest bardzo uczciwą ceną za ten aparat. Dlaczego? Przeczytajcie, na początek jednak minusy. Krótka praca na baterii i lubi się grzać przy graniu longiem. Zapas baterii na weselu + ładowarka sieciowa obowiązkowe! Natomiast dobry system auto focus, spory wybór profilu kolorów (nie ma niestety HLG) i świetny (i naprawdę niedoceniony) obrazek w 4K, powinny zatrzeć złe wrażenie, po kwestiach z zasilaniem. Pracowaliśmy na tym body niemal rok czasu i potrafiliśmy je „rozłożyć na czynniki pierwsze” obudzeni w środku nocy. Nigdy nas nie zawiódł, wspominamy go z uśmiechem na twarzy i polecamy wszystkim na początek przygody z filmowaniem. Oczywiście są już na rynku jego „następcy”, ale nie pracowaliśmy, więc nie wypowiadamy się.

Canon 5D mk4 – lustrzanka, która w kwestii wideo robi kawał dobrej roboty! W porównaniu z bezlusterkowcem a7III oczywiście kawał kloca (duża i ciężka), ale ma jedną rzecz, która zmiata Sony z planszy – kolory! Krąży powszechna opinia, że Canon ma najładniejsze, na rynku aparatów kolory…i my się pod tą opinią podpisujemy. Mocno goni w tym temacie Panasonic, ale z takim „stażem”, 5D mk4 wciąż jest niedoścignionym wzorem. Przeczołgaliśmy nasze 5D w naprawdę ciężkich warunkach, bo poza weselami, kręciliśmy nim też rajdy samochodowe, czy ekstremalne biegi typu Runmageddon, a więc „plany podwyższonego ryzyka”. I nigdy nas nie zawiódł. Co prawda nie znajdziemy tu, tak jak w Sony, 10 profili kolorów, ale na co to komu, skoro nawet bez wgranego płaskiego profilu Cine-D, ten model robi naprawdę kawał dobrej roboty na tym polu. Trzeba też wspomnieć o ostrym jak brzytwa obrazku przy rozdzielczości 4K, jednak bez zewnętrznego dysku na materiał, zabawa ta nie ma sensu (rozmiary plików Canona w 4K są absurdalne). Jeżeli paracie się też fotografią, będziecie zachwyceni tym modelem, tyko trzeba wyciągnąć z portfela ponad 9000PLN, a to mało nie jest. Dlaczego więc „wyszliśmy” z Canona? Głównie ze względu na gabaryty puszki i ujednolicenie sprzętu, na którym pracowali nasi dwaj operatorzy.

Panasonic GH5 – może nie jest mistrzem długo pracującej baterii, ale ma coś, czego niestety nie znajdziemy w Sony – system stabilizacji matrycy, który pozwala na realizację naprawdę wielu, ciekawych kadrów „z ręki”. Chwalony na różnych grupach właśnie za tą funkcjonalność, zdobył serca filmowców nagrywających bez, lub z minimalnym użyciem, dodatkowej stabilizacji. Sprawdziliśmy, jest moc! I tak, jak stabilizacja to bardzo mocna strona GH5, tak jest coś, co skutecznie nas zniechęciło do pracy na tym body, podczas wesel – bardzo niskie, użytkowe ISO. Według nas, albo trzeba lubić szum na obrazie, albo nosić dodatkowe oświetlenie sali, bo kiedy trafiacie z tym body na średnio oświetlony parkiet, pojawia się olbrzymi problem z szumami właśnie (ISO nie wyrabia mówiąc wprost). Nie będziemy doktoryzować się i pokazywać Wam testów (których pełno na YT), ale zaufajcie nam – do wesel, które czasem trafiają się na ciemnych salach, odradzamy ten zakup. Są tacy co filmują i sobie chwalą, my jednak w tej kwestii zdecydowanie stawiamy na a7III. System auto focus również mocno kuleje, a większość filmowców posiadających to body, ostrzy z ręki – jeżeli więc AF wam zbędny i przełkniecie niskie użytkowe ISO, brać! Z plusów, na pewno przystępna cena używanej sztuki.

Panasonic GH5s – cena nowego aparatu bardzo porównywalna z a7III, więc co odróżnia te aparaty? GH5s wykastrowany został (niestety) z systemu stabilizacji młodszego brata, który tak nas urzekł. Za to poprawiono największą bolączkę poprzednika, czyli użytkowe ISO. Nie jest to jeszcze „noktowizor” jak a7III, ale jest zaskakująco poprawnie! Pytanie jednak, czy sprzęt bez dobrej stabilizacji, dla kogoś, kto planuje czasem zaczaić się z aparatem w rękach na ciekawy kadr, jest dobrym rozwiązaniem? No i system AF, który nadal pozostawia wiele do życzenia… Co więc przemawia najbardziej za tym modelem? Według nas „jakość obrazka”. Wspominaliśmy, że zaraz po Canonie, w całym zestawieniu najlepsze „kolory” ma właśnie Panasonic! Pytanie – czy brak stabilizacji i średni AF, sprawi, że GH5s jest dobrym wyborem na śluby i wesela? To zależy od Waszego stylu filmowania, my się nie przekonaliśmy (a prób zakupu było już wiele…).

Na koniec, mały „eksperyment”. A mianowicie BMPCC 4K/6K, czyli kamera, a więc nie powinna pojawić się w naszym zestawieniu. A jednak się pojawia. Dlaczego? Spotkaliśmy się z tym, że na rynku filmów ślubnych, różni ludzie, mają różne „pomysły” na sprzęt, którym będą filmować (byli też tacy, którzy testowo zabierali REDa na wesele – łatwo znaleźć na YT, oczywiście w USA). Jak według nas sprawdziłby się sprzęt od Blackmagic? Jeżeli jechalibyśmy z wizją zrobienia 5-7 minutowej produkcji, nastawionej wyłącznie na walory artystyczne, poszatkowanej ujęciami z pleneru w innym dniu – BMPCC 4K/6K byłoby w naszej walizce jako główny sprzęt do filmowania. Jak dobrze jednak wiemy, rynek filmów ślubnych jest bardzo zróżnicowany i tak „wyszukany sprzęt” nie sprawdzi się na dłuższą metę do filmowania ślubów i wesel (chyba że, tak jak wspomnieliśmy, jesteście ambitnymi artystami, którzy nie będą robić reportaży ślubnych, a tylko krótkie formy wideo). Co dyskwalifikuje ten model z pozycji „must have” na wesela? Brak stabilizacji, niskie użytkowe ISO, AF nie istnieje, a zestaw „run and gun” to set jak na plan filmowy (kamera, follow focus, rig, zasilanie dodatkowe, dysk, może monitor). Wyobrażacie sobie na weselu biegać tak zazbrojeni i jeszcze co jakiś czas przepinać ten set z riga na np. gimbala? Sprzęt idealny w „kontrolowane warunki” (w tym te oświetleniowe). Dlaczego więc o nim wspominamy? Bo jak się takie warunki kontrolowane trafią, to miażdży konkurencję obrazkiem (oczywiście z odpowiednim obiektywem).

Podsumowanie. Kupcie a7III i zapomnijcie o innych aparatach. Nie napiszemy tak, ale jesteśmy bliscy do zakwalifikowania się do grupy fanboyów Sony, ze względu na wszystkie profity płynące z posiadania tego sprzętu. Do wszystkich wymienionych wyżej aparatów, bez problemu znajdziecie odpowiednią „szklarnię”, ceny szkieł nawet pod pełną klatkę są w tej chwili bardzo przyzwoite. Więc ten argument, który do niedawna przemawiał na niekorzyść FF od Sony, upadł. My wymieniliśmy Wam to, na co zwróciliśmy uwagę przy pracy na poszczególnych modelach. Wy, musicie wyciągnąć wnioski, czego Wam potrzeba do filmowania ślubów i wesel i jakie to będą produkcje. W skrócie można powiedzieć tak: Weź GH5 jak chcesz dobrą stabilizację, weź GH5s jak chcesz dobry obrazek, weź a7III jak chcesz super AF i baterię, weź a6300 jak dopiero zaczynasz i szukasz solidnej podstawy, weź Canona jak chcesz…dźwigać i mieć piękne kolory w filmie! Do tego wszystkiego, na rynku jest jeszcze Fuji X-T3, w którym mega spodobał nam się obrazek, ale nie pracowaliśmy na nim (więc nie będziemy wróżyć z fusów) i pojawiło się sporo nowych modeli aparatów – wciąż mało popularnych wśród twórców ślubnych wideo, ze względu na cenę czy małe know how.

Jeżeli komuś pomożemy w wyborze sprzętu, cieszymy się. Jeżeli ktoś się nie zgadza z naszą opinią, przyjmiemy kontrargumenty z zaciekawieniem. A jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się, co powinno znaleźć się w torbie twórcy filmów ślubnych (oprócz aparatu), zapraszamy na naszego bloga już w przyszłym tygodniu, kiedy opublikujemy listę rzeczy „must have” w Waszej walizce, podczas wesela.