Przeszliśmy już krok po kroku, od momentu wyboru ślubnego zleceniobiorcy do ceremonii zaślubin. Jeżeli przegapiliście poprzednie wpisy bloga: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ.
Dziś czas na kierunek sala weselna i plan zdjęciowy części taneczno-zabawowej. Czyli działo się będzie naprawdę mnóstwo!

Po zakończeniu naszej pracy podczas ceremonii zaślubin, zazwyczaj mamy bardzo mało czasu na dojechanie do sali weselnej. Dla nas buforem czasowym jest tylko moment, kiedy część życzeń składana jest przez Gości pod kościołem, a i to nie zawsze, bo często nasz zleceniodawca chce, aby również tę część uwiecznić w materiale. Ale załóżmy, że wszystkie życzenia odbywają się na sali weselnej. Wsiadamy więc w samochód i jedziemy, zgodnie z przepisami, dostojnie, z tylną kanapą po sufit załadowaną „uzbrojonym sprzętem”, którego zazwyczaj nie ma czasu w tym momencie dnia, pakować do walizek.

Chyba najbardziej podbramkową sytuację mieliśmy w okolicach Poznania, kiedy to jechaliśmy z kościoła na salę według nawigacji google maps. Mieliśmy prawię godzinę zapasu a do przejechania około 40 kilometrów, a więc sporo i w pełni musieliśmy polegać na mapach w telefonie. Okazało się, że Para Młoda zna kilka skrótów, których nie zna Google 😛 i kiedy my wjeżdżaliśmy na teren domu weselnego, okazało się, że drugą bramą wjechała właśnie kawalkada aut Gości z Parą Młodą na czele! Szkoda, że nikt nie nagrał naszego „desantu z kamerami”, bo od momentu wyłączenia zapłonu w naszym aucie, do pełnej gotowości do nagrywania, przy wejściu na salę, minęło może z 30 sekund 😀 Tak, to było hardcorowe!

W większości przypadków, jeżeli dom weselny jest daleko od nas, robimy research za pomocą google. Przeglądamy filmy i zdjęcia. Zazwyczaj dobrze wiemy, w jakim miejscu będziemy kręcić. Dlatego od wejścia jesteśmy dobrze rozeznani i z wiedzą chociażby na temat ilości i źródeł światła – co w przypadku realizacji wideo ma kolosalne znaczenie. Tak, jak w przypadku fotografii nie musimy aż tak się przejmować, bo zawsze używamy światła lamp błyskowych (w tym światła kontrowego rozmieszczonego na statywach w rogach sali), tak w przypadku wideo, gdzie nie używamy zewnętrznych źródeł światła, jesteśmy uzależnieni od tego, co zastaniemy na miejscu (sala, zespół). Oczywiście to nie problem, bo przy bardzo „jasnych obiektywach”, które posiadamy i używając naszej magicznej tabliczki zwanej „color checker”, kontrolujemy balans bieli i trzymamy się właściwych kolorów już na etapie rejestracji.

Po serii życzeń od Gości weselnych i posiłku, przychodzi czas na pierwszy taniec. Moment, którego tak wiele Par Młodych się obawia. Jedni ćwiczą pod okiem instruktora tygodniami, inni idą na spontan i „co ma być to będzie” – jedno jest pewne, w obu przypadkach jest dużo emocji:) My mamy prosty system rejestracji tego momentu – jedna kamera „z ręki” bądź na monopodzie, który jest bardzo mobilny i mamy bliskie kadry. Druga kamera, klasycznie zapięta na stabilizator obrazu (używamy Ronin M lub Crane 2) i są to ujęcia dynamiczne. W postprodukcji kleimy w całość te dwa bardzo różne źródła obrazu i wychodzi naprawdę ciekawy, filmowy look. Często przy pierwszym tańcu pojawia się np. ciężki dym, który dodaje „bajkowości” i sprytnie maskuje niedoskonałości tanecznego kroku 😉

Kolejny etap, to przyłączenie się wszystkich Gości weselnych do zabawy. Wtedy na parkiecie robi się naprawdę tłoczno, ponieważ to w większości przypadków jedyny moment wesela, w którym na parkiecie są wszyscy – nawet Ci, którzy pozostałą część wesela będą skutecznie unikać potupania nóżką przy dźwiękach zespołu czy DJ’a:) Obowiązkowo nagrywamy na dwie kamery ten moment, bo tak jak wspomnieliśmy, później niektórych osób na parkiecie się już nie zobaczy 😉

Wracając jeszcze do sali i pierwszego tańca. Nie zawsze kręcimy w dużym domu weselnym, a parkiet nie zawsze ma powierzchnie boiska piłkarskiego. Co za tym idzie, w małych salach często pojawia się problem na linii fotograf-ekipa wideo, ponieważ każdy chce mieć jak najlepsze kadry pierwszego tańca, a jest nas, obsługi medialnej tego wydarzenia, zawsze kilka osób. Jak rozwiązujemy takie tematy? Na długo przed startem części tanecznej, zawsze konsultujemy się z ekipą foto, przedstawiamy nasz plan na nagranie, nasz tor po którym się przemieszczamy z kamerą na stabilizatorze. Przewaga fotografa jest taka, że jemu „wystarczy” ułamek sekundy na zrobienie zdjęcia mając „czyste pole do zdjęcia”, my z kamerami musimy zadbać o ciągłość ujęcia. Musimy pracować tak, aby sobie nawzajem nie przeszkadzać i nie zdarzyło nam się jeszcze, aby z tego powodu z kimś się „pokłócić”. Mamy szczęście, że trafialiśmy zawsze na fachowców i ta kooperacja wychodziła wzorowo…albo przynajmniej bardzo poprawnie 😉
Popularnym rozwiązaniem jest jednak zatrudnianie fotografa i operatora kamery z jednej firmy, dlatego posiadamy taki pakiet w ofercie. Dlaczego? Ponieważ nasza ekipa foto-wideo jest bardzo zgrana i „zamkniętymi oczami” wiemy, kto w którym momencie gdzie się znajduje i jakie ujęcia robi! Polecamy takie rozwiązanie nie tylko ze względu na „załatwienie formalności” i podpisanie umowy za jednym zamachem, ale właśnie przez wzgląd na profesjonalną współpracę między przedstawicielami obu profesji.

Mamy nadzieję, że udało nam się rozjaśnić Wam nieco nasz system i styl pracy. Dla nas to wszystko jest naprawdę potężnym wyzwaniem, ale szczerze mówiąc, nie lubimy jak nasza praca nie stawia przed nami takich wyzwań. Do usłyszenia już niebawem, kiedy opiszemy Wam etap, kiedy na parkiecie robi się naprawdę gorąco!

Arkadiusz Małecki