Dziś w naszym przewodniku po świecie produkcji naszych filmów ślubnych, przybliżymy Wam etap nagrywania zabawy weselnej i oczepin.Będzie dość technicznie, więc część wpisu w dużej mierze skierowana do kolegów po fachu i tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki z kamerą w biznesie ślubnym.
Jeżeli coś przegapiliście z poprzednich przewodników, a chcecie w chronologicznej kolejności poznać etap produkcji naszych filmów ślubnych, zapraszam tutaj: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ. CZWARTA CZĘŚĆ

Jak już wiecie, większość zleceń realizujemy we dwóch operatorów kamery. Takie rozwiązanie daje więcej okazji na ciekawe kadry i bardziej filmowy montaż, bo mamy dwie perspektywy tej samej sceny. Przy takim workflow filmujemy wesele na dwóch ogniskowych – „szeroko” i „wąsko”, czyli jeden operator porusza się po parkiecie np. ze stabilizatorem obrazu i zapiętym obiektywem szerokokątnym (np. Tamron 17-28mm f/2.8), a drugi, w ujęciach z ręki lub monopoda, używa obiektywu „portretowego” (np. Sony 85mm f/1.8). Pierwsza ogniskowa pozwala uzyskać szeroką perspektywę na parkiet, w kadrze jest dużo tańczących gości weselnych, dużo się dzieje. Zazwyczaj jest to ujęcie dynamiczne, ponieważ stabilizator obrazu pozwala na błyskawiczne przemieszczanie się operatora po parkiecie, wśród roztańczonego tłumu, zachowując płynność nagrania. To częsta praktyka wśród firm robiących filmy ślubne. Idealnym uzupełnieniem tych kadrów, są ujęcia ze wspomnianego obiektywu „portretowego” (w zależności od wizji i pomysłu na scenę – albo filmujemy „z ręki”, albo chcąc użyć bardziej statycznych ujęć, podpieramy się monopodem). Bliskie kadry (które nazywamy „ciasnymi”) idealnie sprawdzają się na przebitki głównego źródła obrazu, pokazują dużo detali – dłonie, nogi, rozwiane sukienki, uśmiechy i emocje na twarzach tancerzy. Często miksujemy te dwa źródła obrazu, tworząc filmowy look całej sceny.

W tym momencie warto zauważyć, że nie korzystamy na parkiecie weselnym z dodatkowych źródeł światła (takich jak lampy na kamerze, czy światło na statywach). Taka żarówa na kamerze to scheda po czasach, kiedy królowały kamery na kasety VHS. I ok, tak jak przy reportażach telewizyjnych, kręconych czasem w ciężkich warunkach oświetleniowych, takie rozwiązanie nadal ma się dobrze, tak w naszych filmach ślubnych, nie  wyobrażamy sobie świecenia po oczach bawiącym się ludziom światłem nakamerowym – to powoduje u nich dyskomfort i po prostu… źle wygląda w filmie. Są na rynku kamerzyści, którzy „świecą po oczach”, ale dla nas, w czasach dostępności bardzo „jasnych obiektywów” i wysokiego, użytkowego ISO w aparatach, taka praktyka to… obciach. Nasi koledzy po fachu zza Oceanu, często stosują natomiast dodatkowe światło na statywach, rozmieszczone na sali weselnej. Mimo jasnych obiektywów, itp. doświetlają parkiet czy stoliki, przy których wygłaszane są różne toasty i przemówienia. Jest to ciekawe rozwiązanie szczególnie na słabo oświetlonych salach i ma olbrzymią przewagę nad światłem nakamerowym – nie oślepia i nie peszy Gości. My również swego czasu, po wizycie na jednej sali weselnej, która była oświetlona jak piwnica, rozważaliśmy zakup dodatkowego źródła światła i wrzucenie tego na statywy. Ostatecznie nasze „noktowizory” w postaci Sony A7III (posiadające absurdalnie wysokie użytkowe ISO) wygrały i stwierdził, że póki co, taki manewr nie jest niezbędny.

Teraz, wiecie już jakich obiektywów i w jakim systemie używamy na parkiecie. Czas na rozplanowanie nagrywania. Są ekipy wideo, które wesele i zabawę na parkiecie nagrywają bardzo „wybiórczo” – mają konkretny plan na ujęcia i znając program wesela (poszczególne punkty i ich godziny) nagrywają tylko tyle, ile jest im niezbędne do montażu. Minimalizują surowy materiał, który i tak nie wykorzystają w postprodukcji. Inne ekipy kręcą non stop, przez wiele godzin wesela i zabawy, nie wyłączają kamer i przywożą ze zlecenia kilkaset gigabajtów materiału. Wychodzą z założenia, że nigdy nie wiadomo, co i kiedy ciekawego się wydarzy, np. na parkiecie dojdzie do jakichś niesamowitych figur tanecznych, albo Para Młoda podczas tańca tak się zapatrzy sobie w oczy, że zapomną o całym Świecie – a to warto pokazać w filmie.  A jak my pracujemy? Z upływem czasu i zdobywaniu doświadczenia, możemy śmiało stwierdzić, że miksujemy te dwa style pracy i wypracowaliśmy swój „scenariusz” podczas zabawy weselnej. Na pewno filmujemy wszystkie pozycje programu „must have” + przez całe wesele urządzamy sobie „wycieczki z kamerą” po sali, w poszukiwaniu ciekawych ujęć. Filmujemy też dużo bloków tanecznych na dwie kamery, a czasem wlatuje na parkiet tylko sprzęt na gimbalu. Kręcimy dużo, ale faktem jest, że z biegiem czasu zminimalizowaliśmy ilość rejestrowanego materiału może nie do minimum, ale do takiej średnioformatowej formy. Po trzech sezonach weselnych doskonale wiemy, ile potrzebujemy tzw. „surówki”, aby złożyć z tego ciekawy materiał.  Jeżeli natomiast jesteś operatorem, który dopiero zaczyna, dobra rada – kręć dużo, baterii i kart pamięci pewnie masz sporo (a jak nie masz to dokup), a lepiej nie ryzykować, że w montażu zabraknie materiału – przynajmniej na starcie Twojej kariery. Tego planu zdjęciowego nie powtórzysz 😉

Po kilku godzinach dobrej zabawy na parkiecie przychodzi czas na oczepiny. W Polsce wciąż ultra popularna forma zabawy dla Gości i Pary Młodej. W zależności od regionu kraju i tradycji, oczepiny przybierają różne formy.  My realizowaliśmy różne materiały, na różnych weselach i w różnych częściach Polski, ale w większości słynne oczepiny odbywają się w dość klasycznej formie. Oczywiście to od Młodych i zespołu/wodzireja/DJa zależy jak to finalnie będzie wyglądać. Są takie zabawy, które trwają 10 minut i jest to tradycyjny rzut muchą i welonem, są takie, które trwają ponad godzinę a zabawom nie ma końca. Jak to nagrywamy? Jeżeli kręcimy film artystyczny z naszej oferty zabawy oczepinowe są pojedynczymi, ciekawymi kadrami, sprytnie wkomponowanymi w całą historię i nie ma potrzeby rejestracji całych zabaw. Jeżeli tworzymy „reportaż ślubny”, tej części wesela jest w filmie nieco więcej – bo takie życzenie zazwyczaj ma Para Młoda. A że zabawy są różne, od tych błyskawicznych, po naprawdę długie wersje konkursów, musimy tak wyważyć ilość finalnie zmontowanego materiału, aby nie znudzić widza, który film ślubny obejrzy.  Temat oczepin w filmie ślubnym powoli przechodzi jednak metamorfozę i wraz z trendami na artystyczne filmy, które płyną zza wielkiej wody, również polskie Pary Młode zauważają, że esencją ich filmu nie jest godzina ujęć z oczepin (jak to było modne 20 lat temu).

Dlaczego kończymy nagrywać po oczepinach? Tak się przyjęło i nie zdarzyła się nam jeszcze prośba Pary Młodej o filmowanie po tej części wesela. Wszyscy mają bowiem świadomość, że po północy zaczyna się ta mniej oficjalna część imprezy – fotograf ślubny i kamerzysta kończą pracę, można się bawić i nie przejmować okiem obiektywu 😉 To bardzo dobre podejście, w końcu to film ślubny a nie film z dyskoteki – wszystko co najważniejsze już z nami, teraz czas na nieskrępowaną zabawę:) Co ciekawe, na zachodzie praca fotografa ślubnego czy operatora kamery kończy się dużo wcześniej niż północ i oczepiny. Fakt, że tam wesele wygląda zupełnie inaczej niż nasze rodzime, od lat organizowane według jednego, utartego szablonu. Ale oglądając produkcję Weeding Film School czy WhoisMatt Johnson zauważa się, żegłówną osią filmu ślubnego są wydarzenia od przygotowań, do pierwszych toastów wznoszonych po początkowych blokach tanecznych. W zachodnich produkcjach od oczepin i długiej zabawy na parkiecie, w filmie ważniejszy jest plener ślubny, innego dnia niż uroczystości – pokazanie Pary Młodej bez stresu w tym wyjątkowym dla nich dniu, Ich bliskości i zakochane spojrzenia, w ciekawie wyreżyserowanym plenerze.  My również namawiamy do korzystania z tej pozycji naszej oferty bo wprowadza to do filmu zupełnie nowe spojrzenie na Parę Młodą, dodaje mnóstwo kreatywności i pomysłów na piękne sceny, które urozmaicą potężnie film i teledysk ślubny. A pomysłów na ślubne plenery mamy wiele!

To już koniec naszego poradnika „Jak robimy filmy ślubne”, ale nie koniec naszych wpisów na blogu dotyczących naszej pracy. Obserwujcie bloga, bo regularnie zamieszczamy na nim ciekawostki związane z AM MEDIA WIDEO. W tym sezonie ślubnym odwiedzimy między innymi Poznań, Łódź, Wrocław i Warszawę, a do tego cała lista mniejszych miast, do których nas zaprosiliście.

 

Część 1 Jak wybrać kamerzystę na wesele?
Część 2 Przygotowania przed ślubem
Część 3 Ceremonia zaślubin
Część 4 Pierwszy taniec
Część 5 Zabawa weselna