Nasze WRC Monte Carlo – wideo z wyjazdu

Jak wiecie, prywatnie jestem wielkim kibicem rajdów samochodowych (co widać również w naszym portfolio). Dziś mam dla Was krótką historię o moim wypadzie na najstarszy i najlepszy rajd Świata, czyli legendarne Monte Carlo! 

Kiedyś usłyszałem, żejak nie byłeś na Monte Carlo, to nie byłeś na rajdzie. I po powrocie z tego rajdu, z całą pewnością potwierdzam te słowa!

Oczywiście, są inne rajdy, też zajebiste. Marcin Rybak mocno rekomenduje np. Turcję i hardcore po absurdalnej nawierzchni z wielkimi kamieniami. Ja byłem w Szwecji, gdzie na kolcu po lodzie Panowie łamali prawa fizyki, a marzeniem jest Finlandia gdzie są kozackie loty samochodem.Jednak to Monte Carlo i w dużej mierze nocny SS2 Bayons-Breziers, z kultowymi już serpentynami, w akompaniamencie tysięcy kibiców i oprawą lepszą niż jak na Sylwestra w Zakopanem, udowodnił mi, że Monte Carlo to magia.
 
Marcin Rybak, z którym się zabraliśmy, obiecywał „show”, ale dopiero kiedy moim oczom ukazała się wspomniana przełęcz w okolicach Bayons, rozświetlona przez tonę fajerwerków, rac, ognisk i dosłownie oblepiona fanatykami rajdów samochodowych (bo trzeba być fanatykiem, żeby o północy siedzieć na mrozie w środku lasu i na stromej górze w oczekiwaniu na przejazd) nogi mi się ugięły… Nie będę starał się opisać co czułem, po prostu system zniszczony. A kiedy wpadł w ten kocioł pierwszy wurc, musiałem zbierać szczenkę z tej wijącej się jak żmija drogi.
 
Ogólnie, całe Monte Carlo obejrzeliśmy „od deski do deski”, zaczynając w środę, od serwisu i testowego, po cztery dni odcinków specjalnych przeplatanych z serwisem, punktami ważenia po oesie, gdzie mieliśmy auta i kierowców na wyciągnięcie ręki i metą w Monte Carlo. Ale jeżeli mam być szczery, to po czwartkowym SS2, mógłbym wracać do domu – ciężko będzie zrobić na mnie większe wrażenie w rajdach.
Monte Carlo to wg. mnie rajd dla koneserów, wbrew pozorom nie jest to szybki rajd – jak Polski na Mazurach czy Finlandia. Dużo tutaj wspinania i spadania po wąskich półkach skalnych, ciasnych nawrotów i mega technicznych sekcji z podchwytliwą nawierzchnią. Do tego „czarny lód” i śnieg (w tym roku może na dwóch-trzech odcinkach się go trochę pojawiło, nad czym ubolewam). Jeżeli więc lubicie „autostrady” jak na Mazurach, nie jedźcie na Monte Carlo, bo możecie się zawieść.
 
Oczywiście zabrałem aparat, ale obiecałem sobie, że nie będę nagrywał przejazdów, a tylko trochę ujęć „z naszego wyjazdu”, czyli taki backstage. Nie wyszło. Finalnie udało się nagrać po kilka przejazdów z każdego miejsca do którego trafiliśmy, co dało ciekawą kompilację jazdy z backstage, który planowałem zrobić:) Film znajdziecie poniżej i nie jest to typowa relacja z rajdu, a raczej relacja z naszego całego wyjazdu i pobytu na Monte – ale też ciekawa 😀 Dla nas pamiątka niesamowita, a może i Was to wideo zarazi klimatem Monte?
Setup sprzętowy jakiego używałem, to Sony A7III z obiektywami Sony 35mm f/1.8 i 85mm f/1.8. Wszystko kręcone z ręki w profilu S-Log2 w 4K 25fps i FHD 100fps.
Fotografia użyta we wpisie jest autorstwa świetnego fotografa rajdowego Marcina Rybaka, którego stronę możecie znaleźć tutaj: Marcin Rybak Photographer

Film do obejrzenia tutaj: NASZE WRC MONTE CARLO