fotograf ślubny, fotografia ślubna, fotograf na wesele, ślub, fotograf Poznań

Przewodnik po naszej ślubnej ofercie - filmy

Przeglądając oferty na filmy ślubne czy fotografa ślubnego, można dostać zawrotu głowy. Mnogość opcji i różnorodność wariantów, często wprawia przyszłe Pary Młode w osłupienie i powoduje, że na pozór prosta czynność: wybór kamerzysty i fotografa na wesele, staje się poważnym wyzwaniem.
W dzisiejszym wpisie, chcielibyśmy pomóc Wam zrozumieć i lepiej poznać pozycje z naszej ślubnej oferty, co ułatwi Wam wybór właściwego formatu.

Film Artystyczny

Posługując się terminologią handlową, to nasz "hit sprzedażowy". Natomiast posługując się terminologią świata filmów ślubnych, to nieszablonowa i wyjątkowa filmowa pamiątka ślubu i wesela, w której zakochali się nasi Klienci. Co sprawia, że ta opcja jest tak popularna? Chęć obejrzenia filmu ślubnego, który nie jest kolejną produkcją zrobioną od "szablonu". Wiadomo, klasyczny reportaż ślubny to przygotowania, ceremonia zaślubin, wesele. Film artystyczny, to złamana oś czasu, poplątana chronologia wydarzeń, często oryginalny montaż z mnóstwem dźwiękowych fx'ów i muzyką, często wykraczającą, poza ogólnie przyjęty schemat ścieżki dźwiękowej dla filmów ślubnych. Do tego, to szukanie podczas ślubu i wesela nietypowych kadrów, zabawa obrazem, polowanie na emocje i małe gesty, które ciężko czasem uchwycić, skupiając się na rejestracji materiału do "dokumentalnego reportażu ślubnego".

Film artystyczny jest polem do popisu zarówno dla operatora kamery, jak i montażysty. Tu można więcej i intensywniej, niż w przypadku reportaży ślubnych. Nie ogranicza nas schemat, nikt niczego nie wymaga, możemy zaskakiwać widza - w jednej chwili być na romantycznym plenerze wideo, w drugiej skakać po parkiecie w rytm muzycznych hitów.

W przypadku wyboru Filmu Artystycznego, możecie liczyć na około 20 minut filmowej opowieści o Waszym wyjątkowym dniu i... o Was. Ponieważ w ramach tego pakietu, otrzymujecie nie tylko rejestrację głównych wydarzeń, podczas ślubu i wesela, ale również dodatkowy plan zdjęciowy innego dnia, w czasie którego trochę o sobie poopowiadacie (czym dacie się poznać swoim widzom, oraz z łezką wzruszenia obejrzycie to za 10,20,30 lat). Podczas pleneru wideo, nagrywamy też wzajemne odczytanie listów, które do siebie możecie napisać (nie znając swoich reakcji czytając je, aż do momentu publikacji filmu). Trend ten, stał się w Stanach Zjednoczonych i Europie nieodłącznym elementem filmów ślubnych i uwierzcie nam, naprawdę wychodzi to rewelacyjnie!
Dodatkowo, w filmie pojawiają się też krótkie wypowiedzi Waszych Gości weselnych, które często dodają energii, humoru i pikanterii ;-)

Można powiedzieć, że Film Artystyczny wprowadzony do naszej oferty od sezonu 2020, jest jednym, długim "teledyskiem". Oczywiście dajemy też odetchnąć i nie narzucamy szalonego tempa tej ślubnej historii, ale gdyby musieć do czegoś porównać styl filmowania i montażu, byłoby to właśnie takie "teledyskowe wideo" (pamiętając, że teledyski są różne - od romantycznych i nastrojowych, po kolorowe i totalnie odjechane!).

Cały materiał rejestruje jeden operator kamery (główny operator w naszej firmie - nie zatrudniamy podwykonawców!), a całość otrzymujecie od nas w dwóch wersjach - cyfrowej (chmura internetowa) i fizycznej (piękny pendrive w drewnianym pudełku), do 60 dni po zakończeniu Waszych uroczystości i realizacji pleneru wideo.

Film Reportaż Ślubny

Jeżeli mielibyśmy opisać w jednym zdaniu ten pakiet, napisalibyśmy, że to "idealna propozycja dla Par, które szukają klasycznego filmu ślubnego, ale opakowanego w nowoczesne ujęcia, pomysłowy montaż i najwyższej jakości dźwięk". I tak jest w 100%, bo mimo, że od Filmu Artystycznego opisywanego powyżej, różni Reportaż Ślubny naprawdę wiele, to mają jeden, wspólny mianownik - nasze serce do ich produkcji! W obu przypadkach wkładamy dużo energii, pomysłów i warsztatu filmowego, abyście otrzymali piękną ślubną historię. Tylko w przypadku Reportażu Ślubnego, działamy trochę bardziej klasycznie - filmujemy zawsze w dwóch operatorów, a w montażu zachowujemy chronologię wydarzeń i sprawdzony sposób na pokazanie dnia ślubu i wesela. Ujęcia są bardziej "dokumentalne", a montaż wyważony, chociaż zawsze historię prowadzimy ciekawie i z pomysłem.

W sezonach 2018 i 2019 to właśnie reportaż ślubny był naszym produkcyjnym #1, ale później wprowadziliśmy do oferty "Film Artystyczny" i król ustąpił miejsca na tronie ;-)) Co nie oznacza, że bardziej dokumentalna forma filmu ślubnego, nie cieszy się nadal sporym powodzeniem u przyszłych Par Młodych! To wciąż mocna pozycja w naszej ofercie. Wybierają ją Pary, które podchodzą do całego "projektu wesele" bardzo tradycyjnie. Nie oznacza to jednak, że chcą one kilkugodzinnej, nudnej i przewidywalnej produkcji (czyli filmów popularnych w latach 90). Nasi Klienci wybierający tę opcję, chcą filmu zrobionego według sprawdzonego schematu, ale efektownego i po którego seansie zostaje "efekt WOW". I taki film tworzymy.

Filmowy Reportaż ślubny trwa około 40 minut. Zdarza nam się tworzyć filmy dłuższe, ale musimy widzieć konkretny powód i mieć możliwość rejestracji większej ilości materiału. Co ciekawe, zmieniające się trendy w branży ślubnej, powodują, że coraz mniej Par decyduje się na długie filmy - co nas bardzo cieszy i już spieszymy z wyjaśnieniami dlaczego. Nasz montażysta, z dostarczonego przez dwóch operatorów kamery materiału, tworzy Waszą ślubną historię. Z doświadczenia wiemy, że z klasycznego ślubu i wesela, jesteśmy w stanie złożyć film trwający 40 minut i... umieścić w nim wszystkie najważniejsze momenty! Przygotowania Pary Młodej przed ślubem, błogosławieństwo rodziców, ceremonia zaślubin, pierwszy taniec, wszystkie atrakcje na weselu - tort, zimne ognie, fotobudka, zabawy prowadzone przez DJ, sporo ujęć bawiących się na parkiecie Gości weselnych i w końcu... oczepiny. Odpowiedzcie więc sobie na pytanie, co więcej znajdzie się w filmie ślubnym, który trwa np. 1 czy 2 godziny ? Odpowiedź brzmi: długie i jednostajne ujęcia tańczących Gości. Operator kamery nie dostarczy nic więcej, a montażysta nie wyczaruje nic ponadto, co wymieniliśmy. Więc wszystko ponad to, będzie kadrami z parkietu (który wiele firm ogrywa używając statywu...). Dlatego, tak jak napisaliśmy w drugim zdaniu tego akapitu, aby stworzyć dłuższy film, musimy mieć m.in. możliwość rejestracji większej ilości ciekawego materiału, czyli np. zorganizować plener wideo w innym dniu. I jest to bardzo dobry pomysł, ponieważ ujęcia z takiej reżyserowanej sesji, idealnie wkomponują się w główny film, ale również posłużą jako świetne uzupełnienie teledysku ślubnego (skrótu wydarzeń, złożonego z najciekawszych kadrów), który też otrzymujecie wybierając pakiet Reportaż Ślubny.

Ważnym elementem Reportażu ślubnego są Wasze wypowiedzi, które rejestrujemy w czasie wesela. Oczywiście, zapraszamy też przed kamerę Gości weselnych, którzy są kopalnią świetnych historii o Was i idealnie urozmaicają finalne wideo.

Film Reportaż ślubny + teledysk, otrzymacie od nas w dwóch wersjach - cyfrowej (chmura internetowa) i fizycznej (piękny pendrive w drewnianym pudełku), do 60 dni po zakończeniu Waszych uroczystości.

Który film wybrać?

A który samochód jest szybszy, czerwony czy czarny? (oczywiście, że czerwony:D). To czas, abyście usiedli i wspólnie zastanowili się, jakiej ślubnej historii, stworzonej przez nas oczekujecie? Nie chcemy nic sugerować, nie chcemy podpowiadać, że Film Artystyczny będzie fajniejszy, bo jest zrobiony zgodnie z najnowszymi trendami ślubnymi na rok 2020, a Reportaż Ślubny jest lepszy, bo spodoba się tradycjonalistom. Możemy oczywiście porozmawiać z Wami i rozwiać wątpliwości czy niejasności, ale finalną decyzję (nawet w oparciu o nasze sugestie) musicie podjąć sami - bo to Wasza ślubna historia.

Jednocześnie informujemy, że produkcje naszych filmów ślubnych zawsze są oparte na Waszych oczekiwaniach i po konsultacjach ślubnych, które proponujemy do każdej podpisanej umowy. Zajrzyjcie na stronę z naszą OFERTĄ (klik) i zapoznajcie się z pakietami, które opisaliśmy w tym artykule. Do usłyszenia!


Przygotowany aparat do dokumentowania uroczystej kolacji przy świecach na zewnątrz

Dlaczego film ślubny nagrywa dwóch kamerzystów?

Ślub to ogrom przygotowań, czasem również nerwów, ale przede wszystkim - ślub to wyjątkowe wydarzenie. Emocje, które towarzyszą nam tego dnia trudno zapomnieć. Mimo to chętnie wracamy do tych chwil i oglądamy fotografie i materiały wideo. Pamięć jest zawodna i z czasem niektóre detale nam umykają. Dzięki profesjonalnie stworzonemu filmowi zyskujemy pamiątkę, która przez kolejne dekady będzie przypominała nam o szampańskich nastrojach gości, entuzjazmie, uśmiechach i odświętnej atmosferze tamtego wydarzenia.

Film, który odświeży najpiękniejsze wspomnienia

Główną rolą pamiątki ślubnej jest ochrona od zapomnienia pięknych wspomnień, ale na tym jej walory nie powinny się kończyć. Oglądanie takiego filmu powinno być przyjemnością. Do materiału zmontowanego niedbale i bez finezji, prawdopodobnie nie będziemy chcieli wracać. Nowoczesne studia zajmujące się wideofilmowaniem ślubów starają się do tego tematu podejść kreatywnie. Dobry warsztat, odpowiednia wrażliwość i zmysł obserwacji są tutaj niezbędne. W przeciwnym razie nie da się stworzyć filmu, który rzeczywiście jest w stanie poruszyć oglądających. Rzetelni usługodawcy dodatkowo starają się wprowadzić do wideo pożądaną dynamikę. Skutecznym sposobem na to, żeby osiągnąć taki efekt, jest wykorzystanie materiału rejestrowanego przez dwie kamery.

Czym wyróżnia się film stworzony przez dwóch kamerzystów?

Każda i każdy z nas na co dzień ma do czynienia z materiałami wideo. Mogą to być krótkie filmiki lub pełnometrażowe produkcje, oglądane w kinach. Za to, czy dany film jest w stanie wciągnąć widza, w dużej mierze odpowiada montaż i liczba wykorzystanych kamer. Oczywiście można spotkać się z dziełami, których walory wynikają z prostoty i statyczności. W centrum wydarzeń będziemy w stanie poczuć się jednak dopiero, gdy film będzie w stanie przedstawić nam różne perspektywy konkretnego wydarzenia.

Podobną zasadę można zastosować w filmie ślubnym. Praca dwóch kamerzystów sprawi, że:

  • materiał będzie bardziej dynamiczny

Efekt to nie tylko większe zaangażowanie widza w trakcie oglądania. Im więcej kamer, tym bardziej zróżnicowany materiał. W praktyce oznacza to, że łatwiej jest pokazać na filmie wszystkich gości.

  • możliwość uchwycenia całego wachlarza emocji gości

Podczas ślubu łatwo o wzruszenia, wyczekiwanie, radość i inne intensywne emocje. Jednemu kamerzyście może być trudno zarejestrować takie zniuansowanie. Gdy pracują dwie kamery, zwiększa się prawdopodobieństwo, że w ślubnym filmie pojawią się najpiękniejsze, spontaniczne reakcje uczestników wydarzenia.

Film ślubny to jedyna w swoim rodzaju pamiątka i warto dołożyć wszelkich starań, żeby zachwycała również po latach. Zatrudnienie dwóch kamerzystów to jeden z podstawowych kroków, które dobrze jest podjąć, aby zwiększyć atrakcyjność materiału.


Młoda para na weselu stukająca się kieliszkami z szampanem

Reportaż ślubny - Co powinieneś wiedzieć o nowoczesnych pamiątkach ze ślubu?

W ofercie niektórych firm,oferujących zrobienie zdjęć, sesji narzeczeńskich, sesji plenerowych czy produkcję filmów ślubnych , znaleźć można też pozycję zatytułowaną filmowy reportaż ślubny. Ten termin może powodować u niektórych osób sporo wątpliwości. Czym właściwie jest taki reportaż i na czym się skupia?

W dzisiejszym artykule wyjaśniamy dokładniej tę kwestię.

Film ślubny - czego oczekują przyszłe pary młode?

Przede wszystkim, zanim zgłosimy się do specjalisty, warto zastanowić się, jakiej pamiątki oczekujemy. Czy ma to być materiał obrazujący jedynie kluczowe momenty ceremonii, czy może chcielibyśmy, aby nasza pamiątka uwzględniała również nieco bardziej „zakulisowe” wydarzenia? Dobrze będzie też rozważyć, jakiej długości materiał nas interesuje.

Jedną z popularnych pamiątek jest reportaż ślubny. Samo słowo „reportaż” kojarzy się z obiektywnym utrwaleniem rzeczywistości. Jego najczystsza forma wyklucza obecność elementów inscenizowanych i zaplanowanych. Reportaż ślubny to szczególny przypadek, bo uwiecznia zarówno oficjalną część ceremonii – a więc same zaślubiny – jak i spontaniczne zachowania i emocje. Ciekawą alternatywą dla reportażu jest film artystyczny. Moda na tworzenie wideo tego typu przyszła do nas z Zachodu. Chociaż taki materiał również ukazuje najważniejsze momenty zaślubin, pewne jego cechy wyraźnie odróżniają go od reportażu ślubnego.

Reportaż a film artystyczny

Nawet osoby, które za bardzo nie orientują się w tym, jak wygląda reportaż ślubny, mogą przeczuwać, czym charakteryzuje się taki materiał. Reportaż ślubny przeważnie ma linearną strukturę, czyli w chronologiczny sposób ukazuje wydarzenia - od przygotowań do ślubu, przez ceremonię, aż po weselną zabawę. Taki film może być bardzo dynamiczny i w ten sposób, budować u oglądających wrażenie uczestnictwa. Materiał przeważnie rejestrowany jest dwiema kamerami, bo to najprostszy sposób, żeby ukazać kilka perspektyw tego samego wydarzenia.

W filmie artystycznych kwestia kolejności wydarzeń jest potraktowana luźno. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że alinearność to jednak z głównych zalet takiego wideo. Montażysta ma tu dużo większą wolność i może w dużym stopniu wykazać się swoją kreatywnością. Zestawia ze sobą ujęcia, przedstawiające wydarzenia, które w rzeczywistości nie następowały jedno po drugim. Prowadzenie historii nie polega więc po prostu na rejestrowaniu kolejnych sytuacji, a następnie na zmontowaniu ich w ciekawą chronologiczną całość. Treści wideo w filmie artystycznym mogą być uporządkowane zgodnie z innym kryterium. Przeważnie montażysta bierze pod uwagę emocje, jakie wzbudzają konkretne ujęcia. Dzięki odpowiedniej wrażliwości, umiejętności obserwacji i kreatywności jest w stanie wyczarować film, do którego Para często będzie wracać.

Budowanie wrażenia uczestnictwa

Reportaż ślubny najczęściej wykonany jest w taki sposób, żeby osoby, oglądające film,mogły poczuć, że są uczestnikami wydarzeń. Niebagatelne znaczenie dla budowaniatakiego wrażenia ma doświadczenie reportażysty. Dobry fachowiec stara się nie zwracać nasiebie uwagi. Dzięki temu filmowane osoby mogą czuć się swobodnie i komfortowo. Ówswobodna jest później widoczna na filmie i jest dodatkowym walorem takiego materiału. Narealizm pozytywnie wpływa również fakt, że kamerzysta towarzyszy parze nie tylko wkościele i podczas weselnej zabawy. Rejestruje też przygotowania, atmosferę wyczekiwaniaoraz inne, małe detale, które, chociaż są niepozorne, nadają materiałowi dodatkowawartość. Reportaż ślubny jest więc w stanie wzbudzić u odbiorcy naprawdę dużo emocji.

Dlaczego film artystyczny zyskuje na popularności?

  • Dynamika

Artystyczny film ślubny trwa przeważnie 30 minut. To znacznie krócej niż standardowy reportaż. Krótszy czas trwania sprawia, że materiał jest bardziej dynamiczny i zawiera najcenniejsze momenty.

  • Nowoczesność

Długie wideo ze ślubu  często jest po prostu nudne. Na szczęście coraz mniej firm wykonuje takie rozwlekłe, wielogodzinne filmy. Współczesne reportaże charakteryzują się dużo bardziej nowoczesnym podejściem do tematu - są krótsze, atrakcyjnie zmontowane i potrafią rzeczywiście "wciągnąć" widza. Na tym tle film artystyczny jest zdecydowanie najmłodszym wariantem wideo ślubnego. Wybierają go pary, którym zależy na ukazaniu esencji tego wyjątkowego dnia.


Fotograf na wesele, fotografia, zdjęcia ślubne - Poznań, Łódź, Wrocław, Warszawa

Nie wszystko złoto co się świeci, czyli jak nie dać się nabić w butelkę przez ślubnego usługodawcę

Dziś temat, który rozgrzewa do czerwoności, czyli... o pieniądzach, na rynku filmów i fotografii ślubnych. A konkretniej o pieniądzach, które możecie stracić, lub wydać ich więcej niż planowaliście.

Kamerzysta lub fotograf, na ślub i wesele - znaleźć Ich można w wielu miejscach internetu. Oprócz, najbezpieczniejszych poleceń od znajomych, szuka się ich za pomocą Google, ślubnych portali czy Facebooka. I od Facebooka zaczniemy. Powszechną praktyką, stało się szukanie usługodawców w ślubnych grupach. Wystarczy rzucić hasło, termin i... zaraz dostaniemy 200 ofert w komentarzach. Ok, nie ma w tym nic dziwnego, z tym, że... to prawdziwy i niebezpieczny "festiwal licytacji na oferty". Wielokrotnie sprawdziliśmy My i nasi znajomi z branży foto-wideo, jak faktycznie wygląda "rynek Facebook'owych usługodawców ślubnych". A wygląda jak szalona i nieobliczalna walka o zlecenie! Damy Wam przykład.

Ogłosiła się Pani, która poszukiwała kamerzysty ślubnego. Ślub i wesele w okolicach Trójmiasta. Budżet na film: 2000PLN (przyznajemy, że budżet niski, ale Pani zagrała w otwarte karty i chciała na wejściu oszczędzić czasu tym, którzy ceny za usługi mają dużo wyższe - bardzo zdrowe podejście, brawo). Otworzył się "worek z ofertami".
Po 30 minutach, autorka posta miała ponad 150 komentarzy i każdy był gotowy, aby stworzyć dla niej pamiątkę ślubnych uroczystości. Pamiątkę wyjątkową, najlepszą, najpiękniejszą, bajkową i nie z tej ziemi. Zaczęliśmy z ciekawości przeglądać te "oferty" i jaki był nasz szok, że przy znanym budżecie na to zlecenie, z pełną premedytacją ogłaszali się twórcy wideo, z... drugiego końca Polski. Ok, pomyśleliśmy, że może wierzą w tezę, o jakimś "pozycjonowaniu" dzięki oznaczeniu swojego fanpage w komentarzu. Może chcieli pokazać się również innym, potencjalnym Klientom.

Tłumaczyliśmy to na wiele sposobów, do momentu wybrania numeru kontaktowego do usługodawcy spod... Katowic (przypomnę, że to zlecenie było do realizacji w okolicach Trójmiasta, a Pan złożył ofertę). Podając się za potencjalnego Klienta (eh to "badanie rynku i konkurencji" ;-)), wypytaliśmy o cenę usługi. Usłyszeliśmy, że Pan kamerzysta, oferuje film ślubny o długości od jednej, do dwóch godzin (znacie nasze zdanie na temat takich "tasiemców"...?). Do tego dojazd na terenie całego kraju i komplet nośników (jakieś pendrive, płyty DVD, itp...). I to wszystko oferuje za... 2000PLN. Dwukrotnie upewniliśmy się, czy kamerzysta zrozumiał, że chodzi o Szczecin, a On jest spod Katowic... Zrozumiał i podtrzymał swoją ofertę.

Cena nas zaszokowała, ale postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej, na temat tak konkurencyjnej (żeby nie napisać "podejrzanie taniej") oferty. Okazało się bardzo szybko, że Pan wideofilmowanie traktuje jako dorywcze zajęcie, że nie prowadzi działalności gospodarczej i tak naprawdę, nie posiada większego doświadczenia (tu wjechała słynna bajka o "budowaniu portfolio"). Zamurowało nas. W zasadzie rozmawialiśmy z kimś, kto chce nam wcisnąć "produkt", ale sam nie jest przekonany, czy ten produkt potrafi..."wyprodukować". Ale najważniejsze było to, jak wciąż podkreślał, że on za 2000PLN dojedzie w zasadzie w każde miejsce w Polsce, "bo mu się to i tak opłaca". No pewnie opłaca, bo na koniec okazało się, że nie wystawia żadnego rachunku i nie podpisuje żadnej umowy... (i jak by tego nie tłumaczyć, jak mocno nie robić z pana kamerzysty "freelancera", to mieliśmy do czynienia z jawnym kombinatorem i lewizną... #szarastrefa). A to był tylko jeden telefon, do losowo wybranego usługodawcy...

A teraz pytanie do przyszłej Pary Młodej, czy w imię oszczędności (bo z niewiedzy właśnie Was wyprowadzamy), jesteście w stanie powierzyć takiemu "artyście", tak ważną pamiątkę, jak zdjęcia czy film ślubny? Już kiedyś pisaliśmy o różnicach wynikających ze współpracy z profesjonalną firmą, a "sezonowymi usługodawcami"  (poczytać możecie tutaj), więc nie będziemy się powtarzać, ale w sytuacji, w której ktoś pracuje na granicy opłacalności i poza granicą legalności, powinna się przyszłym Parom Młodym zapalić "czerwona lampka"! I to jest pierwszy przykład jak stracić pieniądze. Stracić w sytuacji, kiedy usługodawca ślubny nie pojawi się na uroczystościach, ale również w sytuacji, kiedy taki "przypadkowy artysta", odda Wam zdjęcia/film, po obejrzeniu których będzie po prostu...smutno. I nic z tym nie zrobicie.


Drugim przykładem, jest reklama niezgodna z prawdą, która ma zwabić Klienta.
Na portalu branżowym, z ogłoszeniami foto-wideo, wyświetliła nam się reklama, z której wielki napis krzyczał "REPORTAŻ ŚLUBNY 2500PLN". Zaciekawiło nas zdjęcie użyte w grafice, bo naprawdę jakościowo było bardzo dobre (fajny kadr, ładna postprodukcja). I w dodatku był to kadr spoza granic naszego kraju (domyśliliśmy się, bo w Polsce jedyna palma, stoi na rondzie w Warszawie;-)). Nie pasowało nam, że u kogoś tworzącego content o tak wysokiej jakości, cena jest naprawdę...niska (baner krzyczał wyraźnie - 2500PLN, a jeżeli robiliście rozeznanie po ślubnym rynku fotografii ślubnej, wiecie, że ta kwota to niewiele, biorąc pod uwagę naprawdę dobrych fotografów).

Postanowiliśmy zabawić się w detektywów (znów to badanie konkurencji;-)). Po głębszej "analizie" oferty fotografa (którą dopiero po kilku prośbach mailowych otrzymaliśmy - odczuwając jednocześnie sporą niechęć usługodawcy, do dzielenia się z potencjalnym Klientem, swoją ofertą...dziwne), okazało się, że reklama, sugerująca że piękny reportaż fotograficzny, możecie mieć za 2500PLN, jest...nie do końca zgoda z prawdą.
To znaczy, tak, możecie mieć tego fotografa u siebie na ślubie, w cenie 2500PLN. Ale tylko na uroczystości zaślubin i pod warunkiem, że mieszkacie w tym samym mieście, ślub jest w dzień roboczy, zdjęć będzie maksymalnie 30, a cała usługa zamknie się w 3 godzinach. Tylko dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero po kilku mailach, kiedy wyraźnie prosimy o ofertę na ślub i wesele, powołując się na reklamę ze wspominaną kwotą? Nie wiemy, natomiast wiemy, że nabiliśmy fotografowi licznik wejść i czas spędzony na stronie www (a to dobrze robi w SEO Google), w poszukiwaniu konkretów o ofercie (i finalnie nic nie znaleźliśmy, nie tylko cen, bo ich brak publicznej publikacji rozumiemy, ale również nie uświadczyliśmy zakresu pakietów...). Zdjęcia piękne, kwoty finalnie oszałamiające, sposób przyciągnięcia Klienta mało wysublimowany. Ale wiecie co jest gorsze, niż nabici w butelkę, przez cwaną reklamę?

Ukryte koszta!
Ostatni przykład jak można się "naciąć" na nieuczciwego usługodawcę, to przykład również z życia wzięty, a dokładniej historia pary Gości weselnych, których poznaliśmy na jednym z wesel, które obsługiwaliśmy jako fotograf i operator kamery. Para ta, była rok po ślubie. W pewnym momencie wieczoru, wywiązała się rozmowa o naszych zasadach i cenach, za oferowane usługi. Przedstawiliśmy im szczegóły, a Ci z lekkim niedowierzaniem słuchali naszego podejścia i warunków realizacji materiałów ślubnych. A jak była ich historia?

Po długich poszukiwaniach, wybrali usługodawcę ślubnego. W ferworze walki, bo dogadywali się z fotografem krótko przed ślubem, podpisali umowę. Cena była atrakcyjna, zdjęcia które widzieli ciekawe i co najważniejsze, last minute znaleźli dostępnego, solidnego usługodawcę. Tylko szybko okazało się, że usługodawca jest "solidny" również w... rachunkach. Okazało się, że podczas wesela (uroczystości odbywały się latem, więc ceremonia zaślubin zaczynała się późnym popołudniem), jest niewynikająca z winy Młodych, obsuwa. Około godziny poślizgu w stosunku do planowanego harmonogramu. Kilka minut po północy, fotograf zakomunikował, że skoro jeszcze nie zaczęły się oczepiny, to on nie ma zamiaru zostawać dłużej, bo standardowo przyjęło się, że koniec pracy ekipy foto-wideo jest po oczepinach, a te powinny być o północy. Od razu przedstawił też "propozycję przedłużenia swojej obecności", w postaci kilkuset złotych, za każdą godzinę dłużej, niż przewiduje umowa (a ta, przewidywała zakończenie pracy po oczepinach, bez wskazania godziny...). I ok, rozumiemy w pewnym stopniu taki punkt widzenia fotografa, jednak skoro umowa nie zawiera "ilości godzin pracy usługodawcy", to ten czas jest umowny, a w praktyce zawsze usługodawca idzie na rękę Parze Młodej, a nie odwrotnie - przynajmniej My tak działaliśmy w przeszłości.

Młodzi zapłacili za niemal 2h dłużej obecności fotografa. Ale to nie były jedyne "niespodziewane koszta", bo szybko po weselu okazało się, że fotograf "zapomniał wspomnieć o kosztach nośników". I tutaj się zatrzymamy na moment. Wiadome jest, że takie kwestie jak nośniki pamięci (ich ilość, rodzaj) ustala się w umowie. A co, jeżeli umowa z usługodawcą jest dość... skromna i nie zawiera wielu istotnych zapisów? Winić usługodawcę czy zleceniobiorcę, że nie dopilnował tego? Według nas, winne są obie strony. Usługodawca, bo być może celowo omija istotne zapisy umowy, aby później móc dyktować jej warunki. A nawet jeżeli nie ma tu podstępu, to wychodzi amatorszczyzna, bo to szanująca się "firma" powinna zadbać o Klienta, a nie odwrotnie! I Klienci, którzy nie zadbali o swój interes. Ale dodatkowe koszta się pojawiły, a kontynuując historię, nie był to koniec niespodzianek...

W związku z obsuwą harmonogramu wesela, Para Młoda z fotografem, nie byli w stanie zrealizować krótkiej, plenerowej sesji zdjęciowej, w trakcie wesela, którą mieli w umowie. W trakcie uroczystości ustalili, że zorganizują taką sesję w innym terminie, a jej kosztem, będę tylko koszta logistyki poniesione przez fotografa. W późniejszym kontakcie, okazało się, że za plenerową sesję zdjęciową będą musieli jednak zapłacić pełną cenę i co ciekawe, kwota była jeszcze wyższa, niż pierwotnie przedstawiana w ofercie, przed weselem! Zaczęło być nerwowo. Fotograf stwierdził, że nie z jego winy, nie mógł wykonać sesji w dniu uroczystości (ale w tym dniu zgodził się na jej przesunięcie na inny dzień) i w sumie, to on nie ma czasu na takie "gratisy" (nie ma czasu? przypomnę, że w środku sezonu weselnego, przypadkiem miał wolny termin). Nowożeńcy zgodzili się finalnie na sesję plenerową, za opłatą, której nie było w planowanym budżecie (nie zazdroszczę atmosfery na tym planie zdjęciowym...).

Jaki morał płynie z tych wszystkich "strasznych historii", o których piszemy?:)Nie wszystko złoto, co się świeci - nie zawsze na pozór wspaniała oferta, na film czy fotografię, finalnie będzie tak samo atrakcyjna finansowo jak krzyczą ogłoszenia. Nie zawsze dopilnuje się wszystkiego przed ślubem i weselem (kto organizował, wie, że projekt pt.wesele, to prawdziwy "dom wariatów" i łatwo coś pominąć w papierologii). I nie zawsze, niestety, trafi się na uczciwego usługodawcę... Nasz wpis nie ma na celu straszyć Was i mówić, że branża ślubna foto-wideo, to siedlisko zła! Oczywiście jak wszędzie, trafiają się czarne owce, ale takie wpisy jak ten, publikujemy głównie po to, aby uchronić Was przed niemiłymi niespodziankami. Z naszym doświadczeniem na rynku ślubnym, na pewno możemy podpowiedzieć dużo i z chęcią to robimy:)

A jako podsumowanie, trzy złote zasady, aby uniknąć nieporozumień:

1. Spisać dobrą umowę (a dobra umowa to taka, która chroni obie strony, zarówno usługodawcę i zleceniodawcę!).
2. Nie kierować się impulsem (o! promocja! bierzemy dwa!)
3. Porozmawiać i ustalić wszystko z usługodawcą (nasz rekord w konsultacjach przed uroczystościami, które oferujemy Klientom, to niemal trzy godziny rozmowy z jedną Parą Młodą!:))

Koniecznie sprawdźcie pozostałe części naszego bloga, w których przybliżamy Wam świat filmów i fotografii ślubnej. I wszystkiego dobrego! 

 


fotograf ślubny, fotografia ślubna, fotograf na wesele, ślub, fotograf Poznań

Ile kosztuje dobra, ślubna usługa foto i wideo?

Ile powinien kosztować dobry film ślubny? Ile trzeba zapłacić za dobrego fotografa na swoje wesele? Dziś, postaramy się nieco rozjaśnić te kwestie Parom Młodym, szukającym usługodawcy, na swój ślub i wesele.

Jakiś czas temu, opublikowaliśmy artykuł pt. "Wybór firmy przez Pary Młode" , w którym, jak się okazało, pomogliśmy kilku parom wybrać właściwego kamerzystę i fotografa na wesele. Wspominaliśmy tam również pobieżnie o kosztach i różnicach pomiędzy cenami, za wydawałoby się podobną usługę. Dziś chciałem Wam przedstawić ten temat nieco głębiej, ponieważkwestia cen na rynku ślubnym to naprawdę temat rzeka... Ale przejdźmy do konkretów.

Panuje powszechna opinia, że jak coś jest drogie, to musi być dobre. Sami w linkowanym powyżej artykule, proponujemy zacząć poszukiwania od tych "z górnej półki cenowej" i ewentualnie schodzić w dół, szukając właściwego twórcy foto-wideo. W dużej mierze jest to prawda, aczkolwiek na wysokość ceny, wpływa wiele czynników, które nie gwarantują dobrego materiału finalnego. Zacznijmy od tego, że ceny diametralnie różnią się, w zależności od regionu Polski, a nawet pomiędzy sąsiadującymi miastami. Bo inna cena będzie w Warszawie, a inna w oddalonym o 50 kilometrów Mińsku Mazowieckim. Wiadomo - bogaty region czy duże miasto, będzie wymagało większego budżetu na tę samą usługę, która w małej miejscowości, 500 kilometrów dalej, jest realizowana na podobnym poziomie artystycznym, ale 30% taniej... Popularną praktyką jest szukanie kamerzysty ślubnego czy fotografa ślubnego, spoza regionu, w którym mieszkają Pary Młode, bo często cena ekipy foto-wideo z sąsiedniego województwa, jest na tyle atrakcyjna cenowo (ze względu właśnie na region kraju), że nawet po doliczeniu kosztów logistyki (dojazdy, noclegi), wychodzi taniej, niż w przypadku lokalnego usługodawcy. My również jeździmy po Polsce i odwiedzamy takie miasta jak Warszawa, Wrocław, Łódź, Szczecin - a przecież stacjonujemy w Poznaniu!

Poza ceną uzależnioną od regionu kraju, na finalną kwotę za usługi, składa się również taki element, jak doświadczenie fotografa / kamerzysty. Wiadomo, że firma, która buduje portfolio i gromadzi materiał, aby za rok/dwa wejść mocno na rynek filmów i fotografii ślubnej, zaproponuje Wam niższą stawkę, niż zespół, który na rynku jest od kilku lat i na koncie ma kilkadziesiąt ślubów i wesel. Z jednej strony, zatrudnianie debiutantów to okazja na zaoszczędzenie części budżetu, z drugiej ryzyko, że debiutant nie podoła i finalnie otrzymamy materiał, z którego nie będziemy zadowoleni. Oczywiście są młodzi, zdolni, którzy wchodzą na rynek i robią naprawdę fajne produkcje, ale naprawdę, szukając spośród tych "budujących portfolio", należy trzy razy się zastanowić kogo wybrać i czy zależy nam tylko  na oszczędności, czy na pięknym filmie ślubnym i zdjęciach, zrealizowanym przez doświadczony team. My poszliśmy trochę inną drogą, budując portfolio kilka lat temu - realizowaliśmy filmy i fotografie dla zaprzyjaźnionych par, w mocno promocyjnych cenach. Nie ogłaszaliśmy się w portalach ślubnych i nie udawaliśmy znawców tematu, po prostu trafiali do nas Ci, którzy widzieli nasze inne (nie ślubne) produkcje i ufali, że z takim warsztatem spoza rynku ślubnego, podołamy. I podołaliśmy, budując przy okazji ciekawe portfolio.

Sprzęt na którym pracuje fotograf ślubny czy kamerzysta na wesele, również jest jednym z elementów końcowej ceny. Wiadomo, że ktoś z aparatem kupionym na allegro, za kilkaset złotych i jednym obiektywem, zaoferuje Wam niższą cenę, niż osoba, która w walizce ma naprawdę imponujący setup sprzętowy: dwa body, kilka obiektywów, lampy błyskowe, wyzwalacze, statywy, stabilizatory obrazu, itp. itd. Oczywiście to nie "sprzęt robi zdjęcia i kręci film", ale sprzęt wpływa mocno na efekt finalny i z tym argumentem nie ma dyskusji. My spotkaliśmy się już z sytuacją, gdzie zatrudnieni jako ekipa wideo, na przygotowaniach przed ślubem poznawaliśmy "fotografa", który dysponował tylko lustrzanką za 500PLN, jednym ciemnym obiektywem i jedną lampą błyskową założoną na body, którą błyskał chaotycznie po pomieszczeniu. I to były sytuacje, w których była kumulacja, bo ani doświadczenie, ani sprzęt nie przyjechały na zlecenie... Podsumowując, sprawne oko i doświadczenie jest ważne, ale nikt nie przekona nas, że dobry film, na miarę 2020 roku, można nakręcić "kamerą na kasety mini DV".

Cena usługi, a "legalność" prowadzonego biznesu. O tym szerzej pisaliśmy właśnie tutaj , o tym również pisze wielu innych fotografów ślubnych, czy kamerzystów weselnych. Rynek ślubny foto-wideo, dzieli się bowiem na tych, którzy mają działalność gospodarczą, płacą podatki i ZUS, opłacają księgowość, płacą abonament za oprogramowanie do edycji fotografii i filmu, a także na tych, którzy...tego nie robią, pracując na pirackich wersjach oprogramowania do edycji, nie odprowadzając składek ZUS i podatków, a w razie "problemów" rozpływają się w powietrzu. Właśnie o tym piszemy w linkowanym przed chwilą blogu (koniecznie przeczytajcie!). Są jeszcze freelancerzy, czyli "wolni strzelcy", którzy pracując gdzieś na etacie, dorabiają na umowy zlecenie, tworząc właśnie content foto-wideo.
I oczywiście, drabinka cenowa będzie wyglądała następująco: najwyższą cenę będzie miała legalnie działająca firma, ale za to dostaniecie profesjonalną obsługę, rachunek, umowę ze sprawdzonym usługodawcą, która uchroni Was przed ewentualnymi problemami w przypadku niewykonania usługi, itd.
Następnie, na środkowej półce cenowej będzie freelancer (zakładając, że również wykonuje swój fach zgodnie z prawem, a nie działając totalnie w tzw. "szarej strefie"). Taka osoba zaproponuje niższą kwotę, bo nie płaci ZUS i nie musi mieć księgowej, bo jego etat w innej firmie załatwia te kwestie za niego. Minusem jest to, że freelancerów szuka się w grupach na Facebooku, czy portalach typu useme i często ciężko dowiedzieć się czegoś więcej na temat takiego człowieka, któremu nie zawsze zależy, aby mieć bogate portfolio i przedstawić publicznie swoje zasady działania.
No i na koniec najtaniej, co oczywiste, będzie u kogoś z "szarej strefy", czyli osoby, która nie posiada działalności, nie wystawia rachunków ani umowy, po prostu działa "na dziko". Największy plus? Cena. Największe niebezpieczeństwo? Niewykonanie usługi w ogóle, albo w razie problemów z odbiorem/poziomem artystycznym dzieła, brak możliwości dochodzenia przez Parę Młodą swoich praw. Bo temat nielegalny. Jeżeli więc macie trochę oleju w głowie, nie róbcie tego i nie wiążcie się przy tak ważnych uroczystościach z kimś, kto działa w ten sposób. Nawet, jeżeli cena skutecznie kusi...

No dobra, a ile ten film i fotograf ślubny powinien kosztować?
My swój cennik usług szlifowaliśmy ponad dwa lata - wiadomo, że wiele zależy od sytuacji w gospodarce, kursu walut, cen noclegów, paliwa, sprzętu, itp.  Ale ogólnie możemy przyjąć, że dobrze zrobiony przez jednego operatora z naszego regionu, film ślubny, trwający do 30 minut, powinien zamknąć się w kwocie 3000-5000PLN. W tej kwocie oczekiwalibyśmy materiału rejestrowanego w jakości 4K, dobrego dźwięku z wykorzystaniem m.in. mikrofonów krawatowych i dobrej postprodukcji, m.in. z kolor korekcją i color gradingiem. Bliżej 5000PLN mile widziane też ujęcia z drona, a może nawet plener ślubny w innym dniu. Uważamy, że to uczciwa kwota, chociaż wiadomo, że są też drożsi.
Filmy trwające około godziny, nagrywane przez dwóch kamerzystów, to kwoty o około 1000-2000PLN wyższe, bo dochodzi oczywiście dodatkowa osoba na planie i więcej montażu.
Fotograf ślubny, według nas, to widełki cenowe 2500-5000PLN, i tu również cena zależy od czynników, które opisaliśmy w artykule. Zależnie od tego, ile finalnie zdjęć po obróbce graficznej fotograf dostarcza, od czasu jego pracy na ślubie i weselu, od doświadczenia, itp. Często pracuje też na planie dwóch fotografów, więc naturalnie cena wzrośnie w zależności od świadczonej usługi. ps. Znamy fotografa, który za ślub i wesele podaje kwotę około 9000PLN, ale szczerze mówiąc, to "trochę dużo" ...dodatkowo biorąc pod uwagę fakt, że zdjęcia Para Młoda widzi dopiero po około 7-9 miesiącach od ślubu...

Podsumowując ten wpis, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogę Wam w kwestii nie tylko właściwego wyboru usługodawcy, ale również wstrzelenia się we właściwe widełki cenowe za usługi fotografa i kamerzysty na ślub i wesele. W razie pytań, zapraszam do kontaktu ze mną, chętnie odpowiem na pytania.

 

 

 


Czym filmować śluby i wesela? cz.1 - aparat

Dziś powracamy do naszego małego kącika "know how" i dzielimy się z Wami wiedzą, na temat sprzętu do filmowania. Od razu zaznaczamy, że nie jesteśmy w żaden sposób związani, ani sponsorowani z producentami sprzętu audio-wideo, a nasze wnioski przedstawione w tym wpisie, to wyłącznie nasza opinia, na podstawie ponad dwóch lat prężnej działalności na rynku wideo.

Wielu młodych filmowców, przeczesuje grupy dyskusyjne, fora i ogląda dziesiątki tutoriali na Youtube, w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań, w kwestii doboru sprzętu, dzięki któremu mogliby rozwijać swoje umiejętności i szlifować warsztat filmowy. Żyjemy w czasach, gdzie najpopularniejszym wyborem do filmowania jest...aparat. Lustrzanka lub bezlusterkowiec. Powodów takiego wyboru jest wiele, ale przede wszystkim, aparaty wybierane są ze względu na małe gabaryty, a co za tym idzie mobilność. Atutem aparatów jest też "filmowy look", którego ciężko szukać w kamerach, np. handycam (tak popularnych w latach '90, a wciąż używanych na rynku ślubnym). Trzecią przewagą aparatów nad kamerami, jest ich cena. Oczywiście, jeżeli mówimy o profesjonalnych kamerach.

My od ponad dwóch lat, przy produkcji filmów ślubnych, pracujemy używając aparatów. W międzyczasie, do produkcji filmów dla biznesu, używamy oczywiście kamer, takich jak Sony FS7, BMPCC 6K czy Ursa Mini. Ale na śluby i wesela jeżdżą z nami właśnie aparaty, z funkcją filmowania. Co gościło w naszej walizce? Były to już Canon 5D mk4, Sony a6300, Sony A7sII, a dzisiaj nieodłącznym partnerem naszych planów z Parami Młodymi, jest Sony a7III. Spokojnie, nie skierujemy całego artykułu w kierunku tylko tej marki, ponieważ mieliśmy też w rękach sprzęt kilku innych producentów i postaramy się z Wami podzielić istotnymi różnicami.

Trochę suchych faktów i porównania poszczególnych modeli, na których pracowaliśmy.

Sony a7III - niesamowicie długa praca na baterii, co przydaje się na weselu, kiedy nie trzeba wachlować bateriami pomiędzy wyjściem z kościoła, a pierwszym tańcem. Perfekcyjny system auto focus, który nawet w bardzo trudnych warunkach oświetleniowych, nie ma problemu z prawidłową pracą! Duży wybór profili kolorów, od ultra popularnego Cine4, przez wciąż niedoceniane HLG, po S-Log, który teoretycznie, nie przyda się na weselu (ale idealnie sprawuje się do wszystkich innych planów zdjęciowych, gdzie mamy większa kontrolę nad światłem). No i coś ekstra - użytkowe ISO, a7III to prawdziwy "noktowizor", więc żaden słabo oświetlony parkiet, czy scena z zimnymi ogniami nocą mu nie straszne! Minusem jak dla nas, jest system stabilizacji matrycy - w tym zakresie np. GH5 bije Sony na głowę, więc miłośnicy filmowania z ręki powinni przemyśleć zakup tej puchy (oczywiście nie wyklucza to ujęć bez dodatkowej stabilizacji, ale mogło być lepiej...). I największy minus - brak 50/60fps w rozdzielczości 4K. Ubolewamy mocno. Cena nowej puchy od Sony, to nieco ponad 7000PLN, co za jej możliwości, które powinni również docenić fotografowie (tak, to świetny sprzęt do zdjęć!), i "pełną klatkę", nie jest wygórowaną ceną.

Sony a6300 - model z matrycją APS-C, który na dzień dzisiejszy jest już niemal niedostępny w sprzedaży. Pojawia się na rynku wtórnym, za około 2000PLN, co uważamy jest bardzo uczciwą ceną za ten aparat. Dlaczego? Przeczytajcie, na początek jednak minusy. Krótka praca na baterii i lubi się grzać przy graniu longiem. Zapas baterii na weselu + ładowarka sieciowa obowiązkowe! Natomiast dobry system auto focus, spory wybór profilu kolorów (nie ma niestety HLG) i świetny (i naprawdę niedoceniony) obrazek w 4K, powinny zatrzeć złe wrażenie, po kwestiach z zasilaniem. Pracowaliśmy na tym body niemal rok czasu i potrafiliśmy je "rozłożyć na czynniki pierwsze" obudzeni w środku nocy. Nigdy nas nie zawiódł, wspominamy go z uśmiechem na twarzy i polecamy wszystkim na początek przygody z filmowaniem. Oczywiście są już na rynku jego "następcy", ale nie pracowaliśmy, więc nie wypowiadamy się.

Canon 5D mk4 - lustrzanka, która w kwestii wideo robi kawał dobrej roboty! W porównaniu z bezlusterkowcem a7III oczywiście kawał kloca (duża i ciężka), ale ma jedną rzecz, która zmiata Sony z planszy - kolory! Krąży powszechna opinia, że Canon ma najładniejsze, na rynku aparatów kolory...i my się pod tą opinią podpisujemy. Mocno goni w tym temacie Panasonic, ale z takim "stażem", 5D mk4 wciąż jest niedoścignionym wzorem. Przeczołgaliśmy nasze 5D w naprawdę ciężkich warunkach, bo poza weselami, kręciliśmy nim też rajdy samochodowe, czy ekstremalne biegi typu Runmageddon, a więc "plany podwyższonego ryzyka". I nigdy nas nie zawiódł. Co prawda nie znajdziemy tu, tak jak w Sony, 10 profili kolorów, ale na co to komu, skoro nawet bez wgranego płaskiego profilu Cine-D, ten model robi naprawdę kawał dobrej roboty na tym polu. Trzeba też wspomnieć o ostrym jak brzytwa obrazku przy rozdzielczości 4K, jednak bez zewnętrznego dysku na materiał, zabawa ta nie ma sensu (rozmiary plików Canona w 4K są absurdalne). Jeżeli paracie się też fotografią, będziecie zachwyceni tym modelem, tyko trzeba wyciągnąć z portfela ponad 9000PLN, a to mało nie jest. Dlaczego więc "wyszliśmy" z Canona? Głównie ze względu na gabaryty puszki i ujednolicenie sprzętu, na którym pracowali nasi dwaj operatorzy.

Panasonic GH5 - może nie jest mistrzem długo pracującej baterii, ale ma coś, czego niestety nie znajdziemy w Sony - system stabilizacji matrycy, który pozwala na realizację naprawdę wielu, ciekawych kadrów "z ręki". Chwalony na różnych grupach właśnie za tą funkcjonalność, zdobył serca filmowców nagrywających bez, lub z minimalnym użyciem, dodatkowej stabilizacji. Sprawdziliśmy, jest moc! I tak, jak stabilizacja to bardzo mocna strona GH5, tak jest coś, co skutecznie nas zniechęciło do pracy na tym body, podczas wesel - bardzo niskie, użytkowe ISO. Według nas, albo trzeba lubić szum na obrazie, albo nosić dodatkowe oświetlenie sali, bo kiedy trafiacie z tym body na średnio oświetlony parkiet, pojawia się olbrzymi problem z szumami właśnie (ISO nie wyrabia mówiąc wprost). Nie będziemy doktoryzować się i pokazywać Wam testów (których pełno na YT), ale zaufajcie nam - do wesel, które czasem trafiają się na ciemnych salach, odradzamy ten zakup. Są tacy co filmują i sobie chwalą, my jednak w tej kwestii zdecydowanie stawiamy na a7III. System auto focus również mocno kuleje, a większość filmowców posiadających to body, ostrzy z ręki - jeżeli więc AF wam zbędny i przełkniecie niskie użytkowe ISO, brać! Z plusów, na pewno przystępna cena używanej sztuki.

Panasonic GH5s - cena nowego aparatu bardzo porównywalna z a7III, więc co odróżnia te aparaty? GH5s wykastrowany został (niestety) z systemu stabilizacji młodszego brata, który tak nas urzekł. Za to poprawiono największą bolączkę poprzednika, czyli użytkowe ISO. Nie jest to jeszcze "noktowizor" jak a7III, ale jest zaskakująco poprawnie! Pytanie jednak, czy sprzęt bez dobrej stabilizacji, dla kogoś, kto planuje czasem zaczaić się z aparatem w rękach na ciekawy kadr, jest dobrym rozwiązaniem? No i system AF, który nadal pozostawia wiele do życzenia... Co więc przemawia najbardziej za tym modelem? Według nas "jakość obrazka". Wspominaliśmy, że zaraz po Canonie, w całym zestawieniu najlepsze "kolory" ma właśnie Panasonic! Pytanie - czy brak stabilizacji i średni AF, sprawi, że GH5s jest dobrym wyborem na śluby i wesela? To zależy od Waszego stylu filmowania, my się nie przekonaliśmy (a prób zakupu było już wiele...).

Na koniec, mały "eksperyment". A mianowicie BMPCC 4K/6K, czyli kamera, a więc nie powinna pojawić się w naszym zestawieniu. A jednak się pojawia. Dlaczego? Spotkaliśmy się z tym, że na rynku filmów ślubnych, różni ludzie, mają różne "pomysły" na sprzęt, którym będą filmować (byli też tacy, którzy testowo zabierali REDa na wesele - łatwo znaleźć na YT, oczywiście w USA). Jak według nas sprawdziłby się sprzęt od Blackmagic? Jeżeli jechalibyśmy z wizją zrobienia 5-7 minutowej produkcji, nastawionej wyłącznie na walory artystyczne, poszatkowanej ujęciami z pleneru w innym dniu - BMPCC 4K/6K byłoby w naszej walizce jako główny sprzęt do filmowania. Jak dobrze jednak wiemy, rynek filmów ślubnych jest bardzo zróżnicowany i tak "wyszukany sprzęt" nie sprawdzi się na dłuższą metę do filmowania ślubów i wesel (chyba że, tak jak wspomnieliśmy, jesteście ambitnymi artystami, którzy nie będą robić reportaży ślubnych, a tylko krótkie formy wideo). Co dyskwalifikuje ten model z pozycji "must have" na wesela? Brak stabilizacji, niskie użytkowe ISO, AF nie istnieje, a zestaw "run and gun" to set jak na plan filmowy (kamera, follow focus, rig, zasilanie dodatkowe, dysk, może monitor). Wyobrażacie sobie na weselu biegać tak zazbrojeni i jeszcze co jakiś czas przepinać ten set z riga na np. gimbala? Sprzęt idealny w "kontrolowane warunki" (w tym te oświetleniowe). Dlaczego więc o nim wspominamy? Bo jak się takie warunki kontrolowane trafią, to miażdży konkurencję obrazkiem (oczywiście z odpowiednim obiektywem).

Podsumowanie. Kupcie a7III i zapomnijcie o innych aparatach. Nie napiszemy tak, ale jesteśmy bliscy do zakwalifikowania się do grupy fanboyów Sony, ze względu na wszystkie profity płynące z posiadania tego sprzętu. Do wszystkich wymienionych wyżej aparatów, bez problemu znajdziecie odpowiednią "szklarnię", ceny szkieł nawet pod pełną klatkę są w tej chwili bardzo przyzwoite. Więc ten argument, który do niedawna przemawiał na niekorzyść FF od Sony, upadł. My wymieniliśmy Wam to, na co zwróciliśmy uwagę przy pracy na poszczególnych modelach. Wy, musicie wyciągnąć wnioski, czego Wam potrzeba do filmowania ślubów i wesel i jakie to będą produkcje. W skrócie można powiedzieć tak: Weź GH5 jak chcesz dobrą stabilizację, weź GH5s jak chcesz dobry obrazek, weź a7III jak chcesz super AF i baterię, weź a6300 jak dopiero zaczynasz i szukasz solidnej podstawy, weź Canona jak chcesz...dźwigać i mieć piękne kolory w filmie! Do tego wszystkiego, na rynku jest jeszcze Fuji X-T3, w którym mega spodobał nam się obrazek, ale nie pracowaliśmy na nim (więc nie będziemy wróżyć z fusów) i pojawiło się sporo nowych modeli aparatów - wciąż mało popularnych wśród twórców ślubnych wideo, ze względu na cenę czy małe know how.

Jeżeli komuś pomożemy w wyborze sprzętu, cieszymy się. Jeżeli ktoś się nie zgadza z naszą opinią, przyjmiemy kontrargumenty z zaciekawieniem. A jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się, co powinno znaleźć się w torbie twórcy filmów ślubnych (oprócz aparatu), zapraszamy na naszego bloga już w przyszłym tygodniu, kiedy opublikujemy listę rzeczy "must have" w Waszej walizce, podczas wesela.

 

 


kamerzysta ślubny, film ślubny, am media, Poznań, Wrocław, Łódź, wideofilmowanie, fotografia ślubna, fotograf ślubny

Film ślubny - hit czy kit?

Czy myśląc kamerzysta ślubny, widzisz przed oczami "Pana Staszka z kamerą VHS na ramieniu, na której zamontowano wielki halogen, zaglądającego obiektywem, do talerza Gości na weselu"?

 

Wyobraź sobie, że taki stereotyp wciąż funkcjonuje w głowach ludzi i nawet w 2020 roku, wiele osób uważa, że jego film ślubny, powinien trwać minimum 3 godziny i dokumentować każdy zjedzony posiłek i każde potknięcie na parkiecie. To scheda po latach '90 i początku lat '00, kiedy to na rynku pojawiło się sporo osób, które inwestując w kamerę, stawały się z automatu "kamerzystą ślubnym". Tworzyły one długie, filmowe "tasiemce", bo film, który oglądały później Pary Młode, to był cały materiał, który Pan Kamerzysta zarejestrował. Nie było komputerów, programów do edycji, możliwości postprodukcji, więc tak długie wideo, trafiały na pięknej kasecie VHS do Klientów. Kilka lat później, kiedy pojawiły się pierwsze komputery i programy "do montażu", zaczęto dodawać przaśne intro i przejścia scen ;-) Utarło się więc z biegiem lat, że tak to ma wyglądać...

Ale czy na pewno?
Nadal spotykamy się z osobami (i żeby było śmieszniej, z młodymi ludźmi), które nie wyobrażają sobie filmu ślubnego, który trwać będzie 30 minut czy nawet godzinę! No bo przecież w takim czasie nic się nie pokaże! Często taka wizja ślubnego wideo, wykreowana jest przez rodziców, starsze rodzeństwo, rodzinę - osoby, które pamiętają właśnie czasy, kiedy produkowało się takie długaśne filmy. A umówmy się, wiele osób, które szuka wykonawcy ich filmu ślubnego, nie jest zorientowana na rynku wideo, nie śledzi trendów, aktualnych kierunków w postprodukcji, itp.I to nie jest żadna ujma na honorze! My, dla przykładu, nie śledzimy aktualnych trendów na stokach narciarskich i dla nas, outfit narciarza...to outfit narciarza, bez zagłębiania się w szczegóły i aktualne trendy kombinezonów, kasków, nart :)

Dziś kamerzysta ślubny, to zgoła odmienny typ filmowca,
od tego, co dobrze pamięta starsze pokolenie. Dziś ekipę wideo zazwyczaj tworzy dwóch, a nawet trzech operatorów. Często, tak jak w naszym przypadku, są to ludzie związani nie tylko z branżą ślubną, ale ogólnie ze sceną produkcji wideo. To doskonały przykład, że sztuka tworzenia filmów ślubnych, może iść w parze z produkcją np. teledysków muzycznych czy reklam dla firm. Dziś, każdy zorientowany na rynku wideo, wie, że hasło "kamerzysta ślubny" nie jest już synonimem obciachu i powodem do uśmiechu politowania! Dzisiaj twórcy ślubnych wideo, oczywiście z pewnymi wyjątkami, to bardzo uzdolnione i pełne pomysłów osoby, które nie traktują tej profesji tylko i wyłącznie jako zarobek. To może wydawać się dziwne, bo przecież krąży powszechna opinia, że w tej branży zarabia się "ciężarówki kasy" (swoją drogą, wciąż czekamy... na taką naszą pierwszą ciężarówkę;-), ale faktem jest, że rynek się zmienił, wraz z oczekiwaniami Klientów i dziś, żeby być dobrym twórcą ślubnych wideo historii, nie wystarczy chęć łatwego zysku i podrzędna kamera na ramieniu. O nie!

W dzisiejszych czasach, pożądany jest ktoś, z wyczuciem smaku i gustem filmowym. W erze Netflixa, nikt nie chce oglądać złej jakości filmów, zrobionych byle jak. Oczywiście, nie przyniesiemy kamery typu RED czy ARRI ALEXA na Wasze uroczystości (chociaż w sumie...;-), ale dążymy do perfekcji, jeżeli chodzi o poziom realizacji, naprawdę porządnym i topowym sprzętem, z którego korzystają najlepsi w branży ślubnej!

Ale jak się w tym wszystkim odnaleźć, jak wybrać właściwą wersję filmu?
Wszystkie Pary Młode, które do nas trafiają, mogą liczyć na wartościowe konsultacje ślubne w zakresie wyboru wersji Ich filmu ślubnego.Jesteśmy zobligowani, aby wytłumaczyć Wam różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami filmu (film artystyczny, reportaż ślubny, itp.) powiedzieć czemu nie warto pchać się w kilkugodzinną epopeje wideo z Waszych uroczystości ślubnych. Zdajemy sobie sprawę, że profesja operatora i montażysty, to prawdopodobnie nie Wasza bajka, więc nie wymagamy, abyście byli na bieżąco z rynkiem produkcji wideo. To nasza branża i to my mamy się na tym znać, a Wy macie dostać najwyższej jakości film ślubny, bez zagłębiania się w szczegóły jego powstawania i dlaczego tak, a nie inaczej :)

Jeżeli jesteście tradycjonalistami, możecie liczyć na produkcję przez nas, naprawdę klasycznego reportażu ślubnego - z jedną subtelną różnicą od wspominanych na początku artykułu, tasiemców weselnych - zrobimy to z pomysłem, nowocześnie i opakujemy w naprawdę najnowsze trendy postprodukcji i montażu. Jeżeli będziecie nalegać na film dłuższy, zapraszamy na spotkanie i postaramy się wytłumaczyć Wam... jak nie uśpić widzów Waszego filmu ślubnego :)) Jeżeli natomiast,jesteście przebojowi i zaufacie w nasz profesjonalizm, możemy poszaleć z produkcją filmu artystycznego! O różnicach pomiędzy tymi produkcjami, piszemy w tym wpisie

foto w artykule: White Wolf Studio

 

 


kamerzysta, film ślubny, kamerzysta na wesele, fotograf, fotograf ślubny Poznań, kamerzysta Poznań

Jak robimy filmy ślubne? cz.5 - zabawa weselna

Dziś w naszym przewodniku po świecie produkcji naszych filmów ślubnych, przybliżymy Wam etap nagrywania zabawy weselnej i oczepin.Będzie dość technicznie, więc część wpisu w dużej mierze skierowana do kolegów po fachu i tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki z kamerą w biznesie ślubnym.
Jeżeli coś przegapiliście z poprzednich przewodników, a chcecie w chronologicznej kolejności poznać etap produkcji naszych filmów ślubnych, zapraszam tutaj: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ. CZWARTA CZĘŚĆ

Jak już wiecie, większość zleceń realizujemy we dwóch operatorów kamery. Takie rozwiązanie daje więcej okazji na ciekawe kadry i bardziej filmowy montaż, bo mamy dwie perspektywy tej samej sceny. Przy takim workflow filmujemy wesele na dwóch ogniskowych – „szeroko” i „wąsko”, czyli jeden operator porusza się po parkiecie np. ze stabilizatorem obrazu i zapiętym obiektywem szerokokątnym (np. Tamron 17-28mm f/2.8), a drugi, w ujęciach z ręki lub monopoda, używa obiektywu „portretowego” (np. Sony 85mm f/1.8). Pierwsza ogniskowa pozwala uzyskać szeroką perspektywę na parkiet, w kadrze jest dużo tańczących gości weselnych, dużo się dzieje. Zazwyczaj jest to ujęcie dynamiczne, ponieważ stabilizator obrazu pozwala na błyskawiczne przemieszczanie się operatora po parkiecie, wśród roztańczonego tłumu, zachowując płynność nagrania. To częsta praktyka wśród firm robiących filmy ślubne. Idealnym uzupełnieniem tych kadrów, są ujęcia ze wspomnianego obiektywu „portretowego” (w zależności od wizji i pomysłu na scenę – albo filmujemy „z ręki”, albo chcąc użyć bardziej statycznych ujęć, podpieramy się monopodem). Bliskie kadry (które nazywamy „ciasnymi”) idealnie sprawdzają się na przebitki głównego źródła obrazu, pokazują dużo detali – dłonie, nogi, rozwiane sukienki, uśmiechy i emocje na twarzach tancerzy. Często miksujemy te dwa źródła obrazu, tworząc filmowy look całej sceny.

W tym momencie warto zauważyć, że nie korzystamy na parkiecie weselnym z dodatkowych źródeł światła (takich jak lampy na kamerze, czy światło na statywach). Taka żarówa na kamerze to scheda po czasach, kiedy królowały kamery na kasety VHS. I ok, tak jak przy reportażach telewizyjnych, kręconych czasem w ciężkich warunkach oświetleniowych, takie rozwiązanie nadal ma się dobrze, tak w naszych filmach ślubnych, nie  wyobrażamy sobie świecenia po oczach bawiącym się ludziom światłem nakamerowym – to powoduje u nich dyskomfort i po prostu… źle wygląda w filmie. Są na rynku kamerzyści, którzy „świecą po oczach”, ale dla nas, w czasach dostępności bardzo „jasnych obiektywów” i wysokiego, użytkowego ISO w aparatach, taka praktyka to… obciach. Nasi koledzy po fachu zza Oceanu, często stosują natomiast dodatkowe światło na statywach, rozmieszczone na sali weselnej. Mimo jasnych obiektywów, itp. doświetlają parkiet czy stoliki, przy których wygłaszane są różne toasty i przemówienia. Jest to ciekawe rozwiązanie szczególnie na słabo oświetlonych salach i ma olbrzymią przewagę nad światłem nakamerowym – nie oślepia i nie peszy Gości. My również swego czasu, po wizycie na jednej sali weselnej, która była oświetlona jak piwnica, rozważaliśmy zakup dodatkowego źródła światła i wrzucenie tego na statywy. Ostatecznie nasze „noktowizory” w postaci Sony A7III (posiadające absurdalnie wysokie użytkowe ISO) wygrały i stwierdził, że póki co, taki manewr nie jest niezbędny.

Teraz, wiecie już jakich obiektywów i w jakim systemie używamy na parkiecie. Czas na rozplanowanie nagrywania. Są ekipy wideo, które wesele i zabawę na parkiecie nagrywają bardzo „wybiórczo” – mają konkretny plan na ujęcia i znając program wesela (poszczególne punkty i ich godziny) nagrywają tylko tyle, ile jest im niezbędne do montażu. Minimalizują surowy materiał, który i tak nie wykorzystają w postprodukcji. Inne ekipy kręcą non stop, przez wiele godzin wesela i zabawy, nie wyłączają kamer i przywożą ze zlecenia kilkaset gigabajtów materiału. Wychodzą z założenia, że nigdy nie wiadomo, co i kiedy ciekawego się wydarzy, np. na parkiecie dojdzie do jakichś niesamowitych figur tanecznych, albo Para Młoda podczas tańca tak się zapatrzy sobie w oczy, że zapomną o całym Świecie – a to warto pokazać w filmie.  A jak my pracujemy? Z upływem czasu i zdobywaniu doświadczenia, możemy śmiało stwierdzić, że miksujemy te dwa style pracy i wypracowaliśmy swój „scenariusz” podczas zabawy weselnej. Na pewno filmujemy wszystkie pozycje programu „must have” + przez całe wesele urządzamy sobie „wycieczki z kamerą” po sali, w poszukiwaniu ciekawych ujęć. Filmujemy też dużo bloków tanecznych na dwie kamery, a czasem wlatuje na parkiet tylko sprzęt na gimbalu. Kręcimy dużo, ale faktem jest, że z biegiem czasu zminimalizowaliśmy ilość rejestrowanego materiału może nie do minimum, ale do takiej średnioformatowej formy. Po trzech sezonach weselnych doskonale wiemy, ile potrzebujemy tzw. „surówki”, aby złożyć z tego ciekawy materiał.  Jeżeli natomiast jesteś operatorem, który dopiero zaczyna, dobra rada – kręć dużo, baterii i kart pamięci pewnie masz sporo (a jak nie masz to dokup), a lepiej nie ryzykować, że w montażu zabraknie materiału – przynajmniej na starcie Twojej kariery. Tego planu zdjęciowego nie powtórzysz 😉

Po kilku godzinach dobrej zabawy na parkiecie przychodzi czas na oczepiny. W Polsce wciąż ultra popularna forma zabawy dla Gości i Pary Młodej. W zależności od regionu kraju i tradycji, oczepiny przybierają różne formy.  My realizowaliśmy różne materiały, na różnych weselach i w różnych częściach Polski, ale w większości słynne oczepiny odbywają się w dość klasycznej formie. Oczywiście to od Młodych i zespołu/wodzireja/DJa zależy jak to finalnie będzie wyglądać. Są takie zabawy, które trwają 10 minut i jest to tradycyjny rzut muchą i welonem, są takie, które trwają ponad godzinę a zabawom nie ma końca. Jak to nagrywamy? Jeżeli kręcimy film artystyczny z naszej oferty zabawy oczepinowe są pojedynczymi, ciekawymi kadrami, sprytnie wkomponowanymi w całą historię i nie ma potrzeby rejestracji całych zabaw. Jeżeli tworzymy „reportaż ślubny”, tej części wesela jest w filmie nieco więcej – bo takie życzenie zazwyczaj ma Para Młoda. A że zabawy są różne, od tych błyskawicznych, po naprawdę długie wersje konkursów, musimy tak wyważyć ilość finalnie zmontowanego materiału, aby nie znudzić widza, który film ślubny obejrzy.  Temat oczepin w filmie ślubnym powoli przechodzi jednak metamorfozę i wraz z trendami na artystyczne filmy, które płyną zza wielkiej wody, również polskie Pary Młode zauważają, że esencją ich filmu nie jest godzina ujęć z oczepin (jak to było modne 20 lat temu).

Dlaczego kończymy nagrywać po oczepinach? Tak się przyjęło i nie zdarzyła się nam jeszcze prośba Pary Młodej o filmowanie po tej części wesela. Wszyscy mają bowiem świadomość, że po północy zaczyna się ta mniej oficjalna część imprezy – fotograf ślubny i kamerzysta kończą pracę, można się bawić i nie przejmować okiem obiektywu 😉 To bardzo dobre podejście, w końcu to film ślubny a nie film z dyskoteki – wszystko co najważniejsze już z nami, teraz czas na nieskrępowaną zabawę:) Co ciekawe, na zachodzie praca fotografa ślubnego czy operatora kamery kończy się dużo wcześniej niż północ i oczepiny. Fakt, że tam wesele wygląda zupełnie inaczej niż nasze rodzime, od lat organizowane według jednego, utartego szablonu. Ale oglądając produkcję Weeding Film School czy WhoisMatt Johnson zauważa się, żegłówną osią filmu ślubnego są wydarzenia od przygotowań, do pierwszych toastów wznoszonych po początkowych blokach tanecznych. W zachodnich produkcjach od oczepin i długiej zabawy na parkiecie, w filmie ważniejszy jest plener ślubny, innego dnia niż uroczystości – pokazanie Pary Młodej bez stresu w tym wyjątkowym dla nich dniu, Ich bliskości i zakochane spojrzenia, w ciekawie wyreżyserowanym plenerze.  My również namawiamy do korzystania z tej pozycji naszej oferty bo wprowadza to do filmu zupełnie nowe spojrzenie na Parę Młodą, dodaje mnóstwo kreatywności i pomysłów na piękne sceny, które urozmaicą potężnie film i teledysk ślubny. A pomysłów na ślubne plenery mamy wiele!

To już koniec naszego poradnika „Jak robimy filmy ślubne”, ale nie koniec naszych wpisów na blogu dotyczących naszej pracy. Obserwujcie bloga, bo regularnie zamieszczamy na nim ciekawostki związane z AM MEDIA WIDEO. W tym sezonie ślubnym odwiedzimy między innymi Poznań, Łódź, Wrocław i Warszawę, a do tego cała lista mniejszych miast, do których nas zaprosiliście.

 

Część 1 Jak wybrać kamerzystę na wesele?
Część 2 Przygotowania przed ślubem
Część 3 Ceremonia zaślubin
Część 4 Pierwszy taniec
Część 5 Zabawa weselna


monte carlo, wrc, Monaco, France, Marcin Rybak, am media wideo

Nasze WRC Monte Carlo - wideo z wyjazdu

Jak wiecie, prywatnie jestem wielkim kibicem rajdów samochodowych (co widać również w naszym portfolio). Dziś mam dla Was krótką historię o moim wypadzie na najstarszy i najlepszy rajd Świata, czyli legendarne Monte Carlo! 

Kiedyś usłyszałem, żejak nie byłeś na Monte Carlo, to nie byłeś na rajdzie. I po powrocie z tego rajdu, z całą pewnością potwierdzam te słowa!

Oczywiście, są inne rajdy, też zajebiste. Marcin Rybak mocno rekomenduje np. Turcję i hardcore po absurdalnej nawierzchni z wielkimi kamieniami. Ja byłem w Szwecji, gdzie na kolcu po lodzie Panowie łamali prawa fizyki, a marzeniem jest Finlandia gdzie są kozackie loty samochodem.Jednak to Monte Carlo i w dużej mierze nocny SS2 Bayons-Breziers, z kultowymi już serpentynami, w akompaniamencie tysięcy kibiców i oprawą lepszą niż jak na Sylwestra w Zakopanem, udowodnił mi, że Monte Carlo to magia.
 
Marcin Rybak, z którym się zabraliśmy, obiecywał "show", ale dopiero kiedy moim oczom ukazała się wspomniana przełęcz w okolicach Bayons, rozświetlona przez tonę fajerwerków, rac, ognisk i dosłownie oblepiona fanatykami rajdów samochodowych (bo trzeba być fanatykiem, żeby o północy siedzieć na mrozie w środku lasu i na stromej górze w oczekiwaniu na przejazd) nogi mi się ugięły... Nie będę starał się opisać co czułem, po prostu system zniszczony. A kiedy wpadł w ten kocioł pierwszy wurc, musiałem zbierać szczenkę z tej wijącej się jak żmija drogi.
 
Ogólnie, całe Monte Carlo obejrzeliśmy "od deski do deski", zaczynając w środę, od serwisu i testowego, po cztery dni odcinków specjalnych przeplatanych z serwisem, punktami ważenia po oesie, gdzie mieliśmy auta i kierowców na wyciągnięcie ręki i metą w Monte Carlo. Ale jeżeli mam być szczery, to po czwartkowym SS2, mógłbym wracać do domu - ciężko będzie zrobić na mnie większe wrażenie w rajdach.
Monte Carlo to wg. mnie rajd dla koneserów, wbrew pozorom nie jest to szybki rajd - jak Polski na Mazurach czy Finlandia. Dużo tutaj wspinania i spadania po wąskich półkach skalnych, ciasnych nawrotów i mega technicznych sekcji z podchwytliwą nawierzchnią. Do tego "czarny lód" i śnieg (w tym roku może na dwóch-trzech odcinkach się go trochę pojawiło, nad czym ubolewam). Jeżeli więc lubicie "autostrady" jak na Mazurach, nie jedźcie na Monte Carlo, bo możecie się zawieść.
 
Oczywiście zabrałem aparat, ale obiecałem sobie, że nie będę nagrywał przejazdów, a tylko trochę ujęć "z naszego wyjazdu", czyli taki backstage. Nie wyszło. Finalnie udało się nagrać po kilka przejazdów z każdego miejsca do którego trafiliśmy, co dało ciekawą kompilację jazdy z backstage, który planowałem zrobić:) Film znajdziecie poniżej i nie jest to typowa relacja z rajdu, a raczej relacja z naszego całego wyjazdu i pobytu na Monte - ale też ciekawa :D Dla nas pamiątka niesamowita, a może i Was to wideo zarazi klimatem Monte?
Setup sprzętowy jakiego używałem, to Sony A7III z obiektywami Sony 35mm f/1.8 i 85mm f/1.8. Wszystko kręcone z ręki w profilu S-Log2 w 4K 25fps i FHD 100fps.
Fotografia użyta we wpisie jest autorstwa świetnego fotografa rajdowego Marcina Rybaka, którego stronę możecie znaleźć tutaj: Marcin Rybak Photographer

Film do obejrzenia tutaj: NASZE WRC MONTE CARLO

 
 
 
 
 
 
 

fotograf ślubny, fotografia ślubna, fotograf na wesele, ślub, fotograf Poznań

Jak robimy filmy ślubne? cz.4 - pierwszy taniec

Przeszliśmy już krok po kroku, od momentu wyboru ślubnego zleceniobiorcy do ceremonii zaślubin. Jeżeli przegapiliście poprzednie wpisy bloga: PIERWSZA CZĘŚĆ, DRUGA CZĘŚĆ, TRZECIA CZĘŚĆ.
Dziś czas na kierunek sala weselna i plan zdjęciowy części taneczno-zabawowej. Czyli działo się będzie naprawdę mnóstwo!

Po zakończeniu naszej pracy podczas ceremonii zaślubin, zazwyczaj mamy bardzo mało czasu na dojechanie do sali weselnej. Dla nas buforem czasowym jest tylko moment, kiedy część życzeń składana jest przez Gości pod kościołem, a i to nie zawsze, bo często nasz zleceniodawca chce, aby również tę część uwiecznić w materiale. Ale załóżmy, że wszystkie życzenia odbywają się na sali weselnej. Wsiadamy więc w samochód i jedziemy, zgodnie z przepisami, dostojnie, z tylną kanapą po sufit załadowaną „uzbrojonym sprzętem”, którego zazwyczaj nie ma czasu w tym momencie dnia, pakować do walizek.

Chyba najbardziej podbramkową sytuację mieliśmy w okolicach Poznania, kiedy to jechaliśmy z kościoła na salę według nawigacji google maps. Mieliśmy prawię godzinę zapasu a do przejechania około 40 kilometrów, a więc sporo i w pełni musieliśmy polegać na mapach w telefonie. Okazało się, że Para Młoda zna kilka skrótów, których nie zna Google 😛 i kiedy my wjeżdżaliśmy na teren domu weselnego, okazało się, że drugą bramą wjechała właśnie kawalkada aut Gości z Parą Młodą na czele! Szkoda, że nikt nie nagrał naszego „desantu z kamerami”, bo od momentu wyłączenia zapłonu w naszym aucie, do pełnej gotowości do nagrywania, przy wejściu na salę, minęło może z 30 sekund 😀 Tak, to było hardcorowe!

W większości przypadków, jeżeli dom weselny jest daleko od nas, robimy research za pomocą google. Przeglądamy filmy i zdjęcia. Zazwyczaj dobrze wiemy, w jakim miejscu będziemy kręcić. Dlatego od wejścia jesteśmy dobrze rozeznani i z wiedzą chociażby na temat ilości i źródeł światła – co w przypadku realizacji wideo ma kolosalne znaczenie. Tak, jak w przypadku fotografii nie musimy aż tak się przejmować, bo zawsze używamy światła lamp błyskowych (w tym światła kontrowego rozmieszczonego na statywach w rogach sali), tak w przypadku wideo, gdzie nie używamy zewnętrznych źródeł światła, jesteśmy uzależnieni od tego, co zastaniemy na miejscu (sala, zespół). Oczywiście to nie problem, bo przy bardzo „jasnych obiektywach”, które posiadamy i używając naszej magicznej tabliczki zwanej „color checker”, kontrolujemy balans bieli i trzymamy się właściwych kolorów już na etapie rejestracji.

Po serii życzeń od Gości weselnych i posiłku, przychodzi czas na pierwszy taniec. Moment, którego tak wiele Par Młodych się obawia. Jedni ćwiczą pod okiem instruktora tygodniami, inni idą na spontan i „co ma być to będzie” – jedno jest pewne, w obu przypadkach jest dużo emocji:) My mamy prosty system rejestracji tego momentu – jedna kamera „z ręki” bądź na monopodzie, który jest bardzo mobilny i mamy bliskie kadry. Druga kamera, klasycznie zapięta na stabilizator obrazu (używamy Ronin M lub Crane 2) i są to ujęcia dynamiczne. W postprodukcji kleimy w całość te dwa bardzo różne źródła obrazu i wychodzi naprawdę ciekawy, filmowy look. Często przy pierwszym tańcu pojawia się np. ciężki dym, który dodaje „bajkowości” i sprytnie maskuje niedoskonałości tanecznego kroku 😉

Kolejny etap, to przyłączenie się wszystkich Gości weselnych do zabawy. Wtedy na parkiecie robi się naprawdę tłoczno, ponieważ to w większości przypadków jedyny moment wesela, w którym na parkiecie są wszyscy – nawet Ci, którzy pozostałą część wesela będą skutecznie unikać potupania nóżką przy dźwiękach zespołu czy DJ’a:) Obowiązkowo nagrywamy na dwie kamery ten moment, bo tak jak wspomnieliśmy, później niektórych osób na parkiecie się już nie zobaczy 😉

Wracając jeszcze do sali i pierwszego tańca. Nie zawsze kręcimy w dużym domu weselnym, a parkiet nie zawsze ma powierzchnie boiska piłkarskiego. Co za tym idzie, w małych salach często pojawia się problem na linii fotograf-ekipa wideo, ponieważ każdy chce mieć jak najlepsze kadry pierwszego tańca, a jest nas, obsługi medialnej tego wydarzenia, zawsze kilka osób. Jak rozwiązujemy takie tematy? Na długo przed startem części tanecznej, zawsze konsultujemy się z ekipą foto, przedstawiamy nasz plan na nagranie, nasz tor po którym się przemieszczamy z kamerą na stabilizatorze. Przewaga fotografa jest taka, że jemu „wystarczy” ułamek sekundy na zrobienie zdjęcia mając „czyste pole do zdjęcia”, my z kamerami musimy zadbać o ciągłość ujęcia. Musimy pracować tak, aby sobie nawzajem nie przeszkadzać i nie zdarzyło nam się jeszcze, aby z tego powodu z kimś się „pokłócić”. Mamy szczęście, że trafialiśmy zawsze na fachowców i ta kooperacja wychodziła wzorowo…albo przynajmniej bardzo poprawnie 😉
Popularnym rozwiązaniem jest jednak zatrudnianie fotografa i operatora kamery z jednej firmy, dlatego posiadamy taki pakiet w ofercie. Dlaczego? Ponieważ nasza ekipa foto-wideo jest bardzo zgrana i „zamkniętymi oczami” wiemy, kto w którym momencie gdzie się znajduje i jakie ujęcia robi! Polecamy takie rozwiązanie nie tylko ze względu na „załatwienie formalności” i podpisanie umowy za jednym zamachem, ale właśnie przez wzgląd na profesjonalną współpracę między przedstawicielami obu profesji.

Mamy nadzieję, że udało nam się rozjaśnić Wam nieco nasz system i styl pracy. Dla nas to wszystko jest naprawdę potężnym wyzwaniem, ale szczerze mówiąc, nie lubimy jak nasza praca nie stawia przed nami takich wyzwań. Do usłyszenia już niebawem, kiedy opiszemy Wam etap, kiedy na parkiecie robi się naprawdę gorąco!

Arkadiusz Małecki

 

Część 1 Jak wybrać kamerzystę na wesele?
Część 2 Przygotowania przed ślubem
Część 3 Ceremonia zaślubin
Część 4 Pierwszy taniec
Część 5 Zabawa weselna